Niepubliczny szpital samorządowy: blaski i cienie

Ewa Stępień, Beata Lisowska
opublikowano: 28-06-2006, 00:00

Ulica Peowiaków w centrum Zamościa. Pod numerem 1 mieści się jeden z pierwszych utworzonych w kraju szpitali niepublicznych, w którym 100 proc. udziałów ma samorząd miejski. Lekarz z Lublina, Krzysztof Tuczapski zajął gabinet prezesa półtora roku temu. Rzadko jednak siedzi w fotelu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zamojski Szpital Niepubliczny spółka z o.o. rozpoczął działalność statutową 1 stycznia 2005 roku na bazie zlikwidowanego SP ZOZ-u. "O tym, czy prywatyzacja się powiodła, będzie można mówić po trzech, czterech latach - ocenia K. Tuczapski. - Pierwszy rok działalności wypadł bardzo dobrze. Osiągnęliśmy zysk".
Mariusz Paszko, dyrektor ds. administracyjno-ekonomicznych wyciąga dokumenty za ubiegły rok. "Tu 1,6 mln zł na czysto - pokazuje palcem w tabeli. - Miasto przekazało nam aportem sprzęt, grunty, nieruchomości. Wszystkie pieniądze z dzierżawy pomieszczeń, wynajmu pod reklamy, apteki otwartej, parkingu, dodatkowej działalności gastronomicznej idą na rozwój szpitala. Kiedyś każdą wypracowaną złotówkę zabierał komornik. Teraz inwestujemy".

Starcie z konkurencją

Niepubliczny szpital powstał na bazie miejskiej, publicznej placówki, której obiekty wybudowano w XIX wieku. Dlatego nikt się nie dziwi, że nowy, nowoczesny Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II, zwany szpitalem "papieskim", robi wszystko, aby przyjmować więcej pacjentów. K. Tuczapski zamyka więc niektóre oddziały, inne rozbudowuje. Jako pierwszy zlikwidowano oddział położniczy. "Rynek jest nieduży - argumentuje szef placówki. - Dzieci rodzi się mało. W szpitalu ?papieskim" jest położnictwo. Nie ma potrzeby się dublować".
Podobnie będzie w chirurgii urazowo-ortopedycznej i ginekologii. "U mnie ginekologia przynosi straty. Z tym problemem także będę musiał się zmierzyć" - mówi K. Tuczapski. I stawia na to, czego nie ma nowy szpital. Stworzył solidny oddział dla przewlekle chorych. Otworzył 12-łóżkowy oddział hematologiczny, który jest drugim w województwie, po ośrodku klinicznym w Lublinie. Dr Sławomir Górnik, ordynator hematologii oprowadza nas po oddziale. "Problemy są trzy. Mało łóżek w stosunku do potrzeb, mały kontrakt z NFZ, małe pensje, dlatego brakuje lekarzy do pracy przy tak ciężko chorych" - mówi S. Górnik. Ale i z tym zamierzają sobie poradzić.
Gdzie zawodzi infrastruktura, nadrabiają atmosferą. Naczelna pielęgniarka Anna Gieleta otwiera teczkę z anonimową ankietą. "Wysokie noty dostaliśmy za opiekę pielęgniarską i lekarską. Także za serdeczną, rodzinną atmosferę" - podkreśla. Uwagi krytyczne odnosiły się do zaniedbań inwestycyjnych, np. sanitariatów wymagających remontów. A także do chłodnych posiłków. "Faktycznie, musimy zmienić sposób dystrybucji posiłków ze względu na budowę pawilonową i duże odległości od kuchni. Już testujemy pojemniki jednorazowe" - mówi A. Gieleta.

Uszczelnianie systemu

Laboratorium sprywatyzowano jeszcze przed przekształceniami. Szpital zaoszczędził w pierwszym roku 80 tys. zł. Rozpoczęli monitoring diagnostyki. "Ordynator może sprawdzić, czy badania zrobiono pacjentowi, który u niego leżał, czy komuś z ulicy"- mówi M. Paszko.
W nowym systemie każdy ordynator dostaje budżet swojego oddziału z rozbiciem na składowe, na które ma wpływ: gospodarka lekami, krwią, transport sanitarny, prąd, woda. "Oszczędności na badaniach i lekach będą jeszcze większe, dodatkowo rzędu 20-30 proc. miesięcznie, gdy w pełni zinformatyzujemy szpital - zapowiada prezes placówki. - Teraz złotówki jeszcze nam między palcami przeciekają, ponieważ do sieci podpięta jest tylko część administracyjno-gospodarcza".
Kiedy Zamojski Szpital Niepubliczny rozpoczynał działalność, miasto całkowicie go oddłużyło, wypuszczając obligacje na 30 mln zł. Wierzyciele szpitala zostali bardzo szybko spłaceni, w tym byli i obecni pracownicy szpitala. W kwietniu ubiegłego roku, w rozmowie z Pulsem Medycyny Krzysztof Tuczapski zapowiedział, że jeżeli po pierwszym półroczu spółka będzie miała zysk, pracownicy dostaną podwyżki. Podwyżki były, wyniosły ok. 8 proc. "Obecnie lekarz bez specjalizacji zarabia u mnie 1300 zł brutto, lekarz z I stopniem 1800-1900 zł, z II stopniem 2500 zł, ordynatorzy od 3500 do 4000 zł; pielęgniarka po szkole średniej 1000-1100 zł, z wyższym wykształceniem 1200 zł, salowi 900-1000 zł" - wylicza K. Tuczapski. Ale wynagrodzenia muszą być wyższe. Dlatego pomysł, aby wykluczyć podmioty niepubliczne z październikowej 30-procentowej podwyżki płac w ochronie zdrowia nie mieści im się w głowie. "Przecież oprócz prawnej formy własności niczym nie różnimy się od publicznych szpitali - podkreśla K. Tuczapski, występując w imieniu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych, którego jest wiceprzewodniczącym. - Nie bierzemy pieniędzy od pacjentów. Mamy ten sam zakres usług. Mamy kontrakt z NFZ, który jest podstawowym źródłem naszego utrzymania. Potraktowano nas jak burżujów i kapitalistów nastawionych na zysk". A jako szef niepublicznej placówki dodaje: "Nie stać mnie na 30-procentowe podwyżki. Każda wolna złotówka idzie na likwidację wieloletnich zaniedbań".

Za leki płacę w terminie

- Co się zmieniło w niepublicznym szpitalu?
Maria Piskorska, kierownik zakładowej apteki: Mentalność lekarzy, jeśli chodzi o gospodarkę lekami. Zanim podadzą lek, zrobią antybiogram, aby nie strzelać na ślepo. Liczą, sprawdzają koszty. Każdy oddział ma swoje miesięczne limity na leki. Jeżeli są przekraczane, lekarze muszą się wytłumaczyć. Biorą odpowiedzialność za swoje decyzje.
- Nie macie zaległości w płaceniu za leki?
- Jesteśmy bardzo dobrym płatnikiem. Mamy płynność finansową. A tego kiedyś nie było. Nie można było rozstrzygnąć przetargów, bo się firmy nie zgłaszały. Teraz biją się o nas. Faktury mają popłacone, nie czekają miesiącami. I schodzą z cen, bo jesteśmy dla nich atrakcyjnym kontrahentem.

Najbardziej cenię sobie atmosferę w pracy

Czemu akurat ten szpital, a nie nowoczesny, publiczny szpital "papieski"?
Monika Pachla, lekarz z 3-miesięcznym stażem na oddziale dla przewlekle chorych: Zawsze większym sentymentem darzyłam ten szpital. Papiery złożyłam także do tamtego. Udało się tutaj. Jestem bardzo zadowolona. Chciałam na anestezjologię. Ale nie było miejsc. Zaproponowano mi oddział dla przewlekle chorych. Wydawałoby się, że jest bardzo trudny. Bałam się na początku. Ale to się zmieniło. Pani ordynator i pielęgniarki zaraziły mnie podejściem do pacjentów i stosunkiem do całej medycyny.
- Rząd chce wykluczyć szpitale niepubliczne z podwyżek. To dla ludzi, zwłaszcza młodych, mało zachęcające?
- Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. Są możliwości dorobienia, np. w pogotowiu, przychodni. Najbardziej cenię sobie atmosferę w pracy. Nie zamieniłabym tego szpitala na publiczny, dlatego że tam będą podwyżki.

Podobno jesteśmy kapitalistami

- Jak ocenia pan prywatyzację szpitala?
Tadeusz Lenard, asystent na ortopedii, szef NSZZ "Solidarność": Dwustu pracowników musiało odejść. To dla związków nie jest obojętne. Ale wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że prywatyzacja była jedyną deską ratunku. Mamy zagwarantowaną pracę. Płace są odrobinę lepsze niż w publicznej placówce, ale nadal gorsze niż w szpitalu "papieskim". Zawsze byliśmy gorzej opłacani. A jeszcze teraz dowiadujemy się, że nie dostaniemy podwyżek, bo jesteśmy kapitalistami. To chyba jedyny ból tych przekształceń.

Szpital i polityka

Stanisław Rakoczy, starosta powiatu kluczborskiego:
Gdybym w 1999 roku miał taką wiedzę na temat funkcjonowania szpitali oraz zasad finansowania służby zdrowia w Polsce, jak dzisiaj, to już wtedy podjąłbym decyzję o przekształceniu szpitala w spółkę samorządową. Szpital w Kluczborku funkcjonuje jako NZOZ Powiatowe Centrum Zdrowia niecałe trzy lata. Żałuję, że tak krótko.
Kiedy kończyła się działalność SP ZOZ-u, szpital praktycznie był sparaliżowany, nie było za co kupić nici chirurgicznych, rękawiczek, nie było na benzynę dla karetek, a komornik zajął wszystkie konta. SP ZOZ, działając w podobnych warunkach jak obecnie NZOZ, generował 300 tys. zł strat miesięcznie. Natomiast niepubliczny ZOZ rok po roku, bo bilans został zrobiony i zweryfikowany już dwukrotnie, osiąga zyski rzędu 600 tys. zł rocznie. Poprawiła się niesamowicie realizacja kontraktu. Wykonujemy znacznie więcej procedur, bardziej skomplikowanych. Personel szpitala pracuje w tej nowej formie prawnej znakomicie. W publicznym ZOZ-ie mieliśmy 11 chirurgów i nie mogliśmy wykonać miesięcznie 7,5 tys. punktów. Dzisiaj jest ich czterech i realizują prawie dwukrotnie większy kontrakt. Wpływ na to miał także fakt, że oddaliśmy do użytku piękny, nowoczesny obiekt, z którym ?walczyliśmy" kilka lat, sami kończąc byłą inwestycję wojewódzką. Prowadzony jest pełny monitoring kosztów na wszystkich oddziałach. Dokładnie wiadomo, gdzie koszty powstają, jaki oddział osiąga jakie wyniki. Dobre wyniki są premiowane. Wszelkie pieniądze, które szpital zdoła zarobić, są przeznaczane na jego rozwój, zakup sprzętu, potrzebne remonty i modernizacje.
Jedyną komplikacją jest stan prawny. Uchwała rady powiatu o powołaniu spółki Powiatowe Centrum Zdrowia, została zaskarżona do NSA przez naszych oponentów politycznych.
W pierwszym rozstrzygnięciu rok temu Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał wyrok na naszą korzyść, utrzymujący ważność uchwały. Po złożonej skardze kasacyjnej w lutym tego roku NSA uchylił uchwałę Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i przekazał ją do ponownego rozpatrzenia. Tym razem ten sąd wojewódzki, który wydał rok wcześniej wyrok na naszą korzyść, zmienił zdanie i uznał uchwałę za niezgodną z prawem. Będziemy się oczywiście od tego wyroku odwoływać.

Wysoko postawiona poprzeczka

Andrzej Bujnowski, dyrektor Mazurskiego Centrum ZOZ, prezes Pro-Medica sp. z o.o. w Ełku:
Po sześciu latach działalności szpitala jako spółki podpisuję się dwoma rękami pod tą formą organizacyjno-prawną. Warunkiem powodzenia tego przedsięwzięcia jest zasada wydawania tyle, ile jest w kasie. Przepisy kodeksu spółek handlowych są bardzo restrykcyjne: zarządowi nie wolno prowadzić polityki innej niż ta, która ma pokrycie w finansach spółki. Przy okazji utworzenia spółki w Ełku doszło do sytuacji, która w skali kraju jest ewenementem. Zostało podpisane porozumienie pomiędzy samorządami: powiatowym i miejskim. Powiat do końca obsługiwał dług wynikający z zadłużenia zlikwidowanego w okresie 3 lat SP ZOZ-u, a miasto zobowiązało się do zainwestowania swoich środków finansowych w dokończenie budowy szpitala. Przeprowadziliśmy się do nowego obiektu, który spełnia warunki rozporządzenia ministra zdrowia i pozwolił nam rozszerzyć swoją działalność.
Warto podkreślić, że ta formuła organizacyjna pozwala na podejmowanie szybkich reakcji na potrzeby rynku. Nie wymaga długotrwałych procedur związanych z podejmowaniem uchwał przez odpowiednie organy. W naszym szpitalu powstało kilkanaście nowych specjalistycznych poradni, rozszerzona została działalność w zakresie pogotowia ratunkowego oraz leczenia stacjonarnego (w tym szpital i opieka długoterminowa). Powstały nowe oddziały, zaczęliśmy udzielać świadczeń zdrowotnych z zakresu rehabilitacji, chirurgii dziecięcej i onkologicznej oraz onkologii. Mamy duże szanse na uzyskanie dla szpitala drugiego stopnia referencyjnego.
Postawiliśmy poprzeczkę bardzo wysoko: zatrudniliśmy specjalistów, doposażyliśmy szpital w nowy sprzęt. Postawiliśmy na wysoką jakość: mamy akredytację Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Przez sześć lat byliśmy kontrolowani przez różne instytucje i ze wszystkich tych kontroli wyszliśmy obronną ręką.
Funkcjonowanie na podstawie kodeksu spółek handlowych ma wiele zalet, ale ma też minusy. Brakuje regulacji prawnych, które dawałyby podobne przywileje wszystkim jednostkom uczestniczącym w publicznym systemie zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych, bez względu na ich formułę prawną. Przykładem nierównego traktowania niepublicznych samorządowych ZOZ-ów są przepisy dotyczące podatku dochodowego od osób prawnych. Statutowa działalność spółek w tym zakresie powinna być zwolniona od tego podatku, a nie jest. Inny przykład: załoga poniosła duży wysiłek, godząc się na przyjęcie wynagrodzeń niższych niż w SP ZOZ-ie, przy zatrudnieniu się w spółce. Jednak takie podmioty jak nasze nie zostały zauważone w systemie rozdziału środków finansowych na podwyżki, proponowanym przez rząd. Może dojść do dużego niezadowolenia, bo jest wśród pracowników odczuwana niesprawiedliwość wynikająca z podziału na tych "lepszych" - publicznych i "gorszych" - niepublicznych.
Jako spółka mamy też utrudniony dostęp do środków unijnych. Po zeszłorocznej poprawce, o te fundusze mogły aplikować również niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, o ile prowadzą nie więcej niż cztery podstawowe oddziały. My jesteśmy szpitalem większym, więc nie mamy takiej możliwości. Nie jesteśmy spółkami, które wybierają rodzynki z ciasta. Spełniamy funkcje publiczne, nie wybieramy sobie pacjentów, nie mamy komfortu nieprzyjęcia ich z powodu wyczerpania limitu. Warto dać nam szanse ubiegania się o środki unijne, które przydałyby się chociażby na podwyżki wynagrodzeń i wymianę sprzętu medycznego.

Niepubliczne samorządowe w liczbach

-Początki działalności niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej tworzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, zrzeszonych obecnie w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Niepublicznych Szpitali Samorządowych to rok 2001. Wtedy powstała placówka Zdrowie Sp. z o.o. NZOZ Kwidzyn.
-Niepubliczne Zakłady Opieki Zdrowotnej w 2005 r. odnotowały średnio o 6,86 proc. wzrost kontraktu w stosunku do roku 2004 i spadek kontraktu na rok 2006 o 1,20 proc. w stosunku do roku 2005.
-Formy zatrudnienia personelu lekarskiego w NZOZ: umowy cywilnoprawne 47,42 proc., outsourcing medyczny 8,02 proc., umowy o pracę 46,75 proc.
-Średni wynik finansowy netto uzyskany przez niepubliczne szpitale samorządowe w 2005 r. to 530,60 tys. zł. Według danych za I kwartał 2006 roku wynik kształtuje się na poziomie 160 tys. zł.
-Stosunek kosztów wynagrodzeń pracowników do przychodów w 2004 r. wynosił średnio 49 proc., a w 2005 r. - 44,62 proc.
-W roku 2004 na infrastrukturę szpitali przeznaczono średnio 113,65 tys. zł i 127,60 tys. zł na sprzęt medyczny. W ubiegłym roku na infrastrukturę przeznaczono 399,96 tys. zł i 638,54 tys. zł na sprzęt medyczny.
-Z działalności komercyjnej ankietowane NZOZ-y osiągnęły w 2004 r. średnio 138,44 tys. zł przychodu, w ub. r. - 217,92 tys. zł.
-Certyfikat Systemu Zarządzania Jakością wg normy ISO 9001: 2001 posiada 6 szpitali, siódmy rozpoczął wdrażanie w kwietniu 2006 r.

Źródło: Dane zostały zebrane na podstawie ankiet nadesłanych przez 14 następujących członków Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych z siedzibą w Kluczborku: Powiatowe Centrum Zdrowia SA NZOZ Szpital Powiatowy w Kluczborku, Zdrowie Sp. z o.o. NZOZ Kwidzyn, Zamojski Szpital Niepubliczny Sp. z o.o. w Zamościu, Powiatowe Centrum Usługowe Sp. z o.o. NZOZ Szpital na Wyspie - Żary, NZOZ redzkie Centrum Medyczne - roda ląska, Prudnickie Centrum Medyczne SA NZOZ Szpital w Prudniku, PCZ w Kamiennej Górze Sp. z o.o. NZOZ Szpital Powiatowy, NZOZ Szpital w Puszczykowie Sp. z o.o., NZOZ Nowy Szpital Sp. z o.o. w wieciu, Centrum Medyczne ZOZ w Olecku OLMEDICA w Olecku Sp. z o.o., Szpital Miejski w Zambrowie Sp. z o.o., PRO MEDICA w Ełku Sp. z o.o., NZOZ Łużyckie Centrum Medyczne w Lubaniu Sp. z o.o., PCZ Sp. z o.o. w Kowarach.











Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Stępień, Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.