Napęd ekologiczny, czyli czas na hybrydy

Zbigniew Chojecki
opublikowano: 27-06-2007, 00:00

Tandem złożony z silnika spalinowego i elektrycznego kończy z marnotrawstwem energii przy korzystaniu z samochodu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Silnik spalinowy słabo nadaje się do napędzania samochodów. Ma bardzo ograniczony zakres użytecznych prędkości obrotowych, co zmusza do stosowania skomplikowanych skrzyń biegów i sprzęgieł. Kiedy samochód stoi, silnik musi pracować na biegu jałowym, spalając paliwo bez pożytku. Dlaczego więc tak kurczowo trzymamy się wynalazku sprzed ponad 100 lat? Dlatego, że niezwykle wygodnie go zasilać. Klasyczne paliwa, jak benzyna i olej napędowy, zawierają w swej masie olbrzymią energię - około 40 MJ/kg. Kilkudziesięciolitrowy zbiornik wystarcza na pokonanie kilkuset kilometrów.
Na pozór łatwo wskazać idealnego konkurenta motoru spalinowego - silnik elektryczny. Już przy minimalnych (od zerowej) prędkościach obrotowych dysponuje pełnym momentem obrotowym, co eliminuje konieczność stosowania sprzęgła i skrzyni biegów. Kiedy auto stoi, nie zużywa energii, a co więcej - podczas hamowania silnikiem może pracować jako generator prądu, pozwalając na jej odzyskiwanie. Tylko jak go zasilać, skoro mimo trwających od lat prac wciąż nie udaje się skonstruować odpowiednio pojemnych akumulatorów?
Rozwiązaniem okazał się napęd hybrydowy, który łączy zalety napędów spalinowego i elektrycznego, eliminując zarazem wady każdego z nich. Tandem złożony z silnika spalinowego i elektrycznego kończy z marnotrawstwem energii. Wydatkowana jest ona tylko wtedy, kiedy trzeba, odzyskiwana przy hamowaniu, zaś silnik spalinowy zawsze pracuje spokojnie w zakresie obrotów optymalnych pod względem zużycia paliwa i składu spalin.
Oferowana od 1997 roku w Japonii Toyota Prius została w sześć lat później gruntownie zmodernizowana i w tej wersji trafiła do sprzedaży w Europie, zdobywając mimo wysokiej ceny tytuł Auta Roku 2005. Samochód ma dwa silniki: benzynowy o pojemności 1,5 litra i mocy 77 KM oraz elektryczny o mocy 50 kW (68 KM). Oba zamontowane są (wraz z napędzanym przez silnik spalinowy generatorem prądu elektrycznego) między przednimi kołami. W zależności od prędkości i obciążenia, pracuje albo tylko silnik elektryczny, korzystający z energii zgromadzonej w akumulatorach wodorkowych (NiMH) umieszczonych pionowo za oparciem tylnej kanapy, albo oba silniki jednocześnie. Auto przyspiesza do 100 km/h
w 10,9 s, a średnie zużycie paliwa wynosi 4,3 l na 100 km. Niestety, trzeba za nie zapłacić 103 tys. zł.
Oprócz Priusa dostępne są już dwa inne hybrydowe auta Toyoty z najwyższej półki: uterenowiony Lexus RX 400h z napędem na 4 koła oraz limuzyna Lexus GS 450h. Ta ostatnia przyspiesza do setki w fantastyczne 6 s, za to średnie spalanie wynosi 7,1 l na 100 km, a więc jak w oszczędnym aucie kompaktowym. W najbliższym czasie do sprzedaży wejdzie superlimuzyna Lexus LS 600h, która mając pod maską widlastą "ósemkę" spala jak auto z silnikiem 6-cylindrowym, za to jeździ jak 12--cylindrówka!
Jak informuje Toyota, jedna piąta sprzedawanych w Polsce Lexusów ma napęd hybrydowy, co potwierdza, że moda na ekologię dociera także do naszego kraju. Gdyby tak nasze władze pomyślały o ulgach podatkowych dla posiadaczy "hybryd" - hojnie przyznawanych w innych krajach - byłoby ich na pewno jeszcze więcej...






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Chojecki

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.