Multiwinner korzystny w centralnych zakupach leków? Rej: potrzebujemy więcej niż jednego dostawcy

MS/Izba Gospodarcza "Farmacja Polska"
opublikowano: 24-09-2021, 14:06

Obecne zapisy regulujące organizację centralnych zakupów leków mogą prowadzić do poważnych zagrożeń związanych z niedostępnością terapii. - Funkcjonują alternatywne rozwiązania - wskazuje Irena Rej, prezes Izby "Farmacja Polska".

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

- Zakup leków po niższej cenie to główne założenia idei zakupów wspólnych wybranych kategorii leków refundowanych - wyjaśnia Rej.

To także - podkreśla prezes Izby - dążenie do zapewnienie pacjentom równego dostępu do terapii przy zachowaniu możliwie optymalnej ceny dla płatnika publicznego.

Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej “Farmacja Polska”
FOT: Izba Gospodarcza "Farmacja Polska"

Jakie ryzyka leżą po stronie “wspólnych” zakupów

Ekspertka wyjaśnia, że idea ta jest w pełni zasadna i nie ma wątpliwości, że warto realizować ją poprzez wszelkie możliwe mechanizmy i narzędzia.

- W zakresie zakupów wspólnych wybranych kategorii leków refundowanych pojawiają się jednak wątpliwości, które wymagają rozważenia i modyfikacji, ponieważ w obecnym kształcie mogą prowadzić do poważnych zagrożeń związanych z niedostępnością terapii dla pacjentów - wyjaśnia Rej.

Ekspertka wskazuje, jakie ryzyka niosą za sobą obecne zapisy regulujące organizację i rozstrzygnięcia przetargów wspólnych. Są to ryzyka związane z:

  • wyłonieniem tylko jednego dostawcy
  • obowiązującymi obecnie restrykcyjnymi mechanizmami ustalania cen leków w przetargach centralnych
  • brakiem jasnej ścieżki leczenia pacjentów, którzy ze względów medycznych nie mogą stosować danej terapii

Potrzebny multiwinner

Irena Rej zwraca uwagę na to, że według obowiązującego aktualnie prawa w przetargach centralnych wybranych kategorii leków refundowanych wyłaniany jest jeden dostawca, który zaoferuje najniższą cenę.

- Problem pojawia się w sytuacji, kiedy z różnych przyczyn zwycięzca nie jest w stanie zrealizować postanowień rozstrzygniętego postępowania - tłumaczy.

Dodaje: - W takiej sytuacji kolejny oferent biorący udział w postępowaniu przetargowym może dostarczać leki zgodnie z postanowieniami rozstrzygniętego postępowania, ale na takich warunkach finansowych, jakie wynegocjowano z pierwszym oferentem (który nie mógł dotrzymać postanowień przetargu).

- To problematyczny zapis, ponieważ gdyby inni oferenci byli w stanie zaproponować najniższą wynegocjowaną cenę, najpewniej taką właśnie przedstawiliby w ramach postępowania. Trudno oczekiwać, że kolejne firmy na pewno będą gotowe do współpracy na warunkach, które okazały się dla pierwszego oferenta nie do spełnienia - wyjaśnia Rej.

- W takiej sytuacji, jeśli kolejna firma nie jest w stanie zgodzić się na realizację postanowień przetargu po pierwotnie wynegocjowanej z innym podmiotem cenie, zagrożona jest dostępność terapii. To poważne - i jak najbardziej realne - ryzyko - zaznacza.

Nie należy bać się konkurencji. Ta zapewnia bezpieczeństwo

Prezes Izby Gospodarczej wskazuje na przykłady terapii, które w ostatnich latach z różnych przyczyn były czasowo niedostępne na polskim rynku.

- Jedną z nich są sartany, niedostępne z powodu zanieczyszczenia substancji czynnej inną, klasyczne cytostatyki podawane pacjentom w ramach katalogu chemioterapii - wylicza Rej.

Poddaje też pod rozwagę problem, jaki mógłby się pojawić gdyby np. szczepionki przeciwko COVID-19 były oparte na tylko jednym dostawcy.

- Ryzyko niemożliwości spełnienia postanowień rozstrzygniętego postępowania przetargowego ze strony jednego dostawcy to w takim przypadku potencjalnie ogromne ryzyko dla zdrowia znaczącej populacji pacjentów. Działania interwencyjne podejmowane w sytuacjach, kiedy trzeba pilnie znaleźć alternatywy dla niedostępnych terapii są z różnych względów bardzo trudne, zarówno dla zaniepokojonych chorych, jak i dla przedstawicieli systemu opieki zdrowotnej, zmuszonych do pilnego znalezienia bezpiecznego i skutecznego jednocześnie rozwiązania. Co więcej, często są to rozwiązania bardzo kosztowne. Wyłonienie większej liczby dostawców pozwala minimalizować takie ryzyka – wyjaśnia Irena Rej.

Potrzebna alternatywa terapeutyczna

W ocenie Izby niemożność realizacji postanowień przetargu wspólnego na wybrane kategorie leków refundowanych może wynikać nie tylko z wyzwań leżących po stronie dostawcy, ale także z przyczyn klinicznych, leżących po stronie pacjentów.

- Zachorowalność to zjawisko dynamiczne, wymykające się sztywnym zapisom legislacyjnym. Pacjent niekoniecznie choruje tak, jak stanowią przepisy przewidujące możliwości jego leczenia. Chory może nie być w stanie skorzystać z określonej terapii, udostępnianej w efekcie rozstrzygnięcia przetargu wspólnego, na przykład z powodu wystąpienia działań niepożądanych po zastosowaniu określonej substancji pomocniczej. W takiej sytuacji, z przyczyn czysto klinicznych, musi istnieć możliwość zamiany leku - mówi Irena Rej.

Izba zaznacza też, że stanowisko to podziela Rzecznik Praw Pacjenta, który w korespondencji z Izbą “Farmacja Polska” zaznaczył, że pacjenci mają prawo być leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.

Dzisiejsze rozwiązania oparte na zakupach wspólnych z tylko jednego źródła powodują wystąpienie braku alternatywy. Nie istnieje zdefiniowana ścieżka pacjenta, który źle toleruje jedyny dostępny w ramach refundacji lek. Zdaniem ekspertów to aspekt wymagający pilnych zmian.

Lepsze leczenie w niższej cenie

Ile realizuje się w Polsce rocznie interwencyjnych zakupów leków nie wiadomo, ale zdaniem Izby warto byłoby zbierać takie dane.

Irena Rej podkreśla, że Izba wypracowała propozycje rozwiązań, które cel obniżenia kosztów zapewnienia pacjentom refundowanych terapii pozwalałyby osiągnąć efektywniej i bezpieczniej. Oto ich lista:

  • wyłanianie w przetargach centralnych więcej niż jednego dostawcy („multiwinner”), co da zwiększenie konkurencyjności i zapewnienie alternatyw terapeutycznych na wypadek wystąpienia działań niepożądanych po zażyciu określonej substancji, na przykład w oparciu o model włoski wypracowany wspólnie przez ministerstwo zdrowia i przedstawicieli branży farmaceutycznej, który przewiduje procentowy udział wielu zwycięzców w danym przetargu i stopniową erozję cen w przypadku dołączenia kolejnego dostawcy
  • opracowanie ścieżki przewidującej konieczność zamiany leku w ramach prowadzonej terapii w oparciu o tę samą substancję czynną zgodnie z aktualną wiedzą medyczną
  • rozważenie przetargów z podziałem na grupy, które pomogłyby zapewnić alternatywy terapeutyczne i większą dostępność leków (zdaniem ekspertów sukcesy przetargów wspólnych, takie jak chociażby w przypadku hormonu wzrostu, miały zastosowanie przede wszystkim w zakresie niewielkich i jednorodnych populacji chorych (w tym przede wszystkim w przypadku chorób rzadkich lub ultrarzadkich)
  • rozważenie podziału budżetu na leczenie danej jednostki chorobowej a nie na konkretne leki - dobór terapii pozostawałby w gestii lekarzy prowadzących ordynujących daną formę leczenia w odniesieniu do indywidualnych uwarunkowań klinicznych pacjentów, zgodnie z zaleceniami wytycznych naukowych.

- Warto pamiętać, że leki nie są dobrem konsumpcyjnym, a służą ratowaniu zdrowia i życia ludzi. Zapewnienie alternatywy, tak zwanej opcji B, w tym przede wszystkim wyłanianie tak zwanego multiwinnera, to jest więcej niż jednego dostawcy, wydaje się naszym obowiązkiem wobec pacjentów i lekarzy. Zwłaszcza w tak dynamicznych społecznie, zdrowotnie, ale i gospodarczo czasach - uważa Irena Rej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Irena Rej: centralizacja zamówień na leki refundowane to duże ryzyko

Eksperci: spada udział krajowych leków w polskim rynku

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.