Nakłady na zdrowie w wysokości 7,2 proc. PKB już w 2024 r. Lewica złożyła projekt ustawy

EG/PAP
opublikowano: 03-01-2020, 11:42

Wzrost nakładów na służbę zdrowia do 7,2 proc. PKB do 2024 r. przewiduje złożony 3 stycznia w Sejmie projekt ustawy, który przygotowała Lewica. Zwiększenie wydatków ma być stopniowe. Lewica proponuje, aby w tym roku na służbę zdrowia przeznaczyć 5,9 proc. PKB.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Marcelina Zawisza powiedziała na konferencji w Sejmie, że Lewica wychodzi naprzeciw postulatom wielu środowisk - pacjentów, pielęgniarek, rezydentów, lekarzy.

"Przygotowaliśmy projekt ustawy, który zakłada podniesienie nakładów na ochronę zdrowia do 7,2 proc. PKB, z konkretnym wyliczeniem, tak żeby PiS nie mogło oszukiwać i stosować kreatywnej księgowości kosztem obywateli i obywatelek" - powiedziała.

Projekty Lewicy zakłada, że w 2020 r. na ochronę zdrowia nie może być wydawanych mniej niż 5,9 proc. PKB, w 2021 r. - nie mniej niż 6,3 proc., w 2022 r. nie mniej niż 6,8 proc. PKB, a w 2023 r. nie mniej niż 7,1 proc. PKB. W 2024 r. nakłady na ochronę zdrowia mają być podniesione do poziomu 7,2 proc. PKB.

Marcelina Zawisza oceniła, że służba zdrowia jest w Polsce niedofinansowana i potrzebujemy natychmiastowych działań.

"W przyszłym tygodniu będzie dyskutowany budżet, dlatego uważamy, że jest to ostatni moment, żeby przyjąć ustawę, która pozwoli podnieść nakłady na ochronę zdrowia do satysfakcjonującego poziomu. Polska wydaje prawie najmniej w Europie na ochronę zdrowia, nic więc dziwnego, że mamy kolejki, że mamy braki kadrowe, że brakuje środków na zabiegi" - mówiła posłanka Lewicy.

Poseł Lewicy, lekarz Zdzisław Wolski powiedział, że konstrukcja budżetu na 2020 r., którą proponuje rząd oznacza dalsze pogarszanie się sytuacji w służbie zdrowia.

"Nie rozwiązuje niczego, zadłużenie szpitali będzie dalej wzrastało (...), nie ma żadnych działań, które będą miały na celu zmniejszenie głębokich i narastających niedoborów kadr medycznych, nie ma żadnych działań korzystnych dla pacjenta" - mówił.

Podkreślił, że przede wszystkim musi być więcej pieniędzy przeznaczonych na służbę zdrowia. Dodał, że rząd na pewno będzie mówił, ile kwotowo dołożył w tym w obszarze, ale jednocześnie nie powie, że koszty funkcjonowania służby zdrowia będą dużo szybciej wzrastały niż nakłady proponowane przez rząd.

Politycy Lewicy zwracali uwagę, że na wizyty u specjalisty czeka się miesiącami, a na niektóre zabiegi nawet lata. Mówili też o ciężkiej sytuacji pracowników służby zdrowia i konieczności wzrostu płac. 

Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska podkreśliła, że Lewica nie zgadza się na "przerzucanie" kosztów ochrony zdrowia na samorządy. Mówiła, że Lewica chce stopniowego zwiększania wydatków na służbę zdrowia.

"Tak, żeby do 2024 roku dojść do poziomu 7,2 proc., nie chcemy tego robić od razu, z dnia na dzień, rozumiemy i wiemy, że musi to następować stopniowo, ale kiedyś trzeba zacząć, trzeba zacząć już teraz. W tym roku chcemy dojść do poziomu 5,9 proc. PKB (...). W tym roku chcemy podnieść tylko o 0,9 proc." - powiedziała.

Wyjaśniła, że dodatkowe środki na służbę zdrowia mają pochodzić m.in. z rezygnacji z takich "hegemonicznych" projektów jak Centralny Port Komunikacyjny (co ma dać 4,3 mld zł), rozbudowa kolejnego bloku w elektrowni w Ostrołęce (1,2 mld zł). Lewica liczy też, że wpływy z podatku cukrowego przyniosą ok. 2,4 mld zł.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wybory 2019: co partie proponują w ochronie zdrowia [PODSUMOWANIE]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.