Nadzieje i oczekiwania: co o nowym ministrze zdrowia mówią eksperci

Marta Markiewicz
opublikowano: 24-01-2018, 00:00

W styczniu 2018 na fotel szefa resortu zdrowia został powołany prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski. Co mówią o nim lekarze?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Potrzebujemy nowoczesnej ochrony zdrowia, a nie XIX-wiecznej miłosiernej posługi

Wyświetl galerię [1/8]

Prof. dr hab. n. med. Paweł Buszman, współzałożyciel oraz prezes zarządu Polsko-Amerykańskich Klinik Serca (PAKS)

K. Rainka

Prof. dr hab. n. med. Paweł Buszman, współzałożyciel oraz prezes zarządu Polsko-Amerykańskich Klinik Serca (PAKS):

To dobra zmiana w resorcie zdrowia. Mam nadzieję, że pozwoli na przywrócenie medycynie sercowo-naczyniowej należnego jej statusu. Obecne statystyki wskazują, że blisko 5 mln Polaków choruje na serce, 10 mln na nadciśnienie tętnicze i kolejny milion na niewydolność serca. Problemy zdrowotne znalazły swoje odzwierciedlenie w atlasie demografii Polski, opublikowanym w grudniu ubiegłego roku przez GUS. Dane wyraźnie wskazują, że zmniejsza się liczba Polaków. 

Wcześniej liczono, że problemy te znajdą swoje rozwiązanie w nowym programie ochrony zdrowia oraz w zupełnie innym sposobie wydatkowania pieniędzy i oceny ich lokowania, a zwiększone wydatki zostaną rozliczone w postaci konkretnych efektów. Niestety, praktyka pokazała, że takie działanie nie miało miejsca, a wzrost wydatków na ochronę zdrowia nie pozwolił osiągnąć założonych celów demograficznych, a wręcz przeciwnie — w 2017 roku zanotowaliśmy dodatkowe 15 tys. zgonów i rekordową umieralność. W mojej opinii, przez brak nakreślenia priorytetów będziemy nadal tkwić w XIX-wiecznej medycynie, która pełniła rolę miłosiernej posługi, a nie służyła rozwiązywaniu konkretnych problemów zdrowotnych społeczeństwa. Oferowano nam służbę zdrowia i leczenie powikłań spowodowanych zaniechaniami, a nie nowoczesną ochronę zdrowia.

Rozwiązaniem tej sytuacji powinno być łączenie wydatkowania pieniędzy w medycynie z ekonomią oraz wyznaczaniem sobie konkretnych zadań i celów. Przekazywanie kolejnych funduszy na medycynę to inwestowanie w społeczeństwo, jego dobrobyt i dalszy rozwój poprzez osiąganie coraz lepszych parametrów zdrowia.

Niestety, przez ostatnie dwa lata — pomimo wydawania większych pieniędzy na ochronę zdrowia — udało się nam „osiągnąć” wzrost liczby zgonów i pogorszenie stanu zdrowia obywateli. To wskazuje na konieczność zrewidowania sposobu wydatkowania funduszy przekazywanych na zdrowie. 

Słowo kardiologia było od kilku lat słowem tabu. Dziedzina ta była wręcz traktowana jako enfant terrible polskiej medycyny, mimo że to właśnie ona przez ostatnie kilkanaście lat miała największe sukcesy i pokazywała wyraźnie korzyści (m.in. spadek umieralności pacjentów z powodu choroby wieńcowej i zawału serca, wydłużenie życia Polaków) płynące ze zwiększonych nakładów na nią czynionych. Przez ostatnie 17 lat żadna z dziedzin medycyny nie uzyskała w Polsce tak spektakularnej poprawy kluczowych wskaźników zdrowia publicznego, jakim jest śmiertelność. Dlatego uważam, że szeroko pojęta medycyna sercowo-naczyniowa powinna znaleźć należne sobie miejsce w budżecie państwa i celach stawianych przed Ministerstwem Zdrowia.

Rząd powinien wiedzieć, że wydatki na ochronę zdrowia to inwestycja w społeczeństwo, a nie koszt dla budżetu

Andrzej Sawoni, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie:

Sytuacja, z jaką musi zmierzyć się nowy minister zdrowia, nie należy do najłatwiejszych. Środowisko lekarskie ze zdziwieniem przyjęło negatywny wynik ostatnich rozmów ministra Konstantego Radziwiłła z rezydentami, szczególnie że Porozumienie Rezydentów OZZL poszło na bardzo duże ustępstwa negocjacyjne. Proponowali bowiem w obszarze finansowania systemu ochrony zdrowia dojście do 6 proc. PKB do 2023 roku. Niestety, porozumienie na linii resort zdrowia — lekarze „uciekło”. Wpłynęło to również deprymująco na młodych lekarzy, którzy poczuli się nie tylko zlekceważeni czy wręcz odtrąceni, biorąc pod uwagę ich przystępowanie do rozmów ze złagodzonymi postulatami. Tak silne napięcie i podgrzanie nastrojów sprawia, że zaproponowanie nowej twarzy firmującej resort zdrowia nie pomoże. Do rozwiązania tej trudnej sytuacji konieczne będzie większe zaangażowanie po stronie rządowej, włącznie z nowymi propozycjami finansowymi.

Wejście do resortu zdrowia w takim momencie będzie wymagało od prof. Łukasza Szumowskiego dobrego rozeznania się w sytuacji. Rozpoczęcie dialogu z rezydentami będzie miało sens po analizie możliwości w ramach nowej oferty. Oczywiście wszyscy wiemy, że w najważniejszych kwestiach, takich jak wzrost finansowania systemu ochrony zdrowia, kluczowe decyzje nie będą zapadały wyłącznie na ulicy Miodowej. Jednak to z resortu zdrowia będzie płynąć inicjatywa dotycząca racjonalizacji pewnych wydatków i lepszego dysponowania kwotami przeznaczanymi na ochronę zdrowia.

Pierwszym punktem exposÉ nowego premiera były kwestie zdrowotne, dlatego pozostaje mieć nadzieję, że wrażliwość społeczna premiera będzie ukierunkowana na potrzeby pacjentów oraz naprawę niedofinansowanego systemu ochrony zdrowia. 

Życzymy nowemu ministrowi, by udało mu się zaszczepić w rządzie postrzeganie wydatków na ochronę zdrowia jako inwestycję w społeczeństwo, a nie koszt dla budżetu państwa. Jeśli to się uda, będziemy na dobrej drodze do rozwiązania problemów, jakie polscy pacjenci i personel medyczny codziennie napotykają w systemie. 

Pacjenci liczą na przyspieszenie rozpoczętych zmian w leczeniu onkologicznym

Wojciech Wiśniewski, rzecznik Fundacji Onkologicznej Alivia:

Serdecznie gratulujemy panu profesorowi nominacji na stanowisko ministra zdrowia. Zdajemy sobie sprawę, że czas jest dosyć szczególny, wymagający podejmowania szybkich i zdecydowanych działań. Z tego powodu zapewne będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość, aby poznać plany resortu wykraczające poza bieżący konflikt ze środowiskiem lekarskim.

W ciągu ostatnich dwóch lat rozpoczęto wiele inicjatyw, zmierzających do uporządkowania systemu opieki onkologicznej. Trwają prace nad nowelizacją koszyka świadczeń gwarantowanych, w tym roku nastąpi ponowna taryfikacja niemal wszystkich świadczeń onkologicznych. Toczy się proces legislacyjny ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta, powoli rozwijają się projekty umożliwiające monitorowanie efektywności leczenia, co mogłoby stanowić wstęp do powiązania finansowania z jakością i efektywnością kliniczną uzyskiwanej przez pacjentów opieki. Rozważany jest pomysł stworzenia sieci onkologicznej. Nie wspominam już o wielu projektach nowelizacji ustawy refundacyjnej, z których żadnego nie przyjął rząd. Zetknęliśmy się jednak z dwoma zasadniczymi problemami. Po pierwsze, wiele prac rozpoczęto, lecz nie zakończono. Po drugie, nikt nie nazwał tych działań strategią, wyznaczając priorytet spraw, terminy ich realizacji oraz określając finansowanie. Jesteśmy po połowie kadencji i czas prac analitycznych się skończył. 

Życzylibyśmy sobie, żeby pan minister kontynuował podjęte działania, a nawet je przyspieszył. Plan zmian w onkologii jest powszechnie znany: stworzenie kilku świadczeń kompleksowych dla najczęściej występujących chorób nowotworowych, zarządzanie oparte na twardych danych oraz prowadzenie stabilnej polityki lekowej. Niestety, jak na razie budowa nowego systemu nawet się nie rozpoczęła, wciąż ślęczymy nad deską kreślarską. Czas ostrzenia ołówków po prostu się skończył. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w 2015 roku po raz pierwszy liczba zgonów z powodu raka przekroczyła 100 tysięcy. Chyba naprawdę wystarczy.

W kraju brakuje sieci ośrodków opieki paliatywnej i hospicyjnej dla chorych

Prof. dr hab. n. med. Janusz Milanowski, kierownik Katedry i Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii UM w Lublinie, przewodniczący Sekcji Onkologicznej Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc:

Chcielibyśmy, aby Ministerstwo Zdrowia pod rządami nowego szefa dostrzegło najważniejsze problemy związane z rakiem płuca, bo całego spektrum w trakcie jednej kadencji nie da się rozwiązać. Wśród tych najważniejszych problemów jest brak dostępu chorych na raka płuca do skutecznych leków immunoonkologicznych. Żaden z tych leków nie jest w Polsce refundowany, a terapia nimi jest zbyt kosztowna, by jakikolwiek pacjent mógł ją sobie zafundować. Chodzi przecież o kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. 

Drugą palącą sprawą jest konieczność rozpoczęcia tworzenia sieci ośrodków opieki paliatywnej i hospicyjnej dla chorych w kraju. Myślę, że najwyższy czas, żeby podejść do tego poważnie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wzrost zachorowalności i umieralności z powodu chorób nowotworowych w Polsce. 

Jesteśmy gotowi do dialogu w sprawie reformy polskiej psychiatrii

Prof. dr hab. n. med. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego:

Każda zmiana na stanowisku ministra zdrowia niesie nadzieję na poprawę sytuacji polskiego pacjenta. Od wielu lat mówimy o koniecznej reformie polskiej psychiatrii. Chcemy podkreślić naszą gotowość do dialogu z nowym ministrem, ukierunkowanego na poprawę sytuacji polskich pacjentów oraz wprowadzenie w życie reformy psychiatrii. 

Z uwagi na to, że problemy polskiej psychiatrii wynikają ze stuletnich zaniedbań, nie możemy mówić o złotym środku, który ją uleczy w kilka miesięcy czy nawet lat. Niezbędne są długofalowe działania, w które zaangażowane będą wszystkie instytucje odpowiedzialne za zdrowie psychiczne Polaków. Niedofinansowanie, brak rozwiniętej opieki środowiskowej, niedostateczna liczba lekarzy specjalistów (nieco ponad 4 tys., podczas gdy w Niemczech — 18 200, we Francji 15 200), w tym głównie dla dzieci i młodzieży (jedynie 402 psychiatrów) — to tylko niektóre problemy, z jakimi boryka się polska psychiatria. 

Rozwinięcie opieki środowiskowej i realizacja programu Centrów Zdrowia Psychicznego są w naszym odczuciu kwestią priorytetową. Nowoczesna psychiatria przyjazna pacjentowi, łatwo dostępna i zdejmująca z chorych i psychiatrów piętno stygmatyzacji powinna być oparta na leczeniu środowiskowym, a nie hospitalizacji. 

Jednocześnie wciąż podkreślamy, że my, psychiatrzy, chcemy pomagać, jesteśmy po to, by leczyć pacjentów, ale jest nas zdecydowanie za mało. Dziś, mimo że do lekarza psychiatry nie jest potrzebne skierowanie, pacjenci często kilka miesięcy czekają na wizytę. Dla ciężko chorych osób, z myślami samobójczymi jest to zdecydowanie za długo. 

Ta nominacja wzmocni wizerunek polskiej medycyny, zwłaszcza kardiologii

Prof. dr hab. n. med. Dariusz Dudek, przewodniczący rady Instytutu Kardiologii i kierownik II Kliniki Kardiologii UJ CM w Krakowie:

Środowisko lekarzy kardiologów na pewno cieszy się z wyboru prof. Łukasza Szumowskiego na stanowisko ministra zdrowia. Przypomina mi się marzec 2017 roku, kiedy w grupie kardiologów i kardiochirurów reprezentujących szpitalnictwo występowaliśmy na sejmowej Komisji Zdrowia. Podkreślaliśmy, że do zrównoważonego rozwoju medycyny potrzebne jest nie tylko wspieranie podstawowej opieki zdrowotnej, której roli nie chcemy umniejszać, ale też zadbanie w całym roku 2017 o mocne filary dla szpitalnictwa. Rzeczywistość zweryfikowała to, co później się wydarzyło się w systemie ochrony zdrowia.

W mojej ocenie, ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu – profesorowi działającemu w Polsce i Europie, który zna zarówno życie zabiegowca, jak i uwarunkowania leczenia szpitalnego – będzie łatwiej dalej rozwijać sektor szpitalnictwa. Z dużą nadzieją i optymizmem patrzymy na tę nominację. Jego dodatkowym atutem jest doświadczenie oraz osiągnięcia w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego. Oba te obszary silnie się przenikają. Nowy minister zdrowia łączy obecne trendy wskazujące na potrzebę rozwoju poprzez polskie innowacje zarówno w obszarze opracowania nowych technologii, technik zabiegowych, jak i molekuł farmakologicznych.

Głęboko wierzę, że wizerunek polskiej medycyny będzie nadal wzmacniany oraz że nominacja na tak wysokie stanowisko profesora kardiologii daje nadzieję na nowoczesny rozwój również leczenia chorób serca i naczyń. Nadzieję na to, aby już w roku 2018 poprawić skuteczność i efektywność terapii poprzez innowacyjne rozwiązania oraz zatrzymać obserwowane ponownie w 2017 roku niekorzystne trendy wzrostu śmiertelności w polskiej populacji.

Nie mam również wątpliwości, że nowy minister zdrowia, kardiolog, stanowi dla nas bardzo dużą inspirację do mocnego prezentowania polskiej kardiologii na arenie Europy przez znakomicie wykształconych polskich kardiologów i naukowców. Z ogromną motywacją i nową wiarą dołożę wszelkich starań, aby wypaść dobrze w wyborach na stanowisko przewodniczącego Europejskiej Asocjacji Przezskórnych Interwencji Sercowo-Naczyniowych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (EAPCI ESC) w lutym 2018 roku. 

Chcemy zasygnalizować kilka niepokojących kwestii wprowadzonych ustawą o poz 

Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie:

Nowy minister zdrowia — z uwagi na moment swojej nominacji — musi wejść w ciąg zdarzeń, których nie jest autorem. Sytuacja ta wymusi na nim konieczność poradzenia sobie ze sprawami, jakie pozostały po poprzedniku lub zostały przez niego zainicjowane. W pierwszej kolejności konieczne będzie ustosunkowanie się do działań, jakie już zostały poczynione w związku z protestem rezydentów. Domyślam się, że tu prof. Łukasz Szumowski stworzy przedpole do dalszych swoich aktywności. Nikt nie ma wątpliwości, że w tej chwili priorytetem powinno być spotkanie z młodymi lekarzami i wypracowanie konsensusu. To, w jaki sposób minister odniesie się do tego, co zastał, pokaże, jak będzie chciał porządkować układankę, jaką jest system ochrony zdrowia.

Przechodząc na podwórko podstawowej opieki zdrowotnej, z pewnością federacja będzie chciała sygnalizować kilka niepokojących kwestii związanych z obowiązującą od 1 grudnia ubiegłego roku ustawą o poz. Naszym zdaniem, dokument w obowiązującym kształcie ma kilka niejasnych zapisów, o których mieliśmy rozmawiać z ministrem Radziwiłłem na początku tego roku. Myślę, że nowy minister wyznaczy termin spotkania z nami nieco później niż oczekiwaliśmy.

Jasnej interpretacji ministerialnej wymaga m.in. zapis dotyczący definicji lekarza poz i losu tych medyków, którzy w tym systemie funkcjonują od lat, a z powodu nowej definicji stracą możliwość udzielania świadczeń. Takich lekarzy jest około tysiąca w systemie, a patrząc na braki kadrowe, ich utrata może okazać się dla poz bardzo odczuwalna. Z naszego punktu widzenia kwestia ta powinna zostać pilnie rozstrzygnięta.

Kolejnym tematem jest wdrażanie zapowiedzianego w tej samej ustawie pilotażu opieki koordynowanej, który powinien rozpocząć się w pierwszym kwartale tego roku. Czy zmiana na stanowisku szefa resortu zdrowia utrzyma zapowiadany termin wdrożenia projektu? Chcemy wiedzieć, kto zostanie wyłoniony do realizacji pilotażu i jak ma on przebiegać. Do 31 grudnia 2019 roku pilotaż ma być zamknięty, a jego efekty przeanalizowane. To właśnie od nich zależy, jak będzie wyglądać wdrażana w październiku 2020 roku obligatoryjna opieka koordynowana w poz. W naszym odczuciu, zaplanowany w ustawie czas jest zbyt krótki, a opieka ta powinna być w tym terminie wdrażana fakultatywnie.

Równolegle pojawia się również kwestia rozporządzenia dotyczącego szczegółowych warunków zawierania umów na świadczenia opieki specjalistycznej, w którym ogromne preferencje otrzymują poradnie przyszpitalne. To może spowodować, że wiele mniejszych poradni AOS, działających obecnie poza szpitalami na otwartym rynku, nie otrzyma kontraktu. W efekcie dla części chorych, np. z ośrodków wiejskich, wydłuży się droga do lekarza specjalisty, a więcej pacjentów z szerszym wachlarzem problemów zdrowotnych trafi do lekarzy poz. 

Przypuszczam, że po uporządkowaniu spraw bieżących, nowy minister zdrowia podejmie kwestie dotyczące wdrażania nowych rozwiązań zarządczych, takich jak dokumentacja elektroniczna, szeroko pojęta informatyzacja systemu czy rozwój badań naukowych, pozwalających na szerokie promowanie polskiej myśli medycznej.  

Przed nowym ministrem stoją nie lada wyzwania

Rafał Zyśk, ekspert ds. ekonomiki zdrowia, Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego:

Z całą pewnością nowy minister obejmuje swoje stanowisko w bardzo trudnym dla resortu zdrowia czasie. Z jednej strony skumulowały się oczekiwania finansowe, nie tylko środowiska lekarskiego, ale wielu innych środowisk medycznych. Z drugiej strony minister zdrowia musi się zmierzyć z problemami wynikającymi z rosnącej zachorowalności na nowotwory, związanej zarówno ze starzeniem się społeczeństwa, powszechnym narażeniem na czynniki ryzyka, jak i i niewystarczającą profilaktyką. 

Na to wszystko nakłada się bardzo dynamiczny rozwój medycyny i farmacji, który w dobie bezproblemowego dostępu do informacji przez Internet powoduje rosnące oczekiwania społeczeństwa. Dotyczą one zwiększenia dostępu do nowoczesnych metod diagnostyki oraz innowacyjnych metod leczenia finansowanych ze środków publicznych. Wszystkie nowe technologie medyczne wiążą się z koniecznością przeznaczenia znaczących dodatkowych środków z budżetu płatnika publicznego. Pogodzenie wymienionych oczekiwań i możliwości ich realizacji stanowi, w mojej ocenie, trudne wyzwanie dla nowego ministra.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.