Nadrozpoznawalność choroby Hashimoto jest coraz większym problemem

Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 21-02-2020, 16:52

Choroba Hashimoto - będąca rodzajem przewlekłego zapalenia tarczycy o podłożu autoimmunologicznym - jest rozpoznawana u coraz większej liczby pacjentów. Jednak u części z nich nie ma ku temu podstaw.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Trudno dociec, jakie czynniki wpłynęły na "sławę" choroby Hashimoto, której w ciągu dekady lub dwóch poświęcono ogromną liczbę artykułów w kobiecych magazynach, kilka książek popularnonaukowych oraz wiele poradników dietetycznych dla osób jakoby nią dotkniętych. "Z całą pewnością nie stoją za tym objawy choroby, które w przypadku wdrożenia leczenia preparatem L-tyroksyny są łagodne albo w ogóle niedostrzegalne. Być może miała w tym swój udział nazwa choroby, przywodząca na myśl dalekowschodnie skojarzenia" - zastanawia się prof. dr hab. n. med. Andrzej Lewiński, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii i Chorób Metabolicznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie endokrynologii.

Olbrzymia nadrozpoznawalność choroby Hashimoto w dzisiejszych czasach wynika z nagminnego diagnozowania jej jedynie na podstawie podwyższonego stężenia przeciwciał anty-TPO.
Zobacz więcej

Olbrzymia nadrozpoznawalność choroby Hashimoto w dzisiejszych czasach wynika z nagminnego diagnozowania jej jedynie na podstawie podwyższonego stężenia przeciwciał anty-TPO. iStock

Choroba Hashimoto - przyczyny

Hakaru Hashimoto to japoński chirurg, który w 1912 r. jako pierwszy opisał chorobę w niemieckim czasopiśmie medycznym "Archiv für Klinische Chirurgie". Wcześniej lekarz operacyjnie usunął tarczycę kilku swoim pacjentkom, a w pooperacyjnych badaniach histopatologicznych wykazał stan przewlekłego zapalenia gruczołu z licznymi naciekami z komórek zwanych limfocytami. Nie przedstawił jednak możliwych przyczyn choroby ani tym samym sposobu jej leczenia. Dopiero ponad 45 lat później rozwikłano jej patomechanizm.

Obecnie wiadomo, że przyczyną stanu zapalnego tarczycy jest nietolerancja przez układ immunologiczny chorego własnego białka, będącego enzymem obecnym w gruczole tarczowym, które nazwano tyreoperoksydazą (TPO). Umożliwia ono syntezę hormonów tarczycy. Niszczenie tego białka za pośrednictwem wytwarzanych w układzie immunologicznym przeciwciał (anty-TPO) bądź skierowanych przeciwko niemu komórek doprowadza do jego niedoboru i w następstwie do obniżenia stężenia hormonów tarczycy, czyli jej niedoczynności. Proces niszczenia TPO przebiega w sposób nieprzerwany, dopóki ostatnia cząsteczka tego enzymu nie zostanie unicestwiona. Przyczyną opisanej nietolerancji i traktowania przez organizm własnego enzymu TPO jako białka obcego są pewne geny występujące rodzinnie, a na ujawnienie choroby mają wpływ nie w pełni zdefiniowane czynniki środowiskowe. Choroby o takim patomechanizmie nazywa się chorobami autoimmunizacyjnymi, a nietolerowane białko - autoantygenem.

Nadrozpoznawalność choroby Hashimoto

"Problemem obecnych czasów jest olbrzymia nadrozpoznawalność choroby Hashimoto, obejmująca pacjentów, u których w rzeczywistości tej choroby nie ma - tłumaczy prof. Lewiński. "Wynika to z nagminnego stawiania rozpoznania choroby jedynie na podstawie stwierdzenia obecności u pacjenta podwyższonego stężenia przeciwciał anty-TPO. Faktyczna diagnoza wymaga spełnienia jeszcze kilku innych warunków, np. jednoczesnej obecności u pacjenta niedoczynności tarczycy oraz nieobecności przeciwciał przeciw receptorowi TSH, charakterystycznych dla innej choroby autoimmunizacyjnej tarczycy - choroby Gravesa i Basedowa" - dodaje.

Jak wyjaśnia specjalista, zakładając nieobecność tych ostatnich przeciwciał, o chorobie Hashimoto można mówić tylko wtedy, gdy przeciwciałom anty-TPO towarzyszy niedoczynność tarczycy. W innych przypadkach powinno się używać terminu przewlekłe autoimmunizacyjne zapalenie tarczycy, nie stosując eponimu "Hashimoto".

Autoimmunologiczne zapalenie tarczycy długo nie daje objawów

Problemem jest również przypisywanie chorobie Hashimoto bardzo poważnych objawów i następstw, a także łączenie jej z innymi chorobami, z którymi rzekomo ma ona związek, co rzadko jest prawdą. Przewlekłe autoimmunizacyjne zapalenie tarczycy przez długi czas przebiega bezobjawowo, a ewentualne objawy mogą dołączyć się dopiero wtedy, gdy dojdzie do niedoboru hormonów tarczycy, czyli jej niedoczynności. W praktyce do tego czasu chory, po skonsultowaniu się z lekarzem, zaczyna zwykle przyjmować lek będący preparatem hormonu tarczycy i - jeżeli dawka jest dobrze dobrana - nie odczuwa żadnych objawów.

Dieta bezglutenowa w chorobie Hashimoto jest błędem

Powszechnie łączy się też chorobę Hashimoto z nietolerancją glutenu, czyli białka zawartego w ziarnach niektórych zbóż. Tymczasem są to stany zupełnie niezależne. Choć czasami stwierdza się oba u tej samej osoby, są to jednak objawy dwóch różnych jednostek chorobowych.

"Błędem jest założenie, że w każdym przypadku choroby Hashimoto należy stosować dietę bezglutenową. W ogóle zastanawiająca jest mnogość najróżniejszych diet proponowanych w książkach o chorobie Hashimoto. Można jedynie mieć nadzieję, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że proponowane metody żywieniowe nie szkodzą czytelnikom tych publikacji. Należy podkreślić, że w świetle założeń medycyny opartej na faktach (ang. evidence-based medicine, EBM) w chorobie Hashimoto nie proponuje się pacjentom żadnego leczenia dietetycznego" - podkreśla prof. Lewiński.

Leczenie choroby Hashimoto 

"Obecne postrzeganie patologii tarczycy owładnięte jest przez "zmorę" choroby Hashimoto, a tymczasem wiele innych, rzeczywiście ciężkich endokrynopatii pozostaje w jej cieniu. I to wszystko przez japońskie nazwisko lekarza, który pierwszy opisał tę chorobę, oraz przez łatwość w nieodpowiedzialnym stawianiu rozpoznania, uzupełnioną przesadzonymi opisami objawów i następstw tej w gruncie rzeczy łagodnej w swoim przebiegu choroby" - podsumowuje prof. Lewiński.

Endokrynolog zaznacza jednak, że choroba Hashimoto może w niektórych przypadkach powodować pogorszenie zdrowia pacjentów. Dzieje się tak wtedy, gdy przez lata była ona nierozpoznana i nieleczona, doprowadzając w efekcie do głębokiej niedoczynności tarczycy. Są to jednak pojedyncze przypadki. Leczeniem z wyboru jest podawanie L-tyroksyny, hormonu tarczycy, którego w tej chorobie brakuje. Pacjenci przyjmujący to leczenie "substytucyjne" powinni czuć się jak osoby zdrowe.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Badanie USG ważne w diagnostyce chorób tarczycy [WIDEO]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.