Choroby zakaźne
Dr Grzesiowski: za uporczywe uchylanie się od szczepień przewidziane są kary . 1 kwietnia rusza kontrola sanepidu
Opublikowano:
iStock
Inspektorzy GIS 1 kwietnia rozpoczynają kontrole punktów szczepień. Będą sprawdzać papierowe karty szczepień, a tych jest ok. 7,5 miliona. Cel? Sprawdzenie jakie szczepienia są realizowane, jakie nie. Szef GIS przypomina, że za uporczywe uchylanie się od obowiązkowej profilaktyki grożą represje.
Czytaj więcej o:
SzczepieniaKatarzyna Lisowska/PAP
Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowsk był w środę ( 26 marca) gościem porannej audycji w Radiu RMF24. Mówił między innymi o planowanej kontroli w punktach szczepień. - Kontrola polega na fizycznym przejrzeniu każdej karty uodpornienia, która jest w przychodni, odnotowaniu tego faktu w specjalnym programie, który stworzyliśmy na potrzeby tej inspekcji - wyjaśnił i dodał, że działanie to ma urealnić nadzór nad systemem szczepień, który dziś widnieje głównie na papierze.
Ile niezaszczepionych dzieci jest w Polsce ?
W ten sposób GIS, chce sprawdzić ile dzieci jest zaszczepionych na 13 chorób objętych programem szczepień.
Dr Grzesiowski, przekazał, że stacje sanepidu mają dane o osobach, które uporczywie uchylają się od szczepień. Takich jest prawie 90 tys.. W ocenie szefa GIS, to jednak wierzchołek góry lodowej. Jak przypomniał, prawo przewiduje represje za uporczywe uchylanie się od szczepień bez podania konkretnej przyczyny. - Tutaj grzywny mogą być kilkutysięczne, a po zsumowaniu - nawet kilkudziesięciotysięczne - podkreślił.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Grzesiowski: zależy mi na budowaniu komunikacji o szczepieniach opartej na nowoczesnych technologiach
W trakcie rozmowy dr Grzesiowski był pytany o błonice w olsztyńskim szpitalu. Przekazał, że ponad 60 osób, które miały kontakt z pacjentem, wobec którego istnieje podejrzenie zakażenia błonicą, zostało zaszczepionych tzw. szczepionką poekspozycyjną.
Dodał, że "wstępne wyniki badań są ujemne, ale to nie oznacza, że nie mamy do czynienia z przypadkiem ciężkiego zachorowania". Choć nie potwierdzono toksyczności szczepu, szpital jednak wdrożył procedury przewidziane na wypadek wystąpienia w placówce błonicy.
Przypomnijmy, że chodzi o 30-letniego pacjenta, który w ostatnich dniach trafił do szpitala wojewódzkiego w Olsztynie.
Udostępnij artykuł: