Niewiele szczegółów o kredycie pomostowym

Anna Gwozdowska
opublikowano: 07-06-2004, 00:00

Rząd obiecuje wsparcie kredytowe zadłużonych ZOZ-ów. Nie czekając na nowe rozwiązania prawne, samorządy próbują ratować sytuację.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wicepremier Jerzy Hausner, który od 20 maja pełni funkcję ministra zdrowia, zapowiada bezpieczne dla finansów publicznych oddłużenie zakładów opieki zdrowotnej. Rząd przyjął już autopoprawkę do swojego projektu ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji ZOZ-ów (Sejm zajmuje się nią od listopada 2003 r.), na mocy której przekształcana placówka będzie mogła na spłatę zadłużenia zaciągnąć kredyt pomostowy. Według J. Hausnera, kredyt umożliwi ZOZ-om wypłatę różnych zobowiązań pracowniczych, m.in. wynikających z tzw. ustawy o 203 zł.

Plan Hausnera
?To jest kredyt, którego powinny udzielać banki. Powinien jednak być atrakcyjny z tego względu, że będzie gwarantowany w 100 proc. przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który uzyska regwarancje ze strony Skarbu Państwa" - wyjaśnił dziennikarzom wicepremier J. Hausner. ZOZ-y, które już wypłaciły zobowiązania z tytułu ustawy ?203" i zadłużyły się z tego powodu, również będą mogły ubiegać się o kredyt pomostowy, pod warunkiem, że będą chciały rozpocząć restrukturyzację. Jednorazowy kredyt obejmie maksymalnie 30 proc. ogólnej kwoty restrukturyzowanych zobowiązań. ?Uruchomienie tego kredytu wiąże się z akceptacją wniosku o restrukturyzację całego zadłużenia. Przyznając kredyt, przyspieszamy moment realizowania zobowiązań, ale ciągle w ramach uporządkowanego postępowania restrukturyzacyjnego" - wyjaśnił J. Hausner dodając, że chciałby, aby ustawa weszła w życie 1 października tego roku.
Oprócz kredytu pomostowego, ważnym elementem ustawy jest możliwość przekształcenia ZOZ-ów w spółki użyteczności publicznej. W czasie konferencji prasowej po spotkaniu z przedstawicielami Naczelnej Rady Lekarskiej wicepremier przyznał, że nie zdecydował jeszcze o tym, jaki procentowo udział będą miały SUP-y w przekształconych zakładach. W obecnym kształcie projekt ustawy przewiduje, że będzie to 75 proc. Przedstawiciele NRL sugerowali, że udział ten powinien być znacznie niższy. ?Ja jeszcze nie przesądziłem sprawy, dziś słyszałem propozycję, aby zmniejszyć ten udział do 51 proc., będę się nad tym zastanawiał - tłumaczył J. Hausner. - Ten zapis, który był, czyli 75 proc., to było bardzo wyraźne stanowisko minister Ewy Kralkowskiej. Ja byłem wobec tej propozycji dosyć krytyczny, ale się nie upierałem, również dlatego, że krzyczano, iż to jest ustawa, która ma doprowadzić do żywiołowej prywatyzacji". Zdaniem wicepremiera, ustawa stwarza również możliwość łączenia ZOZ-ów, co pozwoli zmniejszyć koszty ich funkcjonowania.

Nie czekając na rząd
Przedstawiciele samorządów są raczej sceptyczni wobec propozycji oddłużeniowych Jerzego Hausnera, tym bardziej, że obiecana pomoc miałaby nadejść dopiero pod koniec roku.
?Są to propozycje trochę opóźnione w czasie. Kredyt pomostowy, jak każdy kredyt, wymaga spłacenia, a z czego ma go spłacić lubelski ZOZ?" - zastanawia się wiceprezydent Lublina Janusz Mazurek. Miejski ZOZ w Lublinie jest zadłużony na ok. 13 mln zł. Długi narastają przede wszystkim z powodu nie wypłaconych pracownikom zobowiązań z tytułu ustawy o 203 zł, ale również z powodu niepłacenia rachunków za energię czy nieuregulowanych składek na ubezpieczenie społeczne. ?Czekając na to, co rząd zrobi, powiększamy zadłużenie. W końcu ZOZ przestanie mieć pieniądze na funkcjonowanie, bo będzie musiał wybrać, czy zapłacić gołe pensje, czy rachunki za ogrzewanie, a nasi wierzyciele powiedzą wreszcie dość - argumentuje J. Mazurek. - Oświadczenie wicepremiera rozbudziło pewne nadzieje i zastanawiam się, czy to dobrze, czy źle. Związki zawodowe w ZOZ-ie proszą, aby wstrzymać proces przekształcania placówki. I co, będziemy czekać? Przecież to może spowodować spowolnienie działań, które są konieczne".
W świetle obowiązującego prawa, samorząd jako organ założycielski nie może bezpośrednio dofinansować ZOZ-u, dlatego rajcy miejscy proponują inne wyjście. ?Posiłkując się ekspertyzą Warszawskiego Centrum Edukacji i Doradztwa Służby Zdrowia ?Etos", wybraliśmy wariant całkowitej prywatyzacji ZOZ-u przez założenie spółki pracowniczej. Jesteśmy na etapie rozmów ze związkami zawodowymi i pracownikami - wyjaśnił J. Mazurek. - Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem byłby jeden duży zakład opieki zdrowotnej". Miasto przejęłoby jego dług po zakończeniu procesu likwidacyjnego, zaciągając kredyt. Ostateczna decyzja należy do rady miejskiej.

Za i przeciw spółkom publicznym
Coraz więcej samorządów zastanawia się nad przekształceniem publicznych placówek służby zdrowia. Na ogół najważniejszą przesłanką do podjęcia takich decyzji są zobowiązania z tytułu ustawy ?203" i narastające zadłużenie ZOZ-ów. Dla Pulsu Medycyny komentuje Ryszard Olszanowski, doradca Warszawskiego Centrum Edukacji i Doradztwa Służby Zdrowia ?Etos":

Ustawa o restrukturyzacji ZOZ-ów nie jest właściwie potrzebna samorządom, które decydują się na pełną prywatyzację swoich publicznych zakładów opieki zdrowotnej, rozumianą jako sprzedaż bądź dzierżawa na rzecz spółek handlowych. Jednocześnie aby podmioty na rynku były równe wobec prawa, spółką użyteczności publicznej powinna móc zostać każda spółka, bez względu na status własnościowy, czyli zarówno publiczna, jak i niepubliczna. Z bycia spółką użyteczności publicznej mogą wynikać stosowne obowiązki, ale i korzyści. Taka spółka musi się poddać ścisłej i rygorystycznej kontroli skarbowej, ma ograniczoną wysokość zysku i może go przeznaczać tylko na rozwój (inwestycje), nie płacąc jednak od tej części podatku dochodowego, ponadto może jej przysługiwać zerowy podatek VAT. Tylko takie spółki mają dostęp do środków pochodzących z ubezpieczenia powszechnego.
Trzeba wyważyć, czy spółce opłaca się być SUP-em, czyli organizacją non-profit. Na przykład prywatne szpitale chirurgii plastycznej, które mają duże zyski, raczej wariantu SUP-u nie wybierają, stać ich na płacenie nawet wysokiego podatku dochodowego. Inną sprawą jest kwestia sprzedaży majątku SP ZOZ-u. Moim zdaniem, wielkość udziałów ani nie zabezpiecza przed sprzedażą, ani nie jest barierą opłacalności wejścia do spółki i zapewnienia sobie zwrotu poniesionych nakładów. Samorząd, posiadając nawet mniej niż 50 proc. udziałów czy akcji w spółce, może się zabezpieczyć przed wyprzedażą majątku stosownymi zapisami w statucie spółki. I odwrotnie: mając nie mniej niż 75 proc. udziałów zapisanych przez ustawodawcę, samorząd, jeśli zechce, może wprowadzić do statutu spółki zapis, że w sprawie zbycia majątku wystarczy zgoda udziałowców posiadających 25 proc. lub zapisy podobnie skutkujące. Znam przykłady inwestorów prywatnych, którzy są mniejszościowymi udziałowcami i w pełni ich to zadowala.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Puls Medycyny
Inne / Niewiele szczegółów o kredycie pomostowym
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.