Nie wolno zaprzepaścić dotychczasowych dokonań

Rozmawiała Iwona Kazimierska
opublikowano: 20-09-2017, 13:47

O roli i najważniejszych celach działania Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego rozmawiamy z jego nowym prezesem prof. dr. hab. n. med. Piotrem Ponikowskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakie zadania stawia pan przed sobą jako prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego? Jakie będą główne cele pana kadencji? Czy będzie to m.in. poprawa jakości opieki nad pacjentami z niewydolnością serca, bo problemy tych chorych są panu szczególnie bliskie? 

Nie chciałbym wyróżniać któregokolwiek z zadań, bo wszystkie są ważne. PTK zakłada kontynuację działań z kadencji na kadencję. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest wcześniejszy wybór prezesa elekta, który na dwa lata przed objęciem stanowiska jest członkiem zarządu towarzystwa i ma możliwość bliskiej współpracy z aktualnym prezesem. Wiele lat doświadczeń pokazało, że kontynuacja rozpoczętych tematów, które okazały się bardzo istotne, ma głęboki sens. 

Dwa lata kadencji to za mało, żeby doprowadzić do końca wszystkie przedsięwzięcia.

Oczywiście, zwłaszcza jeśli chodzi o duże projekty. Będąc prezesem Asocjacji Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w latach 2010-2012, następnie przez kilka lat członkiem zarządu ESC, miałem okazję podejrzeć, jak ta organizacja radzi sobie z kontynuacją działań. I dlatego chciałbym wprowadzić pewną zmianę na rodzimym gruncie. Zamierzam poprosić prof. Piotra Hoffmana, ustępującego prezesa PTK, żeby kontynuował swój sztandarowy projekt, jako członek zarządu w obecnej kadencji. Uważam, że jego kampania „Zdrowe Dzieci, Zdrowa Młodzież, Zdrowi Dorośli” znakomicie realizuje misję PTK. To jest wspaniałe hasło, które powinniśmy w jeszcze większym wymiarze nagłośnić. 

Wracając do pierwszego pani pytania, oczywiście bliski jest mi problem niewydolności serca. Chciałbym, żeby świadomość niewydolności serca stała się ważnym elementem polityki informacyjnej PTK, żeby istniała nie tylko wśród kardiologów. Tę świadomość musimy zbudować w społeczeństwie i u decydentów. Chciałbym zacząć mówić (bo na pewno tematu nie skończę w ciągu dwóch lat mojej prezesury) o niewydolności serca w bardziej natarczywym dla decydentów tonie. Natarczywym w dobrym tego słowa znaczeniu.

W opublikowanych w 2016 r. nowych europejskich wytycznych postępowania w niewydolności serca zaproponowaliśmy inny sposób mówienia o tej chorobie. Do tej pory niepotrzebnie eskalowaliśmy informacje, że jest to choroba, w której niewiele możemy zdziałać, bo ma gorsze rokowanie niż wiele chorób nowotworowych i nie można jej leczyć. Po pierwsze, to jest nieprawda, a po drugie, to niewłaściwy przekaz dla osób decydujących o polityce zdrowotnej. Jeżeli oni słyszą, że nic nie można zrobić w danej dziedzinie, bo chory i tak ma złe rokowanie, to dochodzą do wniosku, że nie warto przeznaczać pieniędzy na ten cel. 

W najnowszych wytycznych napisaliśmy, że niewydolności serca można zapobiegać i skutecznie leczyć pacjentów z tą chorobą. Trzeba tylko zbudować świadomość tego, czym jest NS i wprowadzić kompleksową opiekę. 

Chciałbym też doprowadzić do tego, żeby polscy kardiolodzy, zwłaszcza młodzi, byli bardziej widoczni w ESC. Obecnie liczba Polaków, którzy w nim aktywnie uczestniczą, jest stosunkowo mała, biorąc pod uwagę to, że mamy się czym pochwalić. 

Jaką rolę, pana zdaniem, powinno odgrywać Polskie Towarzystwo Kardiologiczne?

PTK musi zacząć prowadzić politykę informacyjną. Nie tylko wtedy, gdy coś się dzieje, na przykład obniżana jest wycena procedur kardiologicznych czy ministerstwo odmawia refundacji któregoś z nowoczesnych leków. To jest działanie czysto interwencyjne. Wkrótce po rozpoczęciu swojego urzędowania chcę ogłosić konkurs dla agencji PR i wybrać najlepszą, która poprowadzi działania informacyjne wokół PTK. 

Podczas niedawnej konferencji w Zamku Królewskim w Warszawie poświęconej niewydolności serca zaproponował pan stworzenie Narodowego Programu Prewencji i Leczenia Niewydolności Serca. Była też mowa o tym, że potrzebny jest model Kompleksowej Opieki w Niewydolności Serca (KONS). Na jakim etapie są te projekty?

Rozmawiamy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, z którymi spotkały się panie prof. Jadwiga Nessler i Ewa Strabużyńska-Migaj. Chciałbym, żeby kontynuowały te negocjacje. Nie powiem, że to było spotkanie entuzjastyczne i zapadły decyzje: tak, realizujemy te propozycje. Na pewno będziemy chcieli w 2018 r. rozpocząć pilotaż programu KONS, żeby pokazać decydentom, że to, co proponujemy, ma sens i przekłada się na konkretne efekty. Myślę, że dostaniemy na to zgodę. 

Z wypowiedzi ministra Radziwiłła podczas konferencji na zamku wynikało, że jest pozytywnie nastawiony do projektu.

Mamy gotowy program kompleksowej opieki i badania pilotażowego, złożyliśmy je w ministerstwie. Przyjmuję argumentację decydentów, by pokazać im konkretne dane, ponieważ jest to przedsięwzięcie na megaskalę — dotyczy 1 mln Polaków. Liczba hospitalizacji z powodu NS jest większa niż z powodu ostrych zespołów wieńcowych. Nie dziwi mnie ostrożność decydentów, bo takiego programu nie ma w żadnym innym kraju europejskim. To pierwszy projekt tak kompleksowego podejścia do opieki nad pacjentami z niewydolnością serca. Gdyby się udało go wdrożyć, bylibyśmy pionierami na skalę europejską. 

Nie myśleliście państwo o stworzeniu rejestru chorych na niewydolność serca, bo przecież nie ma go w Polsce?

Próbowałem robić taki rejestr wiele lat temu, ale jestem sceptykiem. Nie stworzy się rejestru, jeżeli ministerstwo tego nie nakaże. Rejestr OZW powstał tylko dlatego, że procedury tego wymagały — żeby były pieniądze, takie przypadki musiały być wprowadzone do rejestru. 

Jakie najważniejsze wyzwania stoją obecnie przed środowiskiem kardiologicznym w Polsce?

Jest kilka problemów stricte medycznych, jednym z nich jest niewydolność serca. W tej kwestii powinniśmy się porozumieć z lekarzami rodzinnymi, bo tylko z nimi możemy wprowadzić w życie kompleksową opiekę nad pacjentami z NS, zbudować świadomość tej choroby w społeczeństwie. 

Nie możemy dopuścić do tego, żeby Ministerstwo Zdrowia i decydenci przyjęli opcję: były lata tłuste dla kardiologii, teraz będą lata chude. Innymi słowy: obniżamy wycenę procedur, będziemy mniej płacili, będzie mniej pieniędzy dla kardiologii. 

Nie wolno nam zaprzepaścić dotychczasowych dokonań w kardiologii interwencyjnej czy procedurach elektrofizjologicznych. Musimy przekonywać, że nie możemy stać się krajem, który pod tym względem bardzo dobrze się rozwijał, chorzy mieli dostęp do nowoczesnych terapii, leków i nagle im to odbierzemy. Nie możemy zejść z dobrej drogi. Musimy rozmawiać i przekonywać, że nie można zrobić nagłego zwrotu akcji. 

Jest jeszcze problem młodych, wykształconych ludzi, którym trzeba zapewnić ścieżkę kariery w kraju, żeby nie wyjeżdżali do pracy za granicę. Jeśli tego nie zrobimy, to w perspektywie 10-15 lat może nastąpić dramatyczny odpływ specjalistów i okaże się, że średnia wieku kardiologa to 55 lat. Jako prorektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu słyszę, jak wielu młodych ludzi deklaruje chęć wyjazdu z Polski. Musimy uczynić kardiologię specjalizacją, którą warto się zająć i która będzie dawała możliwości atrakcyjnej pracy tu na miejscu. 

Czy w Polsce jest za mało kardiologów?

Nie uważam, że jest ich za mało, ale może być za mało, jeżeli młodzi ludzie po studiach zaczną wyjeżdżać albo nie będą zainteresowani rozpoczynaniem specjalizacji w Polsce, a osoby już wykształcone będą szukały swoich szans w innych krajach, bo nasza kardiologia będzie niedofinansowana. 

Od pewnego czasu pojawiają się głosy, że należałoby ograniczyć liczbę specjalizacji. Dążymy przecież do medycyny holistycznej, która wymaga od lekarzy wszechstronności. Jakie jest pana zdanie na ten temat?

Moim zdaniem, to nie jest dobry pomysł, ze względu na ogromny postęp w wielu dziedzinach medycyny. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby specjalista w zakresie elektrofizjologii, ukierunkowany na wąski wycinek kardiologii, czy specjalista w dziedzinie hemodynamiki albo zaawansowanej niewydolności serca (w Polsce jeszcze nie ma takiej specjalizacji, ale zapewne się pojawi) zajmował się tysiącem innych problemów medycznych. Być może w idealnym świecie byłoby to możliwe... 

Jestem sceptykiem, jeśli chodzi o medycynę holistyczną. Uważam, że trzeba kształcić specjalistów, którzy oczywiście mają pojęcie o medycynie wewnętrznej, natomiast lekarz nie może umieć wszystkiego, bo w efekcie nie potrafi nic dokładnie. Tak więc ograniczanie dzisiaj liczby specjalizacji wydaje mi się niezbyt rozsądne.

Czy w ciągu najbliższych kilku lat możemy się spodziewać jakiś nowych leków kardiologicznych? 

Jest wiele obszarów, w których trwają prace nad nowymi lekami, np. w chorobie niedokrwiennej serca, dyslipidemii. Szuka się nowych rozwiązań w biologii molekularnej, sięga po ściśle ukierunkowane przeciwciała monoklonalne, na pewno wejdzie terapia genetyczna, będzie coraz więcej bardzo nowoczesnych urządzeń wszczepialnych. Jestem jednak umiarkowanym optymistą. Nie przypuszczam, by w ciągu 2-4 lat doszło do jakiegoś przełomowego odkrycia. 

Takim przełomem miały być wprowadzone dwa lata temu inhibitory PCSK9. Chyba jednak nie okazały się złotym środkiem w leczeniu hipolipemizującym?

I tak, i nie. Chodzi o to, by bardzo ostrożnie interpretować wyniki badań, patrzeć na nie w kontekście wieloletnich doświadczeń, których z inhibitorami PCSK9 jeszcze nie mamy. Ta grupa leków wymaga dużych badań klinicznych, a na to z kolei potrzeba czasu. Jestem wielkim zwolennikiem dużych badań klinicznych, bo one pokazują silną i słabą stronę określonych terapii. 

Nie brakuje jednak zwolenników teorii, że badania kliniczne zafałszowują rzeczywistość, bo kryteria włączenia do nich są bardzo rygorystyczne, prawie nie ma badań z udziałem późnych seniorów. Tak więc ich uczestnicy znacznie się różnią od chorych, z którymi lekarze mają do czynienia w swojej codziennej praktyce. 

To prawda, że jest bardzo mało badań klinicznych wśród osób po 80. r.ż., czyli w tej populacji, której nam przybywa i będzie przybywać. Analogiczna sytuacja dotyczy osób z licznymi chorobami współistniejącymi. Badania kliniczne mają swoje plusy i minusy, blaski i cienie. O blaskach wiemy, o cieniach możemy długo dyskutować, co nie powinno się przełożyć na to, że zaniechamy tych badań. 

Od wielu lat nowe leki kardiologiczne, których skuteczność została potwierdzona w badaniach, nie trafiają na listę refundacyjną. Czy zastanawiał się pan, jak to zmienić?

W ostatnich latach nie trafił na listę refundacyjną żaden nowy lek kardiologiczny. Nie twierdzę, że wszystkie powinny być refundowane, bo płatnik nie ma aż tyle pieniędzy, ale są rewolucyjne terapie o potwierdzonej badaniami i praktyką kliniczną skuteczności, na które trzeba spojrzeć w inny sposób. Z nieznanych mi przyczyn proces refundacji leków kardiologicznych przebiega wyjątkowo opornie. Teraz będę miał dwa lata na to, żeby się zapoznać z argumentacją Ministerstwa Zdrowia, czym jest to spowodowane, i odnieść się do tego.

W tym roku Kongres PTK odbywa się w Katowicach. Czy to oznacza powrót do organizowania największego spotkania kardiologów w różnych miastach, nie tylko w Poznaniu i Wrocławiu, jak to było przez ostatnie lata?

Musimy zmieniać miejsca organizacji kongresu, żeby docenić środowisko kardiologiczne, w miarę możliwości organizacyjnych, w całej Polsce. W przyszłym roku zapraszam do Krakowa. 

 

O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski, specjalista chorób wewnętrznych, kardiolog, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Serca Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, kierownik Kliniki Kardiologii przy Ośrodku Chorób Serca w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Główne zainteresowania badawcze: niewydolność serca (badania kliniczne i eksperymentalne), choroba wieńcowa, arytmia serca. Jako jeden z pięciu polskich przedstawicieli medycyny znalazł się w rankingu Thomson Reuters „The World’s Most Influential Scientific Minds 2015”. 

Zajął również 7. miejsce na Liście Stu 2016 „Pulsu Medycyny”.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Iwona Kazimierska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.