Choroby zakaźne
Lekarze chorób zakaźnych: tylko metoda „kija i marchewki” rozrusza szczepienia
Opublikowano:
Fot. iStock
W Polsce największe piki wzrostu szczepień przeciw COVID-19 wystąpiły wtedy, gdy poza kolejnością zaczęli szczepić się celebryci, a szczepionki stały się „towarem deficytowym” oraz gdy wprowadzono paszporty covidowe, które ułatwiały podróżowanie. Jedynie metoda „kija i marchewki” zdynamizuje szczepienia - twierdzą lekarze zakaźnicy.
- Choć w Polsce to mało realne, powinniśmy zmierzać do tego, co zrobili Francuzi i Włosi, czyli do wykorzystania potencjału certyfikatów covidowych przy wejściach do pomieszczeń zamkniętych - kin, restauracji, galerii handlowych. Nie nazywałbym tego obostrzeniami dla niezaszczepionych, a ulgami dla zaszczepionych - mówi portalowi pulsmedycyny.pl prof. Robert Flisiak, szef Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Udostępnij artykuł: