Müller o zachęcaniu do szczepień: istnieje pewna granica swobody i decyzyjności obywateli

EG/PAP
opublikowano: 18-11-2021, 12:26

Jak informuje Piotr Müller, możliwe jest, że poselski projekt pozwalający pracodawcy na zweryfikowanie, czy pracownik jest zaszczepiony przeciwko COVID-19, zostanie przyjęty na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Rzecznik zapowiedział, że w razie bardzo wysokiego wzrostu liczby zakażeń i hospitalizacji rząd rozważy wprowadzenie bardziej restrykcyjnych obostrzeń.
iStock

18 listopada gościem TVN24 był rzecznik rządu Piotr Müller. Na antenie skomentował bieżące działania przeciwepidemiczne, które podejmuje strona rządząca. Nie zabrakło też tematu dot. weryfikacji przez pracodawców zaszczepienia się pracowników przeciwko COVID-19.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zamieszanie z weryfikacją szczepień przez pracodawców. Będzie projekt poselski, znamy szczegóły

Baza łóżkowa jest stale poszerzana

Jak zapewnił rzecznik rządu, działania przeciwepidemiczne są cały czas wdrażane - polegają głównie na poszerzaniu bazy łóżkowej, uruchamianiu kolejnych szpitali tymczasowych i zachęcaniu do szczepień.

– Cały czas powiększamy infrastrukturę dla osób, które niestety podejmują ten błąd i się nie szczepią. Mamy możliwość zaszczepienia się i niestety są takie osoby, które popełniają duży błąd, moim zdaniem wręcz śmiertelny błąd, w niektórych przypadkach, i się nie szczepią - powiedział Piotr Müller.

W przestrzeni publicznej pojawia się ostatnio wiele pytań o ostrzejsze restrykcje dla osób, które odmawiają zaszczepienia się. Część państw Europy poszło taką drogą, polskie władze jeszcze się na to nie zdecydowały. Wprowadzono certyfikaty covidowe, ale nie stanową one obecnie realnego narzędzia kontroli.

– My przyjęliśmy wariant, w którym tworzymy miejsca dla osób, które są chore, pomagamy tym osobom i staramy się w jak najszerszym zakresie pozostawić otwarte życie społeczno-gospodarcze - powiedział.

Piotr Müller: obostrzenia muszą być adekwatne do sytuacji

Pytany o bodźce, które mogą skłonić do szczepień osoby, które dotąd tego nie zrobiły, polityk podkreślił, że nieszczepienie jest wyborem tych osób.

– Jest pewna granica swobody i decyzyjności obywateli. (...) Chciałbym, żeby one się zaszczepiły, natomiast jest granica, której przekroczyć nie można - mówił.

Rzecznik rządu przypomniał, że 17 listopada posłowie PiS zapowiedzieli złożenie w Sejmie projektu ustawy w sprawie weryfikacji szczepień w pracy.

– Środek miękki, bo on jest de facto rozwiązaniem pośrednim, tzn. daje możliwość weryfikacji i ewentualnego przekazania decyzji pracodawcy co do zmiany wykonywania obowiązków służbowych - mówił.

– Te przepisy chcemy wprowadzić, dlatego liczymy na to, że ta liczba zostanie zwiększona, jeżeli chodzi o szczepienia - dodał.

Skąd problemy z uchwaleniem ustawy umożliwiającej weryfikację zaszczepienia

Dopytywany, czemu do tej pory ta ustawa dotychczas nie została uchwalona, polityk powtórzył:

– To nie jest łatwe rozwiązanie, również z powodów prawnych, bo budziło ono wątpliwości. Projekt, który został przedstawiony w sierpniu, był nieco bardziej ofensywny, ten jest pewnego rodzaju kompromisem. (...) W tej chwili ten projekt jest. Liczę, że na następnym posiedzeniu Sejmu zostanie przyjęty i że Senat go szybko przyjmie - powiedział Piotr Müller.

Dlaczego zdecydowano się na projekt poselski, a nie - jak pierwotnie się mówiło - rządowy?

– Czy to jest projekt rządowy, czy jest poselski - został przygotowany przez rząd, po to, żeby został złożony wczoraj, żeby już ścieżka rządowa nie szła - stwierdził Piotr Müller

Na uwagę, że szef resortu zdrowia informował, że 8 września ten projekt miał stanąć na rządzie i dlaczego nie został przyjęty, powiedział: - Bo była różnica zdań, również w zakresie prawnym i co do tego, jak daleko ten projekt może iść.

Dopytywany, kto z ministrów lub która z partii wchodząca w skład koalicji odmawiała podpisania się pod tym projektem, Müller podkreślił, że projektu nie było na posiedzeniu rządu, więc ministrowie nad nim nie obradowali.

– Widać, chociażby ze strony posłów Solidarnej Polski, były zgłaszane uwagi w tym zakresie - przyznał. Stanowczo zaprzeczył jednak, że to SP sprawiła, że ten projekt nie został przyjęty.

Jak podkreślił, "środki trzeba podejmować adekwatnie do zaistniałej sytuacji".

– W tej chwili sytuacja jest ciężka, ale wynika ona - jeszcze raz podkreślę - z tego, że część osób w Polsce przez lata miała budowane negatywne przeświadczenie co do szczepień - podkreślił.

Przyznał też, że w razie bardzo wysokiego wzrostu liczby zakażeń i hospitalizacji rząd rozważy bardziej restrykcyjne obostrzenia, także te o charakterze lokalnym.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski: dodatkowe obostrzenia i obowiązek szczepień dopiero przy 35-40 tys. zakażeń dziennie [WYWIAD]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.