Nefrolog: choroba nerek grozi zawałem i udarem. Na jakie “sygnały alarmowe” zwracać uwagę?

KL/PAP
opublikowano: 31-05-2022, 12:27

Skutkiem choroby nerek jest galopująca miażdżyca i niewydolność serca, a zatem zawały i udary mózgu – ostrzega nefrolog prof. Beata Naumnik z Białegostoku. Kluczem do uniknięcia tych groźnych konsekwencji jest wczesne wykrycie choroby. Problem w tym, że większość pacjentów nie jest świadoma, że już chorują.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na przewlekłą chorobę nerek choruje 4,7 mln Polaków. Większość słyszy diagnozę, gdy choroba jest już w zaawansowanym stadium.
Fot. iStock

Na przewlekłą chorobę nerek choruje 4,7 mln Polaków. - Nerki nie bolą, więc pacjenci są diagnozowani zwykle przypadkowo i w późnych stadiach choroby. Z tego powodu zdecydowana większość z nich trafia do nefrologa w ostatnich 11 miesiącach przed rozpoczęciem leczenia nerkozastępczego (dializoterapii) – alarmuje Ogólnopolskie Stowarzyszenia Osób Dializowanych. Dodaje, że część tych chorych umiera jeszcze wcześniej, ale nie z powodu choroby nerek, lecz powikłań sercowo-naczyniowych.

Lecząc nerki zapobiegamy wielu innym schorzeniom

– Skutkiem choroby nerek jest galopująca miażdżyca i niewydolność serca, a co za tym idzie zawały i udary. Lecząc nerki, zapobiegamy zatem wielochorobowości i katastrofalnym następstwom dla zdrowia pacjenta – ostrzega prof. Beata Naumnik, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Zaznacza, że kluczowe znaczenie ma stan nerek w momencie rozpoznania choroby. - Im szybciej zostanie ona wykryta, tym lepiej możemy sobie z nią poradzić - dodaje.

Przewlekła choroba nerek manifestuje się poprzez problemy sercowe, stany cukrzycowe, podwyższone ciśnienie krwi, miażdżycę. Schorzenia te mogą być zatem sygnałem alarmowym złej pracy nerek. Dopiero końcowe stadium choroby wymaga wielogodzinnej dializoterapii kilka razy w tygodniu albo zapewniającego większy komfort życia - przeszczepienie nerki.

Co system oferuje pacjentom z chorobą nerek?

Zgodnie z zapowiedzią wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego, jest szansa, że pacjenci z przewlekłą chorobą nerek od lipca 2022 r. będą mieli dostęp do refundowanej, nowoczesnej terapii nefroprotekcyjnej. Są to tzw. flozyny (inhibitory SGLT2), leki obniżające poziom cukru we krwi poprzez zwiększenie wydzielania glukozy wraz z moczem.

Z badań wynika, że zastosowanie leków nefroprotekcyjnych wydłuża życia pacjenta o 4 lata oraz odracza czas do dializoterapii o 7 lat. Refundacja flozyn może zatem poprawić jakości życia pacjentów dotkniętych chorobą nerek.

Poza nowoczesnymi terapiami ważne jest wdrożenie wprowadzenie programu profilaktyki przewlekłych chorób nerek (PChN). - Jesteśmy świadkami przełomu w opiece nad pacjentem z PChN. Pamiętajmy jednak, że jako pacjenci jesteśmy współodpowiedzialni za stan swojego zdrowia – podkreśla prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Dializowanych, Iwona Mazur.

Diagnostyka chorób nerek jest tania, ale potrzeba zmian w koszyku badań POZ

Diagnostyka przewlekłych chorób nerek obejmuje stosunkowo tanie oznaczenie stężenia kreatyniny w surowicy i ocenę albuminurii. Tego drugiego badania nie ma jednak w koszyku podstawowej opieki zdrowotnej.

– Wręczenie lekarzom rodzinnym narzędzi w postaci możliwości zlecenia wykonania pełnego zestawu badań diagnostycznych poprawi wczesne wykrywa nie choroby i usprawni współpracę z nefrologiem – uważa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Dializowanych. Przypomina, że aż 95 proc. chorych na PChN nie wie o swojej chorobie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Gellert: 4,7 mln Polaków choruje przewlekle na nerki. Większość nie wie o tym

Udowodniono nefroprotekcyjne działanie flozyn

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.