Medycy sprzed Powązek: panie premierze, ministrze, robicie wszystko, żeby było więcej pogrzebów

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 28-10-2021, 15:38

Nie chcemy, by Powązki i inne cmentarze w Polsce zapełniały się nowymi nagrobkami. Od początku pandemii odnotowano w naszym kraju ponad 140 tysięcy nadmiarowych zgonów. Sytuacja jest katastrofalna, domagamy się rozmowy z premierem i ministrem zdrowia - mówiła w czwartek (28 października) Krystyna Ptok, szefowa OZZPiP.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Protest pracowników ochrony zdrowia, Warszawa, 11 września 2021 r.
Fot. Jacek Wykowski

- Spotykamy się dziś w symbolicznym miejscu - przed cmentarzem. Jako osoby reprezentujące zawody medyczne i niemedyczne chcemy zapobiec kolejnym nadliczbowym zgonom z powodu niewydolnego systemu ochrony zdrowia. Panie ministrze, panie premierze, to wy tak naprawdę zamykacie oddziały i to wy robicie wszystko, żeby pogrzebów było w Polsce więcej. Widzimy, jak przybywa zmarłych, widzimy ich w chłodniach, kontenerach, wywozimy z oddziałów. To dla nas ogromne emocje - podkreślała przed bramą Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Protestujący medycy oskarżają decydentów i chcą rozmów

Krystyna Ptok wskazywała, że od początku pandemii do września tego roku w Polsce odnotowano ponad 140 tysięcy nadmiarowych zgonów. - Proszę sobie wyobrazić, że z mapy Polski znika Zielona Góra - mówiła.

W zestawieniu krajów Europy publikowanym przez Eurostat Polska ma największy średni odsetek nadmiarowych zgonów od początku pandemii do sierpnia 2021 r. Średnia dla krajów unijnych wyniosła 12,87 proc. W Polsce ten wskaźnik to aż 23,73 proc. Kolejne kraje, w których jest wysoki, to: Czechy (21,66 proc.), Bułgaria (21,28 proc.) i Słowacja (20,84 proc.).

- Te zgony są spowodowane niewydolną ochroną zdrowia w Polsce. Ile osób musi jeszcze umrzeć, by do rządu dotarło, że trzeba zacząć działać? Mamy stan wojny, w której walczy ochrona zdrowia, nie żołnierze. Pytamy pana premiera, czy zdaje sobie sprawę, że to minister Niedzielski odpowiada za zamykane szpitale i za chorych, którzy umierają? - mówił z kolei Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Medycy do pacjentów: zanim nas ocenicie, zapytajcie, ilu chorych leczymy

Zaznaczył, że w szpitalach trzeba się zajmować nie tylko przypadkami covidowymi, ale także innymi grupami chorych. Problemem - jak wskazywał - jest brak specjalistów. - Nawet jeden etat, który zostaje zwolniony, powoduje, że cały oddział przestaje działać. To zagraża bezpieczeństwu naszego państwa - mówił.

W ocenie Krystyny Ptok problemy kadrowe dotyczą praktycznie każdego szpitala w Polsce, szczególnie w dobie czwartej fali COVID-19. Są też inne deficyty.

- Słyszymy od pracowników technicznych słowa "oszczędzajcie tlen". To tak, jakbyśmy ograniczali choremu na cukrzycę insulinę. Nie godzimy się na to. Karetki z pacjentami ponownie krążą między szpitalami. Same łóżka nie leczą. Sytuacja jest katastrofalna, domagamy się, aby premier i minister z nami rozmawiali - apelowała szefowa OZZPiP.

Zapowiedziała, że w Białym Miasteczku w Warszawie zostanie rozstawiona aktualna mapa zamykanych w Polsce oddziałów i szpitali zagrożonych likwidacją. - Zobaczy ją każda osoba przechodząca Alejami Ujazdowskimi - mówiła.

Szczepienia stanęły, Polacy nie noszą masek

Prezes KIF ocenił, że rząd za słabo angażował się w promocję szczepień przeciw COVID-19 i w efekcie mamy zastój akcji i brak odporności populacyjnej. - Starali i starają się to robić medycy (promować szczepienia - red.), ale są zaszczuci przez antyszczepionkowców, nie mają wsparcia - stwierdził.

- Wydaje mi się, że Polakom trzeba mówić na wyrost, co mają robić, bo inaczej się po prostu nie słuchają. Uważam, że szczepienia w określonych grupach zawodowych, m.in. wśród nauczycieli, pracowników ochrony zdrowia, powinny być obowiązkowe - i to już od roku. Sam zaszczepiłem się wczoraj trzeci raz. Szczepcie się, jest mnóstwo wolnych terminów - apelował Krawczyk.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezydencka minister: protest medyków ma charakter polityczny

Szef KIF opowiadał, że dwa tygodnie temu był „w sklepie wielkopowierzchniowym w Kolbuszowej, w okolicach Rzeszowa” i maski nie miała żadna ekspedientka, klienci. - Byłem jedyny z maseczką, podśmiewano się ze mnie - przyznał. Dodał, że policja nie reaguje na łamanie obostrzeń. Tymczasem, jak wskazał, „powinna stać przed sklepami, restauracjami, kinami” i rozmawiać, edukować, pilnować.

- Przed imprezami masowymi powinny być sprawdzane certyfikaty covidowe - dodał.

Zdaniem Krystyny Ptok w regionach, gdzie zakażeń jest najwięcej, należy wprowadzić obostrzenia.

- Brakuje też edukacji w mediach, które są przesycone polityką, a nie emitują pożytecznych dla ludzi materiałów, np. dlaczego należy nosić maseczki, szczepić się - wskazywała.

Krawczyk zaapelował do ministra zdrowia, by rozmawiał z przedstawicielami protestujących medyków, co w takiej sytuacji robić. - Proszę się nas nie bać, nie unikać dialogu, bo to droga donikąd. Mieszkamy w jednym kraju, chcemy dobrze dla wszystkich - podsumował

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze o likwidacji stażu podyplomowego. “Zaczynam odczuwać autentyczny strach”

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.