Choroby zakaźne
Prof. Banach: Brytyjska mutacja powoduje wzrost śmiertelności hospitalizowanych pacjentów nawet o 60 proc.
Opublikowano:
Bez przestrzegania obostrzeń skutki trzeciej fali pandemii mogą być bardzo poważne. Jeśli nie będziemy mądrzy, będą następne fale - apeluje prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, kardiolog, lipidolog, epidemiolog chorób serca i naczyń, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Czytaj więcej o:
Choroby zakaźneEG/PAP/Hubert Bekrycht
Prof. Maciej Banach podkreślił, że wtedy, kiedy zachorowań było dużo mniej niż teraz, konsekwentnie przypominano o konieczności stosowania przepisów o obostrzeniach sanitarnych.
Wciąż nie wiadomo czy zaszczepieni nie transmitują wirusa
Ekspert od wielu tygodni powtarza, że nawet szczepienia nie zwalniają z odpowiedzialności za drugiego człowieka.
"Pomimo tego, że liczba dawek szczepień za chwilę przekroczy w Polsce 5 milionów, trzecia fala nadeszła" - zaznaczył profesor Banach.
"Dlatego trzeba ciągle utrzymywać dystans, nosić maseczki i dezynfekować, nie tylko ręce, ale i pomieszczenia" – powiedział.
"Nie wiemy wciąż przecież na pewno, czy, a jeśli już, to w jakim stopniu, zaszczepione osoby nie transmitują wirusa, tak jak ci, którzy nie przyjęli jeszcze preparatu przeciw COVID-19" – dodał.
Zdaniem szefa Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi obecny etap epidemii można porównać ze szczytem drugiej fali na jesieni ubiegłego roku.
"Ale jest to jednak trochę inna sytuacja ze względu na to, że mamy do czynienia z brytyjską odmianą koronawirusa, która dotyczy nawet 50 procent nowych przypadków zachorowań" – mówił.
Brytyjska mutacja powoduje nawet o 60 proc. wyższą śmiertelność hospitalizowanych pacjentów
"Pandemiczna jesień jest porównywalna z obecną sytuacją, jeśli chodzi o liczbę zakażeń. Odmiana znad Tamizy jednak powoduje, że śmiertelność hospitalizowanych jest o nawet 60 procent większa. To są dane przerażające" – podkreślił prof. Banach.
"Bez restrykcyjnych przepisów sanitarnych i radykalnych obostrzeń, skutki trzeciej fali pandemii będą bardzo poważne. Jeśli nie będziemy mądrzy, będą następne fale – czwarta, piąta, a być może nawet szósta i siódma" – ostrzegł.
Przywrócenie obostrzeń na terenie całego kraju ekspert uznał za absolutnie niezbędne.
"Nic innego nie można było zrobić" - podkreślił. "Mówię to trochę ze smutkiem ze względu na nasze społeczeństwo, które uważa się za ’najmądrzejsze’, ale gdybyśmy w momencie spadku liczby zachorowań i poluzowania przepisów pamiętali o podstawowych zasadach sanitarnych, to bylibyśmy w dużo lepszej sytuacji" – ocenił.
"Wszyscy jesteśmy zmęczeni, ale jeśli nie będziemy zachowywać się odpowiedzialnie, to naprawdę nie wiem, kiedy wrócimy do normalności" – mówił profesor.
"Przy nieodpowiedzialnym społeczeństwie, mówię to z pełną odpowiedzialnością za te słowa, nie ma szans powrotu do normalności. Musimy wszyscy zdać sobie z tego sprawę" – powiedział prof. Banach.
"Ciągle widzę osoby, które chodzą bez maseczek, cały czas obserwuję ludzi, którzy spotykają się w dużych gronach nie przestrzegając żadnych zasad, łamiąc przepisy, i to, co szczególnie przykre - nawet w moim środowisku" – narzekał naukowiec.
"W moim szpitalu, w ICZMP w Łodzi, były dwa przypadki zachorowań wśród ludzi zaszczepionych. Oczywiście wtedy kończy się na lekkim przeziębieniu, ale to oznacza, że nadal wszyscy musimy przestrzegać zasad sanitarno-epidemiologicznych, a teraz jest to szczególnie ważne, kiedy mamy ponad 27 tys. zakażeń dziennie" – wyjaśnił prof. Banach.
Czytaj więcej
GIS: nie ma potrzeby wprowadzenia masowych szczepień na terenach dotkniętych powodzią
Choroby zakaźne
Główny Inspektor Sanitarny i krajowi konsultanci opublikowali wspólne stanowisko dotyczące immunoprofilaktyki chorób zakaźnych na terenach dotkniętych powodzią w Polsce. Eksperci przedstawiają rekomendowane szczepienia dla osób,...
Udostępnij artykuł: