"Medycy na granicy" rozpoczęli pierwszy dyżur

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 07-10-2021, 14:33

"O 8.00 zaczęliśmy pierwszy dyżur. (...) Wciąż nie mamy zgody na wjazd do strefy stanu wyjątkowego, póki co będziemy więc pomagać poza nią" - napisali w mediach społecznościowych #medycynagranicy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Ruszyła akcja #medycynagranicy.
Fot. fb.com/medycynagranicy

Kilkudziesięciu medyków - lekarzy, pielęgniarek i ratowników - wystąpiło z inicjatywą niesienia pomocy nielegalnym imigrantom, którzy przeszli granicę polsko-białoruską. Na facebookowym profilu "#medycynagranicy" poinformowali, że w czwartek (7 października) od godziny 8 rano rozpoczęli pierwszy dyżur.

"Medycy na granicy“ już działają na miejscu

"Przekazaliśmy członkom organizacji pomocowych nasz numer telefonu komórkowego i satelitarnego (w okolicy bywa słabo z zasięgiem). Zespół w składzie Mikołaj Łaski (kierowca-ratownik), Anna Borkowska (lekarka), Jakub Borkowski (ratownik medyczny) jest gotowy do odpowiadania na zgłoszenia i udzielania pomocy ludziom, którzy jej potrzebują. Maciej Kasiński wspiera ekipę w zadaniach logistycznych związanych z rozpoczęciem naszej działalności. Wciąż nie mamy zgody na wjazd do strefy stanu wyjątkowego, póki co będziemy więc pomagać poza nią" - czytamy.

Organizatorzy akcji podkreślają, że od jej samego początku deklarują przestrzeganie prawa i współpracę ze służbami państwowymi. Zaznaczają, że przed rozpoczęciem dyżuru poinformowali komendantów lokalnych oddziałów Straży Granicznej oraz lokalne służby ratownicze i medyczne o uruchomieniu ambulansu.

Trzyosobowy zespół (kierowca-ratownik, lekarka, ratownik medyczny) przez całą dobę ma odpowiadać na zgłoszenia członków organizacji pomocowych o osobach potrzebujących pomocy. Baza medyków na granicy zlokalizowana jest na południowy wschód od Białegostoku. "Będziemy pełnić całodobowe dyżury w trzyosobowych zespołach. W każdym zespole jest ratownik z uprawnieniami do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych, lekarz oraz drugi ratownik/druga lekarka/pielęgniarka. Chcemy zostać przy granicy do 15 listopada. 40 dyżurów" - piszą #medycynagranicy.

Rzeczniczka Straży Granicznej zaprasza medyków do lokalnych szpitali

- To świetna inicjatywa. Medycy, którzy chcą pomagać imigrantom, powinni trafić do szpitali w Białymstoku lub innych placówek. Myślę, że to jest dobre miejsce. Te osoby powinny działać w szpitalach, do których przywozimy nielegalnych imigrantów (zatrzymanych przy granicy polsko-białoruskiej - red.) - mówiła w środę (6 października) rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska cytowana przez PAP.

Zapewniła, że jeżeli zachodzi potrzeba, funkcjonariusze Straży Granicznej wzywają karetki pogotowia do zatrzymanych nielegalnych imigrantów. - Nie trzeba żadnej zgody, aby te karetki wjechały - podkreśliła.

Akcja #medycynagranicy finansowana jest ze zbiórki prowadzonej na stronie pomagam.pl/medycynagranicy. Do czwartku (7 października) do godz. 13.30 udało się w niej zebrać ponad 175 tys. zł. Wpłat dokonało ponad 2 tys. osób. W organizacji akcji pomagają też - poza zbiórką - osoby prywatne, organizacje pozarządowe.

Kim są #medycynagranicy

Akcję tworzy grupa ok. 40 osób z wykształceniem medycznym, która chce udzielać pomocy medycznej mężczyznom, kobietom i dzieciom przebywającym w strefie stanu wyjątkowego przy granicy polsko-białoruskiej. 24 września medycy złożyli do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego wniosek o zgodę na umożliwienie im wjazdu do strefy. Kilka dni później MSWiA odmówiło. Nie było też zgody na spotkanie z medykami. Według resortu w strefie stanu wyjątkowego pomoc medyczna udzielana jest przez strażników granicznych, a w razie potrzeby wzywane są zespoły ratownictwa medycznego.

Organizatorzy akcji przypominają, że są już ofiary śmiertelne (również po stronie polskiej) - w tym 16-letni chłopiec, który zmarł po stronie białoruskiej. Zwracają uwagę, że temperatury w rejonie przygranicznym zbliżają się nocami do zera, więc ludzie są wychłodzeni, nie mają też leków.

"Umierają z zimna i głodu w środku Europy w XXI wieku. Jako osoby, które ślubowały ratować ludzkie zdrowie i życie bez względu na pochodzenie, religię czy płeć, nie zgadzamy się na to. Chcemy i umiemy pomóc tym ludziom. Potrzebujemy tylko zgody polskich władz" - piszą organizatorzy akcji.

- Współpraca, jedność, wrażliwość – te wartości wziąłem z harcerstwa, sięgam po nie od lat, w pracy i w życiu. (...) Nimi się kieruję, deklarując gotowość wyjazdu na granicę - komentuje Marek Niewolin, szczeciński lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii.

“Nasze cele są apolityczne i humanitarne. Mamy ludzi, sprzęt, leki, ambulans. Żeby wjechać do strefy stanu wyjątkowego potrzebujemy jednego podpisu” - podkreślają medycy.

Apel do szefa MSWiA o dopuszczenie grupy medyków do strefy stanu wyjątkowego 4 października wystosowało 25 wybitnych polskich lekarzy i lekarek. Podpisali go: prof. Hanna Bachórzewska-Gajewska, prof. Tomasz Banasiewicz, dr Marcin Barylski, prof. Grażyna Bednarek-Tupikowska, prof. Marlena Broncel, prof. Katarzyna Cypryk, prof. Dominika Dudek, prof. Krzysztof J. Filipiak, prof. Miłosz Jaguszewski, prof. Jacek Jassem, dr Agnieszka Kapłon-Cieślicka, prof. Mieczysław Litwin, dr Anna Mania, prof. Ewa Małecka-Tendera, dr Tomasz Mazurek, prof. Krzysztof Narkiewicz, prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prof. Bartłomiej Perek, prof. Marek Postula, prof. Marek J. Sąsiadek, prof. Maria Małgorzata Sąsiadek, prof. Michał Tendera, prof. Ewa Wender-Ożegowska, prof. Wojciech Wojakowski, prof. Beata Wożakowska-Kapłon.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Matyja: trzeba zezwolić medykom na udzielenie pomocy uchodźcom

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.