Niedobra zmiana dla pacjentów i polskiej kardiologii

oprac. maj
opublikowano: 21-06-2016, 09:26

Od ponad miesiąca toczy się spór o wyceny procedur medycznych dla kardiologii. Kardiolodzy uważają, że tak drastyczne zmiany zmniejszą dostępność do zabiegów i zwiększą kolejki, co przełoży się na wzrost śmiertelności pacjentów kardiologicznych. Okazuje się, że obniżki zaczną obowiązywać już 1 lipca br., a nie jak zakładano 1 stycznia 2017.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Kardiolodzy liczyli na konsultacje i rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia i Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) w związku z przesłanymi danymi i raportami z wielu polskich ośrodków, które przekazali AOTMiT w terminie. Konsultacji ze środowiskiem i Polskim Towarzystwem Kardiologicznym nie było, a lekarze zostali zaskoczeni kolejnym faktem - obniżki zaczną obowiązywać już 1 lipca br., a nie jak zakładano 1 stycznia 2017. Komu na służyć taki pośpiech? - pytają eksperci.

"Ta gorsza wycena to zmniejszenie wpływów do publicznych jednostek służby zdrowia, które rozliczają się z bardzo wielu różnych pacjentów. Są pacjenci, których można rozliczyć na plus, ale są i tacy pacjenci, którzy generują duże koszty. Tych drugich jest niemało, co wynika z naszej aktualnej demografii: pacjenci są coraz starsi, chorują na wiele chorób jednocześnie, a to podraża terapię i hospitalizację. Spodziewając się mniejszych dochodów z tytułu leczenia i wykonywania procedur, będziemy prawdopodobnie zmuszeni posługiwać się tańszymi metodami terapeutycznymi - metodami, które są stosowane od wielu lat i powinny być zastępowane powoli metodami nowszymi. A wygląda na to, że nie będą. Dotyczy to zarówno kardiologii interwencyjnej, elektroterapii, jak i farmakoterapii. W związku z tym obawiamy się, że wyniki leczenia będą gorsze, co w efekcie - po czasie - przełoży się na gorsze wskaźniki rokownicze i wzrost śmiertelności" - wyjaśnia prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Kardiolodzy prognozują, że nowe wyceny spowodują zarówno podziały wśród pacjentów na tych, których stać na dopłacanie do lepszych terapii i tych, których na to stać nie będzie i będą musieli mieć wszczepiony gorszy sprzęt. Ponadto w konsekwencji tych decyzji zwiększą się  kolejek do kardiologów i zabiegów.

"Czy miałoby tak być, jak już to się dzieje w przypadku leków, że resztę, tzn. sumę ponad ustaloną wysokość refundacji, dopłaca pacjent? To kolejny podział na tych, których stać i ogromną większość, której nie stać" - wyjaśnia prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie.

Wyceny zmniejszą dostępność pacjentów do leczenia kardiologicznego, a co za tym idzie, będzie więcej pacjentów z uszkodzonym sercem. To z kolei spowoduje większą populację pacjentów na rentach, za które państwo będzie musiało zapłacić. Propozycje MZ i AOTMiT wcale nie zmniejszą kolejek - to pewne, uważają specjaliści. Należy tutaj dodać, że blisko 50 proc. zgonów w Polsce jest spowodowana chorobami układu krążenia. Decyzje MZ uderzają więc w największą populację polskich pacjentów.

Równie dostęp do leczenia?

W publikacji “Zachorowalność i umieralność na choroby układu krążenia a sytuacja demograficzna Polski” - redakcja naukowa Zbigniew Strzelecki, Janusz Szymborski z 2015 r. czytamy, że:

● zapadalność i umieralność z powodu ChUK jest największa wśród osób mniej zamożnych, słabiej wykształconych, zamieszkałych na wsi i w małych miasteczkach.

● różnice w umieralności z powodu ChUK są najważniejszą przyczyną nierówności w zdrowiu Polaków należących do różnych grup społecznych.

● proponowane zmiany (centralizacja usług, dopłaty) najbardziej uderzą w najsłabsze ekonomicznie grupy społeczne i pogorszą już istniejącą nierówność w dostępie do nowoczesnej kardiologii i generalnie usług sercowo-naczyniowych, co spowoduje jeszcze większe nierówności w zdrowiu w Polsce.

Pacjenci nie będą mieli równego dostępu do leczenia, będą dzieleni na tych których stać na lepszy sprzęt, terapię i na tych, którzy będą leczeni tym, czym będą dysponowały szpitale. Biorąc pod uwagę wnioski z powyższej publikacji wielu pacjentów w Polsce nie będzie stać na nowoczesne metody leczenia chorób układu krążenia, obniżki uderzają więc w większość pacjentów kardiologicznych.

"Będziemy mieli mniej pieniędzy, więc będziemy kupować to, na co będzie nas stać lub to, co otrzymamy od państwa - kiedy wejdą zapowiadane przez MZ centralne przetargi na wyroby medyczne. To oznacza, że nie będzie możliwości wyboru najlepszej dla danego pacjenta terapii, a to powinno być oferowane naszym pacjentom. Zamiast tego będziemy korzystać z odgórnie narzuconych przez państwo wyrobów medycznych, często tańszych, i nie najlepszych. Te tańsze produkty to produkty starsze, które były używane wcześniej i powinny być zastępowane przez nowe i bardziej nowoczesne, a wygląda na to, że tak nie będzie. Oczywiście będzie to trwało w czasie, ale ten efekt jest jakby pewny" - mówi prof. Hoffman.

Wprowadzane zmiany zakładają także centralne zakupy i refundację dla wyrobów medycznych. W konsekwencji będziemy mieli sytuację, gdzie pacjent będzie musiał zdecydować, czy lekarze mają mu wszczepić standardowy sprzęt, czy za dopłatą sprzęt lepszy.

"Czułbym się źle „negocjując” z chorym dopłatę do procedury, wynikającą z głębokiego przekonania o korzyści klinicznej, którą może odnieść. Oznaczałoby to podział na pacjentów zamożniejszych i większość, która nie jest w stanie tego opłacić, co moim zdaniem jest niewłaściwe. Środowisko Sekcji Rytmu Serca PTK z zadowoleniem przyjmuje propozycję współpracy z AOTMiT, NFZ oraz MZ w zakresie lepszego zdefiniowania procedur oraz być może – dalszych prac nad unowocześnionym katalogiem świadczeń. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie wypracować model który okaże się przede wszystkim korzystny dla pacjentów, a także optymalny z punktu widzenia środków budżetowych: - mówi dr hab. med. Maciej Sterliński, przewodniczący-elekt Sekcji Rytmu Serca PTK.

Ostatnie 20 lat to gigantyczny rozwój polskiej kardiologii, która w tej chwili stoi na najwyższym poziomie.

"Obawiam się, że te działania zatrzymają dynamiczny rozwój kardiologii. Można powiedzieć , że kardiologia interwencyjna, elektroterapia to sukces polskiej kardiologii, ale także sukces całej polskiej medycyny. Przekłada się on na lepszą opiekę nad pacjentem, na poprawę wskaźników rokowniczych. Żeby to podtrzymać potrzebne są dodatkowe, większe pieniądze, a nie mniejsze pieniądze" - reasumuje prof. Hoffman.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: oprac. maj

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.