Niepubliczna szkoła medyczna

Jolanta Grzelak-Hodor
23-04-2008, 00:00

Niepubliczna Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego (KSW) czeka na zgodę Państwowej Komisji Akredytacyjnej na nauczanie pielęgniarstwa. Chciałaby uruchomić ten kierunek już od nowego roku akademickiego. Kolejnym krokiem ma być ratownictwo medyczne, a potem - kształcenie lekarzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna do
Krakowska szkoła to jedna z najprężniej rozwijających się prywatnych szkół wyższych, co jednak wcale nie ułatwia realizacji planów, zwłaszcza gdy polskie przepisy regulujące nauczanie medycyny wydają się całkowicie nie przystawać do rzeczywistości. A niepubliczna uczelnia nie może ich traktować swobodnie.
Na przykład obowiązujące standardy nauczania pielęgniarek przewidują na licencjackich studiach trzyletnich 3600 godzin teorii i 1200 godzin praktyki, co daje po 800 godzin zajęć w semestrze. Nawet zakładając, że semestr może trwać 15 tygodni (z reguły jest mniej), wychodzi prawie 55 godzin tygodniowo. Przy 10-tygodniowym semestrze trzeba liczyć 80 godzin zajęć w tygodniu, a to jest już całkowicie nierealne.
Jak radzą sobie publiczne uczelnie z tym problemem? Tną godziny, wpisując je do programów jako "samokształcenie". Na przykład w Collegium Medicum UJ na pierwszym roku stacjonarnych studiów pielęgniarskich I stopnia przewidziano w programie aż 270 godzin "samokształcenia". Na pięcioletnich magisterskich niestacjonarnych studiach pielęgniarskich na pierwszym roku samokształcenia jest 160 godzin, na drugim 270, na trzecim roku już 390 takich godzin.
"My nie możemy sobie na to pozwolić, bo zaraz mielibyśmy problemy. Aby być w zgodzie z prawem, należy wydłużyć czas studiów o jeden, dwa semestry. Te wymagania trzeba urealnić" - mówi dr Klemens Budzowski, kanclerz Krakowskiej Szkoły Wyższej. Dlatego na początek KSW chce zaproponować tak zwane studia pomostowe dla pielęgniarek, które muszą uzupełnić kwalifikacje.
"Czekamy na decyzję, potem ogłosimy rekrutację. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie, lecz myślę, że przyjmiemy nie więcej niż 100 osób" - informuje kanclerz KSW.
Pielęgniarki będą odbywać studenckie praktyki w niepublicznych placówkach medycznych. Intratną współpracą z prywatnymi uczelniami zainteresowane są także szpitale publiczne. Prawo niestety zabrania im udostępniania oddziałów takim szkołom w powiązaniu z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Ten przepis jest jedną z głównych przeszkód w kształceniu lekarzy przez niepubliczne szkoły. Ostatnio jednak ministerstwo w jednym z pism zasugerowało, że ten zakaz nie jest tożsamy z zakazem zawarcia przez taką szkołę umowy ze szpitalem na realizację zajęć praktycznych i praktyk zawodowych. A to już otwiera furtkę.
"Największą barierą w kształceniu lekarzy przez niepubliczne szkoły są jednak gigantyczne koszty. A my chcielibyśmy uczyć medycyny po angielsku, to zresztą światowy trend" - zapowiada dr Klemens Budzowski zastrzegając, iż ten projekt ma szanse realizacji najwcześniej za jakieś trzy lata.
Szybciej uczelnia chce uruchomić kierunek "ratownictwo medyczne", chociaż i tu jest przeszkoda w postaci braku odpowiedniej kadry naukowej, ponieważ to nowa specjalność, w której niewielu lekarzy uzyskało już habilitację.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

Puls Medycyny

Praca i kariera / Niepubliczna szkoła medyczna
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.