Nawet trzykrotnie więcej Polaków niż wynika ze statystyk mogło przejść COVID-19 [BADANIA]

Materiały prasowe
opublikowano: 23-12-2020, 10:56

Nawet trzykrotnie więcej Polaków w wieku 18-65 lat mogło przejść COVID-19 niż podają statystki. Przyczyną jest rezygnacja z robienia testów, głównie ze względu na małą intensywność objawów – wynika z badania ARC Rynek i Opinia oraz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Według danych Ministerstwa Zdrowia 3,4 proc. Polaków w wieku 18-65 lat przeszło koronawirusa. Ze wstępnego badania WUM wynika, że odsetek ten może być wyższy nawet o 7,6 proc. To oznaczałoby, że łącznie około 11 proc. osób w wieku 18-65 lat przeszło chorobę w sposób objawowy. Skąd taka różnica? Wynika ona z faktu, że wiele osób mających objawy nie decyduje się na test - wyjaśnili specjaliści z WUM.

Nawet trzykrotnie więcej Polaków niż wynika ze statystyk mogło przejść COVID-19
iStock

Test na COVID-19: dlaczego osoby, które mają objawy choroby, go nie wykonują?

Główną przyczyną niewykonywania testów przez osoby, które miały jakiekolwiek objawy mogące wskazywać na COVID-19 była łagodność objawów i tym samym brak konsultacji lekarskiej. Co czwarty respondent przyznał, że lekarz nie zlecił mu testu. Niektórzy z badanych uznali, że skoro inne osoby w domu miały pozytywny wynik testu, to oni nie muszą już testu wykonywać, bo pewnie też są pozytywni. Jest też grupa osób, która obawiała się kwarantanny i sprawdzania przez policję.

WUM

Jakie osoby zostały uznane w badaniu za te, które przeszły COVID-19, mimo, że nie miały zrobionych testów?

  • wszystkie osoby, które deklarowały utratę węchu i smaku,
  • osoby, które deklarowały inne objawy charakterystyczne dla COVID-19, jednak dodatkowo miały kontakt z osobą chorą – objawy charakterystyczne zostały wskazane zgodnie z modelami wykorzystywanymi w innych krajach, takich jak np. USA czy Włochy*

Badanie nie obejmuje zaś zachorowań bezobjawowych, gdyż pacjenci nie są w stanie takiego zachorowania ocenić.

Epidemia COVID-19: nadal jesteśmy bardzo daleko od osiągnięcia poziomu odporności stadnej

“Kiedy jesienią epidemia zaczęła przybierać na sile, pojawiały się podejrzenia, że oficjalne statystyki nie podają całej prawdy dotyczącej liczby osób, które chorują na COVID-19. Patrząc nawet na moją praktykę – wielokrotnie widywałem dzieci, które rozwijały potwierdzone przeciwciałami objawy choroby po-COVID-owej PIMS, a jednocześnie w ich rodzinach nie wykonano ani jednego testu. Obecnie epidemia jest w pełnym rozkwicie, zaś w Polsce, prawdopodobnie, przebyło ją około 11 proc. populacji. Są to dane szacunkowe, ale pokrywające się z informacjami, jakie otrzymujemy na podstawie analizy serologicznej w różnych populacjach, np. odsetek osób, które przeszły zakażenie w Nowym Jorku wynosi 23 proc., Londynie 18 proc., Sztokholmie 12 proc., dla Hiszpanii – 5 proc., ale już dla Madrytu 11 proc., (dane z września b.r.*). 11 proc., to i dużo, i mało” - powiedział dr hab. med. Wojciech Feleszko z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak wyjaśnił ekspert, mało dlatego, że nadal jesteśmy bardzo daleko od osiągnięcia poziomu odporności stadnej, wynoszącej dla SARS-CoV-2 około 65-70 proc.– dla całej populacji. Dużo dlatego, że pokazuje to, iż polskie służby epidemiologiczne nie wychwytują ponad 2/3 zakaźnych chorych, rozprzestrzeniających zakażenie w swoim otoczeniu.

“Pamiętajmy, że poniższe badanie oparte jest na autodiagnozie respondentów, dlatego na pewno może być obarczone pewnym ryzykiem błędu. Przyjęta metoda badawcza, oparta o własną ocenę samych pacjentów jest metodologicznie prawidłowa i ogólnie zaakceptowana. Ta metoda sprawdziła nam się w poprzednim badaniu, związanym z wpływem smogu na zdrowie dzieci. Chciałbym jednak podkreślić, że nie jest to badanie serologiczne I trzeba też uwzględnić fakt, że badaliśmy osoby w wieku 18-65 lat – dodał dr Wojciech Feleszko.

Epidemia COVID-19: niedoszacowanie liczby zakażonych jest zjawiskiem całkowicie naturalnym

Z kolei dr hab. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę, że z punktu widzenia epidemiologii niedoszacowanie liczby zakażonych jest zjawiskiem całkowicie naturalnym.

“Grzechem pierworodnym biernego systemu zgłoszeń, który obowiązuje w Polsce jest właśnie znaczne niedoszacowanie. Należy przyjąć, że prawdziwa liczba zakażonych SARS-CoV-2 może być nawet kilkakrotnie wyższa. Silną przesłanką za takim wnioskiem jest chociażby oficjalnie raportowana liczba zgonów, które są trudniejsze do przeoczenia. Zakładając 1-2 proc.śmiertelność COVID-19 w polskiej populacji, liczba zgonów jest nadproporcjalnie wysoka w stosunku do liczby zachorowań, a zatem musi ich być znacznie więcej niż jest zgłaszane oficjalnie. Dodam, że wystąpienie typowych objawów choroby po kontakcie z domownikiem z potwierdzonym COVID-19 jest równie silnym dowodem zakażenia jak dodatni wynik testu, który też czasami może dać wyniki fałszywe” - powiedział dr Kuchar.

Badanie zostało zrealizowane przez ARC Rynek i Opinia metodą CAWI (ankiety online) na ogólnopolskiej próbie Polaków, próba kwotowa, struktura próby zgodna ze strukturą mieszkańców Polski w wieku 18-65 lat pod względem: płci, wieku, wykształcenia, wielkości miejscowości zamieszkania i markroregionu GUS (grupy województw). Realizacja odbyła się w dniach 9-16 grudnia 2020.

PRZECZYTAJ TAKŻE: KE opublikowała polskojęzyczny opis szczepionki przeciwko COVID-19

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.