Nadzór nad gruźlicą staje się pilnym wyzwaniem. Ta choroba może nam się wymknąć spod kontroli

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 11-04-2022, 08:25

Polska od lat ma stabilną sytuację epidemiologiczną. Jednak wojna w Ukrainie i napływająca do nas fala uchodźców może to zmienić. Za jej sprawą populacja chorych w kraju na gruźlicę może zwiększyć się nawet o 15 proc. Czy jesteśmy na to przygotowani?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Liczba zachorowań na gruźlicę w ciągu ostatnich lat istotnie zmalała. Wskaźnik zapadalności na tę chorobę wynosi niespełna 14 zachorowań na 100 tys. osób
iStock

Gruźlica w Polsce: jak wygląda sytuacja epidemiologiczna?

Liczba zachorowań na gruźlicę w ciągu ostatnich lat istotnie zmalała. Wskaźnik zapadalności na tę chorobę w 2019 r. wynosił 13,9 (zachorowań) na 100 tys. osób, dla porównania w 2011 r. było to 22,2/100 tys. Rocznie mamy ok. 5 tys. nowych przypadków gruźlicy.

- To są dane, na które musimy się powoływać, gdyż w związku z pandemią liczba badań mikrobiologicznych innych niż te skierowane na potwierdzenie wirusa SARS-CoV-2 istotnie spadła (w 2020 r. w przypadku gruźlicy aż o 45 proc. – red.), więc dane epidemiologiczne za 2020 r. są nie do końca oszacowane – wyjaśnia prof. Ewa Augustynowicz-Kopeć, kierownik Zakładu Mikrobiologii w Krajowym Referencyjnym Laboratorium Prątka.

Jak widać, problem gruźlicy już nie jest tak dotkliwy, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Zmieniło się to dzięki opracowaniu skutecznych schematów leczenia, co skutkowało eliminacją ognisk chorobowych. W kraju mamy też dosyć niski odsetek przypadków zakażonych prątkami opornymi na leki.

Ten obraz może sugerować, że dziś gruźlica to choroba już nam praktycznie niezagrażająca. W rzeczywistości tak jednak nie jest.

Jak może zmienić się epidemiologia gruźlicy?

Jak zwracają uwagę specjaliści, jesteśmy w momencie decydującym o tym, jak sytuacja epidemiologiczna będzie w tym obszarze wyglądała za rok, dwa. A może się istotnie pogorszyć. Takie ryzyko niesie ze sobą wojną w Ukrainie i związany z tym napływ do Polski dużej liczby uchodźców.

- Zachorowalność na gruźlicę u naszych wschodnich sąsiadów jest zdecydowanie wyższa. Jeszcze przed wojną zarejestrowanych tam było ok. 65 przypadków na 100 tys. osób, a WHO szacuje, że rzeczywisty wskaźnik zapadalności wynosi 77 na 100 tys. – mówi profesor.

Jak wyjaśnia, na Ukrainie na gruźlicę choruje 5-6 razy więcej osób niż w Polsce. Rocznie to może być nawet 29 tysięcy. Kolejnym problemem jest to, że w tym kraju zdecydowanie bardziej rozpowszechniona jest też gruźlica lekooporna. - Tylko zarejestrowanych tam takich przypadków jest aż 4,5 tys.. To prawie tyle, ile wszystkich przypadków gruźlicy w Polsce. Ukraina została też zaliczona przez WHO do 30 krajów o największym ryzyku występowania gruźlicy wielolekoopornej – wylicza prof. Augustynowicz-Kopeć i zaznacza, że leczenie gruźlicy lekoopornej jest trudne i może trwać nawet dwa lata.

Ile przypadków gruźlicy “przybędzie” do Polski z Ukrainy?

Dodaje: My dziś nie wiemy, ile takich przypadków może się u nas pojawić. Europejska Agencja ds. Zdrowia Publicznego (ECDC) w ostatnim raporcie oszacowała, że do strefy Schengen może przybyć ok. 1060 uchodźców z gruźlicą, z czego do Polski ok. 750 chorych.

W jej ocenie trzeba pamiętać, że to, co się teraz dzieje w Ukrainie, może jeszcze te szacunki zmienić, bo sytuacja epidemiologiczna w kraju ogarniętym wojną radykalnie się zmienia. Co sprzyja szerzeniu się chorób zakaźnych.

Czy jesteśmy organizacyjnie przygotowani na otoczenie opieką pacjentów z gruźlicą?

Jak przekonuje ekspertka Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, to nie jest jakaś ogromna fala, z którą nasz system ochrony zdrowia nie dałby sobie rady. - We wszystkich województwach są wyznaczone specjalne szpitale dedykowane leczeniu gruźlicy. Mamy opracowane schematy leczenia. Problemem może być jednak wczesne wychwycenie chorych, a co za tym idzie, sprawne przerwanie łańcucha transmisji – podkreśla prof. Augustynowicz-Kopeć.

Jak tłumaczy, rozpoznawanie i leczenie gruźlicy jest dosyć trudne, szczególnie u najmłodszych pacjentów. Choroba zaś rozprzestrzenia się trudną do ograniczenia drogą kropelkową, a nie tak łatwo ją zidentyfikować po kontakcie z chorym jak np. COVID-19.

Tu z pomocą przychodzą oczywiście badania molekularne, których dostępność - niejako za sprawą koronawirusa - istotnie się poprawiła.

Kontakt z prątkami gruźlicy nie zawsze musi prowadzić do choroby

Jak zwraca uwagę nasza rozmówczyni, w przypadku gruźlicy kontakt z patogenem nie zawsze musi być równoznacznym z zakażeniem nim. – Część osób nie ulega w ogóle zakażeniu, część ulega, ale nie rozwija choroby, a tylko w pewnej grupie dochodzi do aktywnego rozwoju gruźlicy. Dlatego w tym przypadku obserwacja i nadzór nad sytuacją epidemiologiczną jest rozciągnięty w czasie. Faktycznie o tym, czy i jak wskaźniki epidemiologiczne w gruźlicy zmienią się w związku z napływem uchodźców, będziemy wiedzieli najwcześniej za rok, a może nawet dwa lata – komentuje.

Na to nakłada się też dosyć długi proces leczenia. Nawet w przypadku gruźlicy zwykłej trwa dziś ok. 4 miesięcy. - Prątki gruźlicy wolno się dzielą, przez co proces chorobowy trwa długo, ale, gdy chory poddaje się takiej terapii, to może skutecznie wygrać z chorobą. Niestety spory odsetek chorych przerywa leczenie, właśnie ze względu na to, że jest uciążliwe i długotrwałe, i to oni odpowiadają za większość transmisji. Obserwujemy to głównie w przypadku pacjentów, którzy są osobami bezdomnymi lub uzależnionymi – tłumaczy prof. Augustynowicz-Kopeć.

W jej opinii, wobec ryzyka związanego z napływem większej liczby chorych na gruźlicę do Polski pilnym wyzwaniem staje się wprowadzenia nadzoru nad procesem jej leczenia. Dziś takiego systemu brakuje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie tylko choroby zakaźne „płyną” z falą uchodźców. Ostatni dzwonek na przygotowanie systemu

Gruźlica wciąż jest groźną chorobą zakaźną. Najczęściej atakuje płuca, ale zmiany gruźlicze mogą wystąpić w każdym narządzie

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.