Niedzielski: wypracowaliśmy kompromis ws. systemu no-fault, niedługo przedstawimy szczegóły

KM/RMF FM/PAP
opublikowano: 27-06-2022, 16:46

Prowadziliśmy długą rozmowę z ministrem Ziobro na temat systemu no-fault i osiągnęliśmy kompromis. Zostanie on przedstawiony w najbliższych tygodniach na Stałym Komitecie Rady Ministrów - przekazał minister zdrowia Adam Niedzielski w rozmowie z RMF FM.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Minister zdrowia Adam Niedzielski
FOT. Marek Wiśniewski CYFRA

System no-fault opiera się na tym, że zgłaszanie niepożądanego zdarzenia medycznego odbywa się bez orzekania o winie lekarza, natomiast pozwala na zadośćuczynienie pacjentowi za uszczerbek na zdrowiu, który powstał w wyniku tego zdarzenia.

– Myślę, że ustawa o jakości - bo system no-fault jest elementem tej ustawy - będzie przełomowym krokiem, jeśli chodzi o zabezpieczenie praw pacjenta. Z jednej strony gwarantuje ona to, że pewne parametry jakościowe dotyczące leczenia będą monitorowane i podawane do publicznej wiadomości. Szpitale, które zainwestują w jakość, będą miały płacone więcej. Zostanie też zbudowany cywilizowany system kompensacyjny, który już działa na poziomie szczepień - powiedział minister Niedzielski 27 czerwca w rozmowie w RMF FM.

– Szczegółowy zakres systemu no-fault przedstawimy w najbliższych dniach, tygodniach - przekazał.

ZOBACZ TAKŻE: Bukiel: argumenty, że system no fault jest niekonstytucyjny, są „funta kłaków warte”

Niewykorzystane rezydentury. “To nie jest problem, który można rozwiązywać jednym narzędziem”

Szef resortu zdrowia odniósł się także do informacji medialnych o spadku liczby lekarzy chirurgów w Polsce. - Od kiedy jestem ministrem zdrowia, cały czas słyszę, że grozi nam w każdej dziedzinie zapaść – ocenił.

– Musimy też sobie zdawać sprawę, że w latach 90. popełniony został ogromny błąd związany z ograniczeniem naboru na studia lekarskie i ten błąd w zasadzie odbija nam się w tej chwili czkawką

Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej 1 czerwca 2022 r. w Polsce było 9535 chirurgów ogólnych, z czego 8910 wykonujących zawód. Wśród tych 8910 jedynie 6416 miało skończony II stopnień specjalizacji lub ukończoną jednolitą specjalizację. Na niespełna 100 miejsc tylko 35 lekarzy w Polsce zdecydowało się rozpocząć szkolenie specjalizacyjne z chirurgii ogólnej.

Niedzielski przekazał, że takie same dane dotyczą także innych zakresów. - My w tej chwili poszerzamy możliwości, ale jeszcze trzeba chcieć z nich korzystać – dodał.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Dopytywany, dlaczego młodzi lekarze nie chcą wybierać tej specjalizacji, odpowiedział, że oprócz indywidualnych preferencji młodzi pewnie wybierają te profile, które "są łatwiejsze, nie wymagają aż takiego zaangażowania czasowego bądź może jest to też kwestia motywacji finansowej".

Szef resortu zdrowia wskazał, że ministerstwo wprowadziło zachęty, np. rezydenci, którzy wybierają specjalizacje priorytetowe z punktu widzenia MZ, mają zwiększone stypendia, mają możliwość łatwiejszego uzyskania pracy.

– To nie jest problem, który można rozwiązywać jednym narzędziem. To nie jest tylko kwestia miejsc na specjalizacji, to jest kwestia tego, nad czym będzie pewnie trochę dyskusji, czyli zwiększenia minimalnych wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej – zaznaczył, dodając, że ma to wpływ na zwiększanie atrakcyjności zawodu.

Kolejne narzędzia, które wymienił, to sprowadzanie lekarzy z zagranicy, którzy są zainteresowani pracą w Polsce. Wyjaśnił, że w ciągu roku było to ponad 1,6 tys. specjalistów, którzy zasilili polski system.

Szkolenia w szpitalach powiatowych - wypadkowa różnych interesów

Minister odniósł się również do zarzutu podawanego przez studentów, czyli konieczności odbycia półrocznych specjalizacji głównie w szpitalach powiatowych, a w związku z tym zmiany swojego życia na sześć miesięcy. Polityk wskazał, że są różne perspektywy tej sytuacji. Jedna – rezydentów, a druga – państwa.

– Jest perspektywa państwa, które płaci za rezydenturę. Jest perspektywa państwa, gdzie mamy mniejsze szpitale, gdzie wykonywanych jest dużo mniejszych zbiegów i środowisko powiatowe upominało się o takie rozwiązania – tłumaczył. - To rozwiązanie jest pewną wypadkową i nie można patrzeć na to przez pryzmat interesu rezydentów – dodał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Perchaluk: kategoryzacja szpitali w dobie kryzysu to jak wsadzenie kija w mrowisko

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.