Najskuteczniejsza ochrona przed pneumokokami i meningokokami

Emilia Grzela
opublikowano: 14-11-2019, 11:08

Europejskie doświadczenia związane z przeciwdziałaniem ryzyku epidemiologicznemu i zdrowotnemu, powodowanemu przez pneumokoki i meningokoki, wskazują standardy polskiemu systemowi ochrony zdrowia. Z tą oceną zgodzili się krajowi i zagraniczni eksperci, uczestniczący w zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Wakcynologii VIII Krajowej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej „Szczepienia nadal potrzebne” (24-26 października, Poznań).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Bakterie z grupy meningokoków i pneumokoków wywołują wiele różnych schorzeń, których przebieg często bywa gwałtowny, a związane z nimi ryzyko zgonu jest wysokie. Na przykład śmiertelność pacjentów pediatrycznych z inwazyjną chorobą meningokokową (za którą odpowiada Neisseria meningitidis) może dochodzić nawet do 70 proc.

W ocenie prof. Susanny Esposito z Uniwersytetu Medycznego w Parmie, popartej metaanalizami i wynikami wielu badań, nie ma istotnych różnic w zakresie skuteczności i bezpieczeństwa pomiędzy szczepionkami 10- i 13-walentną.
Wyświetl galerię [1/2]

W ocenie prof. Susanny Esposito z Uniwersytetu Medycznego w Parmie, popartej metaanalizami i wynikami wielu badań, nie ma istotnych różnic w zakresie skuteczności i bezpieczeństwa pomiędzy szczepionkami 10- i 13-walentną. iStock

Uczestnicy konferencji „Szczepienia nadal potrzebne” byli zgodni co do tego, że polski system opieki zdrowotnej nadal nie docenia ryzyka związanego z zakażeniem pneumokokami i meningokokami. Dwie zagraniczne ekspertki — prof. Susanna Esposito z Uniwersytetu Medycznego w Parmie (Włochy) oraz dr Nelly Ninis z Meningitis Research Foundation (Wielka Brytania) — podzieliły się swoim doświadczeniem w tym zakresie podczas sesji „Pneumokoki i meningokoki pod kontrolą — jak to robią w Europie?”.

Trzeba zapewnić bezpieczeństwo populacji pediatrycznej

Aby należycie docenić ryzyko zdrowotne związane z pneumokokami, wystarczy — zdaniem prof. Susanny Esposito — wskazać, jakie schorzenia wywołują. Konsekwencją zakażenia mogą być choroby nieinwazyjne (np. ostre zapalenie ucha środkowego), jak również inwazyjne (zapalenie płuc, sepsa, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych). Z doświadczeń prof. Esposito wynika, że zakażenie pneumokokami dotyczy tysięcy pacjentów rocznie. To właśnie przez wzgląd na profilaktykę wywołanych przez te bakterie chorób oraz rozwijających się w ich przebiegu powikłań ważne jest upowszechnienie stosowania skoniugowanych szczepionek przeciwko pneumokokom. W ocenie włoskiej ekspertki, to kluczowe działanie dla poprawy zdrowotnego bezpieczeństwa populacji pediatrycznej.

„Możliwość zapobiegania chorobom pneumokokowym pojawiła się wraz z udostępnieniem szczepionki skoniugowanej. Początkowo z dobrym skutkiem stosowano szczepionkę 7-walentną. Następnie, ze względu na pojawienie się nowych serotypów, opracowano szczepionki 10-walentną i 13-walentną, o większym potencjale profilaktycznym. Jednak liczba serotypów nie jest jedyną zmienną, którą należy brać pod uwagę, trzeba też uwzględnić ogólną skuteczność różnych produktów. Szczepionka 10-walentna pozwoliła uzyskać istotne rezultaty, ale pojawienie się kolejnych serotypów stało się impulsem do opracowania nowych szczepionek, o wyższej efektywności” — wyjaśniła prof. Esposito.

Obecnie w użyciu są dwa typy szczepionek przeciwko pneumokokom: 10- i 13-walentna. Ich dostępność dla pacjentów jest zróżnicowana pod względem regionalnym: są kraje, gdzie dostępny jest tylko jeden rodzaj. Są również kraje, w których zrezygnowano ze szczepionki 10-walentnej na rzecz 13-walentnej, by po latach do niej wrócić.

Szczepienia przeciwko pneumokokom: doświadczenia holenderskie i fińskie

Holandia włączyła szczepienie przeciwko pneumokokom do programu powszechnych szczepień. W 2011 r. wprowadzono do programu szczepionkę 10-walentną w schemacie 3+1, ale po dwóch latach zmieniono ten schemat na 2+1. W latach 2004-2018 prowadzono obserwację efektów szczepień w populacji dzieci poniżej 5. roku życia, a w analizie uwzględniono także dane dotyczące starszych pacjentów pediatrycznych oraz populacji ogólnej. Jako czynnik wskazujący pozytywny bądź negatywny rezultat zastosowania szczepionki wybrano redukcję zachorowalności na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP).

„W populacji szczepionych dzieci w wieku poniżej 5 lat występowanie inwazyjnej choroby pneumokokowej zmniejszyło się o 69 proc. Opisano też korzyści dotyczące populacji dzieci z przedziału wiekowego 5-14 lat — występowanie IChP spadło o 31 proc. Z kolei wśród dorosłych w wieku 50-64 lat nie zaobserwowano redukcji IChP, ale nie pojawiły się też nowe serotypy bakterii. Ogólnie w całej populacji Holandii, kraju o wysokiej wyszczepialności, wykazano obniżenie występowania inwazyjnej choroby pneumokokowej o około 20 proc.” — wskazała włoska specjalistka.

Z kolei w Finlandii w latach 2009-2011 przeprowadzono ogólnokrajowe, randomizowane badanie z udziałem około 47 tys. dzieci (próba podwójnie ślepa), mające wykazać skuteczność 10-walentnej szczepionki przeciwko pneumokokom. Fińska lekcja może być szczególnie istotna z polskiego punktu widzenia: Polska i Finlandia mają podobny poziom wyszczepialności, około 92-95 proc.

„Jeśli chodzi o obniżenie obciążenia zdrowotnego i systemowego wynikającego z inwazyjnej choroby pneumokokowej, skuteczność szczepionki wyniosła 94 proc. Odnotowano spadek występowania niepotwierdzonej laboratoryjnie IChP o 50 proc., liczby przypadków zapalenia płuc o 26 proc., częstości zakładania dreników tympanostomijnych o 13 proc. i częstości przepisywania leków przeciwdrobnoustrojowych o 18 proc. Są to bardzo interesujące wyniki, ponownie potwierdzające wpływ szczepionki 10-walentnej na obniżenie występowania chorób pneumokokowych, ale także na redukcję kosztów z nimi związanych” — zauważyła prof. Susanna Esposito.

Porównanie 10- i 13-walentnej szczepionki przeciwko pneumokokom 

W ocenie ekspertki z Uniwersytetu w Parmie, popartej metaanalizami i wynikami wielu badań, nie ma istotnych różnic w zakresie skuteczności i bezpieczeństwa pomiędzy szczepionkami 10- i 13-walentną. Na potwierdzenie tej tezy prof. Esposito przywołała dane z kanadyjskiej prowincji Quebec.

W roku 2002 rozpoczęto tam stosowanie u dzieci poniżej 5. roku życia 10-walentnej skoniugowanej szczepionki przeciw pneumokokom, na początku w schemacie 3+1, a od roku 2004 w schemacie 2+1. W 2011 r. do programu szczepień włączono zamiast niej szczepionkę 13-walentną, by we wrześniu 2018 r. powrócić do pierwszego wyboru. Jak podkreśliła prof. Esposito, ogólna redukcja występowania IChP wyniosła 86 proc., przy czym wyniki uzyskane w przypadku obu szczepionek były podobne.

Dane pochodzące z Kanady pozwoliły obserwować skutki wdrożenia kolejno obu preparatów, natomiast przywołane przez specjalistkę wyniki ze Szwecji umożliwiły bezpośrednie porównanie.

„W październiku 2009 roku w 21 szwedzkich prowincjach podano jednocześnie szczepionkę 10-walentną oraz 13-walentną. Pozwoliło to na bezpośrednie porównanie wpływu szczepionek na zachorowalność na inwazyjną chorobę pneumokokową. W przypadku obu szczepionek zaobserwowano istotne korzyści w zakresie redukcji występowania IChP wśród dzieci w wieku 0-2 lat, bez statystycznie znaczącej różnicy. Odnotowano jedynie niewielkie różnice dotyczące serotypów stwierdzanych w IChP. Dowiedziono więc, że w tych samych prowincjach, w obrębie tych samych populacji stosowanie obu skoniugowanych szczepionek przeciw pneumokokom wiąże się z istotnymi korzyściami, bez większych różnic między dostępnymi produktami” — wskazała prof. Esposito.

Zagrożenie Neisseria meningitidis

Eksperci szacują, że nawet 10 proc. populacji ogólnej może być nosicielami Neisseria meningitidis, a wśród dzieci ten odsetek może być wyższy. Bakteria przenosi się drogą kropelkową, stąd ryzyko zakażenia, zwłaszcza w dużych skupiskach dzieci, jak żłobki czy przedszkola, jest wyjątkowo wysokie. To właśnie dzięki włączeniu szczepionki przeciwko meningokokom do programu powszechnych szczepień w Anglii udało się zapanować nad liczbą zachorowań na inwazyjną chorobę meningokokową (IChM). Owo zakażenie bakteryjne może dotyczyć osób z każdej grupy wiekowej, ale najczęściej chorują dzieci do 5. roku życia.

W 1999 r. w Wielkiej Brytanii do programu szczepień włączono skoniugowaną szczepionkę przeciwko meningokokom z serogrupy C. W 2015 r. zastąpioną ją 4-walentną, skoniugowaną szczepionką przeciwko Neisseria meningitidis z serogrupy A,C,W, Y oraz poszerzono wachlarz opcji o szczepionkę przeciwko meningokokom z serogrupy B.

Przed zmodyfikowaniem programu szczepień liczba przypadków IChM wynosiła ponad 2500 (1999 r.), stanowiąc poważny problem w populacji pacjentów pediatrycznych. W 2015 r. zachorowań było około 1000, za większość odpowiedzialne były meningokoki z serogrupy B, C, W i Y. Spadek liczby zachorowań był wynikiem decyzji o poszerzeniu kalendarza szczepień ochronnych.

Od czterech lat angielskie dzieci otrzymują szczepionkę przeciwko meningokokom z serogrupy B w schemacie 2+1 (w 2., 4. i 12. miesiącu życia). Po pierwszej i drugiej dawce rodzicom zaleca się podanie dziecku dawki paracetamolu.
„W przypadku szczepionki przeciwko meningokokom z serogrupy C w Anglii wprowadzono ją w pośpiechu, który wynikał z faktu wielu zachorowań wśród nastolatków. Objęto nią również młodsze dzieci w ramach programu szczepień ochronnych. Po tej zmianie przez lata nie wprowadzano w tym zakresie żadnych modyfikacji w kalendarzu, a w 2015 r. zastosowano dwa rodzaje szczepionek” — mówiła podczas spotkania wakcynologów w Poznaniu dr Nelly Ninis z Meningitis Research Foundation.

Angielski sposób na zmniejszenie zachorowalności na inwazyjną chorobę meningokokową

System opieki zdrowotnej w Wielkiej Brytanii ma świetnie funkcjonujące narzędzia monitoringu nad inwazyjną chorobą meningokokową. Dzięki temu przytłaczająca większość przypadków IChM (95 proc.) jest wykrywana i zgłaszana właściwym podmiotom leczniczym w ramach publicznej ochrony zdrowia — Meningococcal Reference Units (MRU). Jednostki te prowadzą również darmowe badania przesiewowe w kierunku zakażeń meningokokami, zbierając nawet 20 tys. próbek rocznie, z których około 6 proc. ma wynik pozytywny. Każdy z potwierdzonych przypadków jest po włączeniu leczenia monitorowany przez jednostki MRU, których personel zwraca szczególną uwagę na odbyte przez dane dziecko szczepienia oraz obecność innych czynników ryzyka.

Ten system monitoringu w połączeniu z efektywnym programem szczepień poskutkował znacznym spadkiem zachorowań na IChM. Pierwsze dane, które to potwierdziły, zostały zebrane już w 2016 r. Od ostatniej modyfikacji programu szczepień (wrzesień 2015) wyszczepialność przeciwko meningokokom z serogrupy B wyniosła w czerwcu 2016 r. dla pierwszej dawki 95 proc., dla drugiej 88 proc. (zaszczepione zostały także dzieci urodzone w czerwcu 2015 r.).

„Informacje o poziomie wyszczepialności pochodzą wprost od pediatrów, którzy realizują program szczepień i świadczą o tym, że większość niemowląt jest poddawanych szczepieniu. W ciągu pierwszych 10 miesięcy od modyfikacji programu szczepień zaobserwowaliśmy, że zachorowalność na IChM zmniejszyła się o 22 proc. (odnotowano 74 przypadki) po włączeniu pierwszej dawki szczepionki przeciwko meningokokom z serogrupy B, natomiast po podaniu drugiej aż o 82,9 proc. (37 potwierdzonych przypadków)” — poinformowała dr Nelly Ninis.

W ocenie angielskiej klinicystki, dane zaprezentowane w lutym 2018 roku przez Joint Committee on Vaccination and Immunisation świadczą o skuteczności szczepionki — spadek liczby przypadków IChM wynosił po podaniu trzeciej dawki nawet 82 proc., a potwierdzone zachorowania miały o wiele łagodniejszy przebieg.

Niewiele przypadków działań niepożądanych szczepionki przeciwko meningokokom

Informacje zebrane przez angielski system publicznej opieki zdrowotnej potwierdzają wysoką skutecznością powszechnych szczepień przeciwko meningokokom. Czy jednak szczepionki są wystarczająco bezpieczne? To pytanie nadal nurtuje wielu rodziców.

Dr Nelly Ninis zapewnia, że posiadane przez nią dane rozwiewają wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa dostępnych w ramach programu szczepień produktów. Na przykład w okresie pomiędzy wrześniem 2015 r. a majem 2017 r. zaszczepiono ponad milion (1,29 mln) niemowląt, natomiast niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) odnotowano zaledwie 902 (do najczęstszych należała gorączka). Nie znalazły potwierdzenia obawy, zgłaszane przed rozszerzeniem programu o szczepionkę przeciwko meningokokom z serogrupy B, jakoby jej podanie miało się przyczyniać do zwiększenia liczby przypadków choroby Kawasakiego. Niewielka liczba NOP sprawiła, że ponad 90 proc. rodziców zgłaszało się po kolejną dawkę szczepionki.

„Oszacowano, że z powodu niepożądanych reakcji organizmu na podanie szczepionki, takich jak gorączka, w ramach systemu podstawowej opieki zdrowotnej odnotowano o 15 tys. więcej wizyt pacjentów pediatrycznych. Wydaje się to dużą liczbą, ale dane dotyczą całego kraju. Jako praktykujący lekarz nie pamiętam takiego przypadku, więc choć oczywiście się zdarzają, ich liczba jest naprawdę niewielka. W mojej ocenie, warto ponieść ten systemowy koszt, by przeciwdziałać w wielu przypadkach śmiertelnemu schorzeniu, jakim jest IChM” — stwierdza dr Nelly Ninis.

W kontekście bezpieczeństwa należy wspomnieć o danych dotyczących grupy 133 niemowląt urodzonych przedwcześnie (z 19 placówek medycznych realizujących świadczenia z zakresu opieki nad wcześniakami), którym podano szczepionkę w 2. miesiącu życia. 108 dzieci otrzymało ją wraz z zalecaną dawką paracetamolu i z tej grupy jedynie u 8 odnotowano gorączkę powyżej 38 stopni. Wśród 25 dzieci, które nie dostały dawki paracetamolu, podwyższona temperatura ciała wystąpiła u 5 z nich.

„Porównano dane zdrowotne pochodzące od zaszczepionych dzieci z danymi historycznymi sprzed wprowadzenia do programu szczepionki i nie wykazano na ich podstawie żadnej znaczącej statystycznie różnicy w występowaniu m.in. bradykardii czy bezdechu” — dodała angielska ekspertka.

Kluczowa zmiana podejścia rodziców

Niewystarczająco wysoka świadomość społeczna dotycząca nie tylko zagrożenia zdrowotnego powodowanego przez pneumokoki i meningokoki, ale także konieczności powszechnych szczepień, jest nie tylko polskim problemem. Dr Nelly Ninis zwraca uwagę, że angielscy rodzice nadal nie mają dużej wiedzy o inwazyjnej chorobie meningokokowej, a poszerzenie kalendarza szczepień o kolejne — co wiąże się z koniecznością dodatkowych wizyt u lekarza i iniekcji — wywołuje u nich sporą nieufność.

„Najwięcej obaw wiąże się z ryzykiem wystąpienia gorączki oraz kolejnym, obowiązkowym szczepieniem. Obie te obawy są w moim odczuciu dość łatwe do rozwiania, jeśli tylko przekaże się w zrozumiały dla rodziców sposób informacje dotyczące przyczyn i przebiegu inwazyjnej choroby meningokokowej oraz zalet z poddania dziecku szczepionki. Często to sami rodzice, którzy chcą świadomie dokonać dobrego dla dziecka wyboru, poszukują takich informacji” — podsumowała dr Nelly Ninis.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.