MZ o kształceniu lekarzy: dydaktyką młodszych mogą się zająć studenci 6. roku

  • Marzena Sygut
opublikowano: 26-05-2022, 10:09

Ministerstwo Zdrowia rozważa oddanie możliwości kształcenia studentów niższych lat studiów lekarskich i lekarsko-dentystycznych w ręce kolegów z szóstego roku. - Ten pomysł zrodził się po rozmowach ze studentami - wskazuje wiceminister zdrowia Piotr Bromber.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Komisja Zdrowia zajęła się rozpatrzeniem informacji na temat kształcenia lekarzy, zmian w programie i organizacji studiów oraz zasad specjalizacji i pozyskiwania akredytacji.
Fot. iStock

- To może być sposób na zainteresowanie młodych dydaktyką - wyjaśniał w środę (25 maja) wiceminister zdrowia Piotr Bromber w trakcie dyskusji nad zmianami kształcenia przed- i podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów.

Dyskusja odbyła się w ramach posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, która zajęła się w środę rozpatrzeniem informacji na temat kształcenia lekarzy, zmian w programie i organizacji studiów oraz zasad specjalizacji i pozyskiwania akredytacji.

Reforma wprowadza pięć modułów

Wiceminister zdrowia Piotr Bromber przestawił szczegółowe założenie do nowego programu kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów.

– Na dzień dzisiejszy w Polsce na wszystkich uczelniach medycznych na kierunku lekarskim kształci się przeszło 39 tys. studentów, z tego ponad 25 tys. pobiera naukę bezpłatnie. To w stosunku do 2015 r. o ok. 7 tys. więcej. Na kierunku dentystycznym z kolei mamy obecnie 5704 studentów, czyli o 233 więcej niż w roku 2015 - przypomniał wiceminister.

To - jak podkreślił - pokazuje, że kierunek działania, jaki prowadzi MZ, stale zwiększając limity na studia, przynosi rezultaty. - Kolejny krok nad którym pracujemy to przygotowany przez nas pakiet dla młodych, który składa się z pięciu elementów - wyjaśnił. To:

  • kredyt na studia
  • zmiany w programie kształcenia
  • praca dla studenta
  • dodatkowe, fakultatywne kształcenie
  • młody dydaktyk

– Pakiet dla młodych to stworzenie ludziom młodym lepszej perspektywy startu do zawodu. Podejmujemy mnóstwo działań, żeby z jednej strony zachęcić, ale też stworzyć możliwość młodym wejścia na rynek pracy - wyjaśnił.

Dodał: - Główną intencją zmian jest upraktycznienie nauczania, stąd przesunęliśmy liczbę godzin z kierunków teoretycznych na praktyczne. Rozważamy też możliwość wprowadzenia na koniec studiów egzaminu praktycznego. Zależy nam, aby prowadzący pokazywali młodym, kiedy ta wiedza teoretyczna będzie im potrzebna - po to, by wyeliminować u nich poczucie bezsensowności nauczania.

Kredyt, zmiany w kształceniu i praca dla studenta

Jak podkreślił, pierwszy element, jakim jest kredyt na studia, resort zdrowia zamierza uruchomić jeszcze w tym roku akademickim. - Zakładamy, że pod koniec maja jeden z banków komercyjnych zatwierdzi cały produkt i ruszymy z akcją promocyjną - wskazał.

Bromber zaznaczył, że jeśli chodzi o zmiany standardów kształcenia, to powołany przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego specjalny zespół zakończył już pracę, a wnioski trafiły do ministra edukacji i nauki, gdzie trwają prace nad przygotowaniem stosownego rozporządzenia.

– Podobna sytuacja jest w module dotyczącym pracy dla studenta. Tu też zespół dedykowany, aby wypracować rozwiązania, zakończył prace i przedłożył raport, który podlega teraz analizie - zaznaczył.

Z kolei - jak wyjaśniał - moduł dotyczący dodatkowych fakultatywnych szkoleń bierze pod uwagę dwa komponenty: komunikację z pacjentami i komunikację między zawodami medycznymi. - Ten moduł jest już realizowany na uczelniach, które nadzorowane są przez MZ jako zajęcia fakultatywne - mówił.

Młody dydaktyk: sposób na większą ilość kadr?

Nowym rozwiązaniem, rozważanym przez resort zdrowia jest moduł: Młody dydaktyk. – Ten pomysł zrodził się po rozmowach ze studentami. Uświadomiliśmy sobie, że jeśli chcemy zwiększać nabory na studia lekarskie i lekarsko-dentystyczne, to musimy zawczasu zadbać o kadry, które będą studentów kształcić. Doszliśmy do wniosku, że potrzebne są działania, które zachęcą młodych do pozostawania na uczelni - wyjaśnił.

Tłumaczył: - Chcemy przekonać studentów, żeby chcieli się zajmować dydaktyką. Obecnie jesteśmy na etapie analitycznym. Ze wszystkich naszych produktów pakietu dla studentów moduł “Młody dydaktyk” jest najmniej dopracowany. - W skrócie rozważamy taką możliwość, żeby studenci 6. roku mogli prowadzić zajęcia dla młodszych kolegów - mówił.

Zmiany w kształceniu podyplomowym

Wiceminister Bromber odniósł się też do planowanych przez resort zdrowia zmian w kształceniu podyplomowym. Jak wyjaśniał, prace prowadzone są wspólnie z Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego.

– Zaczęliśmy inaczej myśleć o kształceniu podyplomowym. Do tej pory koncentrowano się na liczbie miejsc specjalizacyjnych. Teraz rozważamy, przy zachowaniu przepisów unijnych, poskracać czasy specjalizacji - i tam, gdzie to możliwe, wyeliminować wszystkie kursy, które można uznać za niekoniecznie ważne. Jeżeli uda nam się to zrobić, to w dużym stopniu skrócimy kształcenie, dzięki czemu lekarz będzie mógł szybciej podjąć pracę, co jest istotne dla niego i dla rynku pracy - wyjaśnił.

Kolejna analizowana zmiana to -jak wskazał wiceminister - zwolnienie z ustnego egzaminu PES osób, które osiągnęły określoną liczbę punktów z egzaminu pisemnego.

Studenci przy tablicy? Posłowie mają wątpliwości

Poseł Tomasz Latos (PiS), przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, poddał w wątpliwość pomysł resortu zdrowia, aby kształceniem młodszych roczników studiów lekarskich zajęli się starsi koledzy. - Jeżeli mówimy o nauce studentów przez studentów, to budzi to moje obawy. Chyba że uruchomiony zostanie inny mechanizm - np. na pierwszym roku studiów jest przedmiot histopatologia czy anatomia i tutaj rzeczywiście studenci 5., 6. roku studiów mogliby się sprawdzić jako dydaktycy, ale tylko ci wyjątkowi. Są tacy studenci, którzy dzięki pracy w kołach naukowych, kończąc studia, niemal w tym samym czasie bronią doktoratu. Powinni oni jednak, jeśli zajmą się dydaktyką, być już pełnoprawnymi asystentami w zakładzie - wyjaśniał Latos.

Latos odniósł się też do kwestii upraktycznienia kształcenia na kierunku lekarskim. - Nasze odczucie jest takie, że jeżeli ktoś nie zainteresował się jakąś dziedziną medycyny poprzez koła naukowe, to kończąc studia jest nieprzygotowany do tego zawodu dopóty, dopóki nie nabędzie praktycznych umiejętności. Chodzi o to, żeby ta teoria przełożyła się na praktykę. Dziś dzieje się tak, że młody lekarz w sposób nieformalny korzysta z pomocy starszych kolegów. Tak nie powinno być. Powinniśmy doprowadzić do sytuacji, gdy absolwenci medycyny będą potrafili spojrzeć szerzej na problemy związane z określonymi przypadkami medycznymi - tłumaczył.

Jak mówił poseł Latos, nie może też nie odnieść się do dyskusji nad kwestią związaną z ewentualną likwidacją stażu podyplomowego.

– Ten problem wielokrotnie dyskutowaliśmy. Bądźmy poważni i nie wracajmy do niego, my sami jako PiS zadeklarowaliśmy w porozumieniu z młodymi lekarzami przywrócenie tego stażu. Dlatego co parę lat nie zmieniajmy zdania. Osobną kwestią jest to, jak ten staż powinien przebiegać. Na pewno w czasie stażu młody lekarz nie powinien zajmować się papierkową robotą, ale praktyczną nauką zawodu - podkreślił.

System nie jest z gumy

Jego obawy budziły też stale zwiększane limity przyjęć na studia. - Nie jest ważne, czy powstają nowe uczelnie medyczne, cze stare przyjmują więcej studentów. Istotą sprawy jest to, że system nie jest z gumy. Nawet jeśli studenci pomieszczą się w salach dydaktycznych, to problemem będą zajęcia praktyczne w klinikach. Chodzi o to, żeby 20 ludzi nie wchodziło do ciasnej salki z pacjentem, krępując pacjenta i nie wynosząc z tego nic istotnego. Zwiększając limity trzeba myśleć o możliwej bazie do kształcenia, a niestety do tego nie kwalifikują się niektóre szpitale. Inaczej obniżymy poziom kształcenia - zaznaczył.

Przyznał ponadto, że cieszy się, że jest więcej studentów, “ale jest gdzieś granica”. - Jeśli idziemy tak szeroko, to będzie trzeba radykalnie ograniczyć studia płatne - ocenił.

Ostatnią kwestią, na którą zwrócił uwagę poseł Latos, była kwestia ewentualnego skrócenia kształcenia specjalizacyjnego na etapie nauki podyplomowej. - Mam wątpliwości, czy taka skrócona specjalizacja będzie uznawana w Unii Europejskiej. Ludzie mają różnego rodzaju sytuacje życiowe, dlatego nie może być cienia wątpliwości, że na świecie specjalizacja x trwa pięć lat, a w Polsce lat cztery. Może warto zastanowić się, czy nie należałoby wrócić do specjalizacji dwustopniowej. Nie wiem jednak, czy jest możliwy powrót do tej dyskusji - mówił.

Wątpliwej jakości PES?

Posłanka Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) odniosła się natomiast do kwestii związanych z ewentualnym egzaminem końcowym na studiach. - Warto wiedzieć, czy są takie plany. Już dziś niektóre uczelnie wprowadzają takie rozwiązanie. Są sytuacje, że studenci 6. roku zdają LEK i na uczelni egzamin końcowy - wyjaśniała.

Przedstawicielka Nowoczesnej poddała też w wątpliwość jakość egzaminów LEK. - Na ostatnim egzaminie aż siedem pytań miało złe odpowiedzi. To bardzo dużo. Kolejna rzecz to pytania, które nie pochodzą z bazy. To jest 30 proc. pytań - mówiła.

Jako przykład podała pytanie: “Czy przez płytę gipsowo- kartonową przenika czad?”. - Odpowiedź według jednej z książek brzmiała: “tak, ale niechętnie”. To nie powinno tak być. To znaczy, że mamy bardzo dużo przypadkowości w wynikach - zaznaczyła.

Jej wątpliwości budziły też nowe standardowe umiejętności i procedury dla studentów szóstego roku.

– Już dziś studenci muszą zdać 52 takie procedury. W praktyce większość studentów ich nie wykonuje, bo nie ma aż tylu pacjentów. Zwykle po prostu otrzymują podpis od kierownika zakładu. Co się stanie, kiedy dodamy im kolejne 45 obowiązkowych procedur? - wskazywała.

Na koniec zapytała, czy jest możliwe, żeby zmiany planowano z wyprzedzeniem. - Studentom zależy na tym, żeby wcześniej wiedzieć, czy i jakie zmiany ich obejmą. Najlepiej, żeby dotyczyły one młodszych roczników - podkreśliła.

Bromber o możliwym terminie zmian w kształceniu lekarzy

Wiceminister Bromber, odnosząc się do wątpliwości dotyczących kształcenia przed- podyplomowego, podkreślił, że resort zdrowia planując jakiekolwiek zmiany w tym zakresie, robi to w pełnej symbiozie i porozumieniu z uczelniami.

– Każdy element zmian jest szeroko dyskutowany. Odnosząc się do skrócenia specjalizacji, sprawdzamy ten pomysł z wymogami europejskimi tak, żeby w żaden sposób nie utrudnić funkcjonowania polskim lekarzom na rynku europejskim. Jeśli chodzi o kwestie oddania w ręce studentów szóstego roku dydaktyki, to osobiście uważam, że w ten sposób możemy sprawdzić, czy ktoś się do tego nadaje czy nie. To jest wyzwanie. Mówimy: jeżeli przekazujesz wiedzę teoretyczną, to pokaż perspektywę jej wykorzystania w praktyce, a nie koncentruj się jedynie na wykładach czy slajdach. To dobry kierunek, by zachęcić tych ludzi do pozostania na uczelni - zaznaczył.

Wyjaśnił też, że wszelkie zmiany wprowadzane są tak, aby “nie zgubić jakości”. - Nowe standardy kształcenia nie dotyczą jedynie medycyny, ale wszystkich studiów. Zespół, który przygotował zmianę standardów, był bardzo interdyscyplinarny - zapewnił.

Dodał: - Jeżeli uda nam się i projekt rozporządzenia pojawi się w maju, to zmiany wejdą od przyszłego roku akademickiego i obejmą studentów rozpoczynających studia.

Odnosząc się natomiast do zarzutu posłanki Lubnauer dotyczącego jakości egzaminu PES zaznaczył, ze nie powinno się dokonywać “takiej ekstrapolacji” na jednym przykładzie i wyciągać wniosku, że cały proces weryfikacji jest nietrafiony.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kształcenie lekarzy w "zawodówkach" w Sejmie. Jakość nie ucierpi kontra "produkt lekarzopodobny"

Znamy warunki kształcenia kadr medycznych w szkołach zawodowych

Ilu lekarzy i lekarzy dentystów wykonuje zawód w Polsce?

Uwagi pielęgniarek do projektu zmian w ustawie o kształceniu podyplomowym

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.