Miliony osób nieświadomie rozprzestrzeniają wirusy WZW

  • Iwona Kazimierska
27-07-2018, 13:19

W Polsce jest prawie 200 tys. osób zakażonych wirusem HCV, wywołującym wirusowe zapalenie wątroby typu C, które nie są tego świadome. 28 lipca obchodzony jest Światowy Dzień Wirusowego Zapalenia Wątroby, w 2018 r. – pod hasłem "Odnajdźmy zaginione miliony".

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

28 lipca obchodzony jest Światowy Dzień Wirusowego Zapalenia Wątroby. To zaledwie jeden z czterech globalnych dni poświęconych konkretnym chorobom, przyjętych przez Światową Organizację Zdrowia (pozostałe to gruźlica, malaria i AIDS). W 2018 roku jest on organizowany pod hasłem „Find the Missing Millions – Odnajdźmy zaginione miliony”.

Według ekspertów na całym świecie na WZW jednego z trzech typów (A, B, C) choruje 325 mln osób. Szacuje się, że w Polsce może żyć ok. 165 tys. osób z WZW C i 500 tys., które noszą w sobie wirus wywołujący WZW B. Najpoważniejszym problemem jest obecnie to, że 80 proc. osób nie wie o swoim zakażeniu. Dlatego w tym roku organizacje pacjentów wraz z ekspertami apelują, by odnaleźć zaginione miliony ludzi, którzy nieświadomie rozprzestrzeniają wirusy wywołujące WZW.

Ratunek w szczepieniach przeciw WZW

Liczba osób zakażonych WZW B w Polsce systematycznie spada, głównie dzięki powszechnemu programowi szczepień, i wynosi od czterech do dziewięciu przypadków na 100 tys. mieszkańców. Według danych NIZP PZH, w 2016 r. było 50 przypadków ostrego WZW B i 3756 nowo rozpoznanych przypadków przewlekłego WZW B.

Na temat WZW A istnieje błędne przekonanie, że szczepić się powinny tylko osoby, które podróżują do egzotycznych krajów, ale w Polsce od wielu lat, cyklicznie, zdarzają się epidemie WZW A. Ostatnia miała miejsce w ubiegłym roku.
Dobra wiadomość dotyczy zakażeń WZW C, przeciwko którym nie można się uchronić poprzez szczepienia. Dzięki postępowi medycyny, skutecznemu leczeniu, zachorowania nie stanowią zagrożenia dla życia i zdrowia pacjentów, a naukowcy uważają, że do 2030 r. uda się wirusa całkowicie wyeliminować lub ograniczyć zasięg jego występowania do wąskich grup ryzyka.

WZW typu C – choroba, którą da się wyleczyć

Wirusowe zapalanie wątroby jest jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie. Odpowiada za śmierć 1,34 mln osób rocznie, więcej niż HIV/AIDS, gruźlica czy malaria. WZW typu C uznano za jedno z największych światowych zagrożeń epidemiologicznych.

W 2016 r. WHO przyjęło globalną strategię dotyczącą WZW obejmującą wyeliminowanie WZW typu B i C do 2030 r. Podpisały ją aż 194 rządy, w tym polski.
Dokument zawiera szereg celów związanych z profilaktyką i leczeniem WZW, których realizacja spowoduje zmniejszenie rocznej liczby zgonów o 65 proc. oraz podniesie wyleczalność do 80 proc., co pozwoli uratować do 2030 r. aż 7,1 mln ludzkich istnień. Te cele to m.in.:

  • szczepienie 90 proc. noworodków przeciwko WZW typu B od razu po urodzeniu;
  • badanie 100 proc. oddanej krwi;
  • zapewnienie bezpieczeństwa 90 proc. wkłuć;
  • świadomość choroby u 90 proc. chorych;
  • objęcie leczeniem 80 proc. chorych.

Od kilku lat są dostępne leki przeciwwirusowe tzw. DAA (Direct Acting Antivirals), które dają możliwość pozbycia się wirusa HCV z organizmu. Zapewniają one również skuteczność leczenia do 100 proc. przy wysokim profilu bezpieczeństwa, znikomych skutkach ubocznych oraz krótkiej, bo trwającej tylko trzy miesiące terapii.
Eksperci uznają DAA za rewolucję w leczeniu pacjentów z HCV. Od 2015 r. nowe terapie dostępne są również w Polsce w ramach programu lekowego „Leczenie przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu C terapią bezinterferonową”. Dodatkowo wraz z programem wprowadzono możliwość przeprowadzania elastografii – nieinwazyjnego badania wątroby będącego alternatywą dla biopsji.

Znajdźmy miliony zakażonych HCV

Obecnie największym problemem w związku z HCV pozostaje niezidentyfikowana liczba osób zakażonych. Szacuje się, że na świecie jest ich 160 mln, w Polsce – mniej więcej 200 tys. Stąd inicjatywa Koalicji Hepatologicznej oraz Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, by wystąpić do ministra zdrowia z koncepcją przeprowadzania bezpłatnych badań anty-HCV na poziomie poz. Pomysł ten otrzymał już pozytywną opinię AOTMiT. Obecnie oczekuje na decyzję ministra zdrowia.

 

ZDANIEM SPECJALISTÓW

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Durlik, kierownik Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie:

„Naszym celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa o znaczeniu wykrywania wirusowego zapalenia wątroby. Przede wszystkim mówimy o WZW typu C, ponieważ jest ono wyleczalne, oraz o WZW typu B, ponieważ są leki, które pozwalają zahamować tę chorobę na wiele lat. Samo WZW typu C przebiega w sposób bezobjawowy i możemy nie zdawać sobie sprawy z tego, że jesteśmy zakażeni wirusem HCV. Możemy również nie mieć objawów wątrobowych albo mieć zupełnie inne objawy, np. ze strony innych narządów lub tzw. syndrom przewlekłego zmęczenia. Dlatego tak istotne jest wykrywanie wirusa, ponieważ zapobiega to rozwojowi kolejnych etapów zapalenia. Zwykle trwa ono od kilku do kilkunastu lat, ale często kończy się dramatycznie.

Wirus HCV jest wirusem hepatotropowym i limfotropowym, dlatego przy zakażeniu mamy do czynienia zarówno z objawami wątrobowymi, jak i pozawątrobowymi. Są one opisywane nawet u 50 proc. pacjentów.

Program terapeutyczny obowiązujący w Polsce przewiduje leczenie objawów pozawątrobowych, nawet gdy choroba wątroby nie ma wskazań do terapii. Tych objawów jest dużo, np. zapalenie naczyń czy liszaj płaski. Nie do końca poznany jest ich mechanizm. Uważa się, że spowodowane są pozawątrobową replikacją HCV lub reakcją układu immunologicznego na zakażenie HCV. Występują niezależnie od stopnia zaawansowania choroby wątroby.

WZW typu C atakuje również układ krążenia – aż 37 proc. osób zakażonych wirusem HCV ma zwiększone ryzyko udaru mózgu, choroby niedokrwiennej serca oraz dwukrotnie większe ryzyko choroby naczyń obwodowych oraz przyspieszoną miażdżycę. Wirus HCV wywołuje również liczne zaburzenia psychiczne, zaburzenia funkcji poznawczych, zaniki pamięci, koncentracji, częściej pojawia się również choroba dwubiegunowa, uzależnienia i depresja, czyli szereg objawów, których nie łączymy z wirusem. Powinniśmy pamiętać, że wyleczenie chorego powoduje redukcję tych objawów”.

Prof. dr hab. n. med. Piotr Małkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego:

„W Polsce mamy ok. 200 tys. zakażonych wirusem HCV, z czego świadomych tego faktu jest między 20 a 30 proc. Powinniśmy zwrócić uwagę na trzy elementy.

Po pierwsze, jeśli nie będziemy wiedzieli, że jesteśmy zakażeni, to z powodu marskości wątroby, niewydolności wątroby, wreszcie z powodu raka wątroby możemy umrzeć dużo szybciej w porównaniu z populacją, która nie jest zakażona. W tym przypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że pacjentom nie będzie dane doczekać przeszczepienia wątroby. Rocznie wykonujemy 300 transplantacji tego narządu, a zapotrzebowanie jest dwa-trzy razy większe.

Po drugie, jeśli badania potwierdzą zakażenie, to dzisiaj mamy możliwość krótkiego i bardzo skutecznego leczenia, które po ośmiu tygodniach skutkuje wyleczeniem w prawie 100 proc. przypadków.

Po trzecie, Ministerstwo Zdrowia jest coraz bardziej zaangażowane w działania prowadzące do przeprowadzenia badań przesiewowych, które przyczynią się do większej wykrywalności wirusa”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Puls Medycyny
Choroby wewnętrzne / Miliony osób nieświadomie rozprzestrzeniają wirusy WZW
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.