Miłość bez ciernia zazdrości

Zbigniew Lew-Starowicz
opublikowano: 25-09-2009, 00:00

Stwierdzenie świętego Augustyna, doświadczonego kochanka, a później biskupa i wielkiego teologa, że "kto nie jest zazdrosny, nie kocha", to powszechnie przyjęty pogląd.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zazdrość jest postrzegana jako cień miłości — bolesny, ale konieczny. Dlaczego konieczny? Bo wyraża lęk przed utratą kochanej osoby, kruchość i ograniczenia naszych uczuć i związków. Ma też pozytywne strony, np. mobilizuje do starań o utrzymanie przy sobie drugiej osoby, radzenia sobie z zagrożeniami.

 

Zazdrość i jej wynaturzenia — np. zazdrość patologiczna — są dobrze znane. Mniej znany jest jej brak w stałych związkach opartych na wzajemnej więzi uczuciowej. Jak to możliwe? Co jest przyczyną nieodczuwania zazdrości? Dzięki badaniom związków partnerskich poznaliśmy najczęściej spotykane przyczyny.

Narcystyczny partner. Postrzega siebie jako doskonałego, niepowtarzalnego i bardzo atrakcyjnego, godnego podziwu, uwielbienia i starań o bycie z nim. Jeżeli jest się najwspanialszym na świecie, to nie ma podstaw do odczuwania zazdrości. A co w przypadku, kiedy druga osoba okaże się niewierna? Proste wytłumaczenie: nie sprostała wysokim wymaganiom, okazała się niegodna i niezdolna do życia z ideałem.

 

Brak poczucia zagrożenia. Jedno z partnerów jest pewne wierności drugiego. Ocenia go jako niezdolnego do niewierności, nawet wtedy, gdy ktoś go uwodzi. Co jest źródłem tego przekonania? Na przykład głęboka religijność, większe zaangażowanie uczuciowe w związku, uzależnienie uczuciowe i seksualne, zakompleksienie i poczucie niskiej war- tości, rozsądek ("za dużo bym stracił/a"), postrzeganie partnera jako z natury monogamicznego itp.

 

Projekcja własnych przekonań i postaw. Osoby monogamiczne z natury, bardzo religijne, poważnie traktujące przysięgę wierności, wychowane w środowisku kultywującym normy i zasady, pozostające w związku typu "papużki-nierozłączki" mogą być przekonane, że ich partner podobnie myśli i czuje. Nie biorą zdrady pod uwagę, jest ona czymś nierealnym. Bezgranicznie ufają drugiej osobie. Nie dopuszczają nawet myśli, że mogłaby być niewierna. Nie mają poczucia zagrożenia w sytuacjach, gdy partner jest obiektem zainteresowania innych.

Idealizowanie drugiej osoby. Zakochani są skłonni do postrzegania partnera przez różowe okulary, znajdowania w nim więcej zalet i transformacji wad w zalety. Stawiają go na pomniku doskonałości. Jego deklaracje przyjmują jak dogmaty, coś trwałego i niezmiennego. Jeżeli np. deklaruje wierność, miłość, to oczywiste, że nie jest możliwa niewierność. Jeżeli druga osoba jest religijna i systematycznie praktykująca, to jak może zdradzić? To nierealne. Jeżeli jest dobrym człowiekiem, to jak może się dopuścić złego czynu?

 

Związki akceptujące romanse. Partnerzy zawierają umowę, że mają prawo do nawiązywania kontaktów seksualnych z innymi osobami lub świadomie chcą uczestniczyć w wymianie partnerów i w innych formach seksu grupowego. Lojalność w ich związku ma polegać na wzajemnym informowaniu o takich przygodach. Związek będzie trwał tak długo, jak to im będzie odpowiadało.

 

Postawa "zazdrość nie ma sensu". Tego typu pogląd ujawniają ludzie przekonani, że "jesteśmy z natury poligamiczni", że romansowanie jest zjawiskiem powszechnym i nieuchronnym, że zachowanie wierności w wieloletnim związku to utopia, że zdrada nie musi prowadzić do jego rozpadu. Inni sądzą, że tak naprawdę można polegać tylko na sobie, a do partnera należy mieć umiarkowane zaufanie.

 

Czy brak zazdrości sprzyja trwałości związków? Czy jest lepszy od nadmiernej zazdrości? Na podstawie własnych doświadczeń terapeutycznych mogę stwierdzić, że zarówno nadmierna zazdrość, jak i jej brak zagrażają trwałości i harmonii związków. Dlaczego? Z kilku przyczyn. Na przykład partnerzy akceptujący przygody i seks grupowy mogą się zakochać w kimś innym. Wiadomo, jak się skończył eksperyment komun seksualnych z początków "rewolucji seksualnej" na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku: rozpadły się z powodu zazdrości. Brak zazdrości może być odbierany przez drugą osobę jako wyraz braku zaangażowania uczuciowego, niepoważnego traktowania. Partnerzy narcystyczni prowokują niechęć i złość. Nie wszystkim odpowiada idealizowanie i umieszczanie na pomniku doskonałości, chcą być traktowani jak ludzie, a nie bóstwa. Ludzie bardzo religijni nie są wolni od pokus. Poczucie pewności i bezpieczeństwa płynące z braku zazdrości może uniemożliwić odczytanie zagrożeń dla związku, a partnera irytować i prowokować do "zrobienia na złość". Ponadto trudno przewidzieć zdarzenia życiowe, własne zachowania, gdy jesteśmy kuszeni. Moim zdaniem, brak zazdrości zagraża trwałości związku i jest ryzykowny. l

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.