Mikołajkowy kwitek do kożucha

Marek Stankiewicz
opublikowano: 21-12-2018, 14:07

Podobno w wigilię Bożego Narodzenia nawet zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. A zwykli ludzie co mają sobie wtedy do powiedzenia? Pewnie znów będą sobie życzyć zdrowia i spokoju. I by się nie rozczarowali.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Gorzej z tymi, których zamiast głębokiego spojrzenia sobie w oczy, epatują się na przemian trywialnymi i oklepanymi odmianami serdecznych życzeń i nikomu niepotrzebnych prezentów, a na arenie politycznej najczęściej skrycie między wierszami impertynencjami, obelgami, przekleństwami, wymysłami, a nierzadko zniewagą. Czy kolejne afronty, przymówka do czegoś, szyderstwa i złorzeczenie, pchną naszą służbę zdrowia ku świetlanej przyszłości dla dobra chorego?

Marek Stankiewicz
Zobacz więcej

Marek Stankiewicz

Chyba jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać na jakiś zwiastun zgody czy ugody pomiędzy rozgrzanymi do białości emocjami obywateli Polski. Bo ochrona zdrowia to wciąż tylko kwiatek do kożucha polskiej klasy politycznej od niemal trzydziestu lat.

E-zwolnienia miały być kolejnym panaceum ułatwiające życie pacjentom i prace lekarzom. Wprowadzenie nowej procedury rządowa propaganda odtrąbiła jako sukces. Tymczasem skończyło się falstartem. Komputery w szpitalach i praktykach lekarskich masowo się zawieszały lub pracowały bardzo opieszale z powodu niskiej przepustowości. Pacjenci odchodzili z kwitkiem złorzecząc często na bogu ducha winnych lekarzy. I wcale nie dotyczy to tylko tych 2 proc. lekarzy, nie założyli profilu na Platformie Usług Elektronicznych ZUS. Trudno dać wiarę temu, że problemy z wystawianiem e-zwolnień ma niewielka liczba lekarzy. Sygnały napływające z całej Polski zdecydowanie temu przeczą.

Termin wejścia w życie obowiązkowych elektronicznych zwolnień lekarskich zbiegł się z okresem największej zachorowalności pacjentów w związku z infekcjami, a więc wzrostem liczby wystawianych zwolnień lekarskich. Nie trudno więc było przewidzieć ryzyko dezorganizacji i chaosu zwłaszcza w POZ i AOS - gdzie wystawiana jest największa liczba zwolnień. Pół biedy w dużych miastach, ale już dla lekarzy, którzy w małych ośrodkach miejskich krążą po okolicy z wizytami domowymi, wygenerowanie takiego zwolnienia może nie być możliwe z uwagi na częste przerwy w dostawie energii elektrycznej.

Rozwiązanie, które wskazał ZUS, polegające na tym, że w sytuacji awaryjnej lekarz może wystawić zwolnienie w formie papierowej, a potem w ciągu 3 dni musi uzupełnić dane w systemie, czyli „zelektronizować" zwolnienie, może powodować dublowanie pracy lekarza kosztem czasu, który powinien poświęcić pacjentowi. Z dniem 1 grudnia 2018 r., od kiedy obowiązują e-zwolnienia, nie zniknęły bariery infrastrukturalne i są miejsca, gdzie lekarze nie mają technicznych możliwości wystawienia zaświadczenia o nieobecności w formie elektronicznej. Na usunięcie tych barier przyjdzie jeszcze długo poczekać, z pewnością nie stanie się to w ciągu trzech dni.

Czas wypisania elektronicznego zwolnienia /od chwili zgłoszenia się na PUEZUS/ wynosi średnio 3 minuty. Oczywiście przy założeniu, że system się nie zawiesza ani nie trzeba dokonywać korekty adresu zamieszkania czy zmieniać danych pracodawcy, drukować zwolnienia dla tych, których pracodawcy nie mają sprzętu komputerowego podłączonego do systemu.

Ale dylematów wciąż nie brakuje. Bo co z małymi firmami medycznymi w których medycy nie potrafią obsługiwać komputera lub go nie posiadają? Kto i kiedy ma wypisać zwolnienia w przypadku długotrwałego zawieszenia się systemu lub awarii sprzętu komputerowego. Zwłaszcza w przypadku gdy lekarz pracuje w danym miejscu tylko kilka razy w miesiącu. Czy po wprowadzeniu obowiązku elektronicznego druku recept część lekarzy seniorów straci możliwość wypisywania leków na swoje potrzeby?

Zgadzam się, ze informatyzacja to kierunek, którego nie unikniemy i od którego nie ma odwrotu. Digitalizacja sprzyja efektywności, usprawnieniu pracy i większej przejrzystości. Tym niemniej we wstępnym okresie wdrażania przepisu można oczekiwać od władz wypracowania dodatkowych rozwiązań tymczasowych i awaryjnych.

Zachodzę w głowę, co by się stało gdyby nagle światowy system bankomatów i weryfikacji kart kredytowych działał tak niefrasobliwie jak dziś system e-ZLA. Ale od czego jest Święty Mikołaj?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marek Stankiewicz

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.