Maria Ochman: Trzeba pamiętać o personelu niemedycznym, bo jego dyspozycyjność decyduje o sukcesie

Oprac. Emilia Grzela
opublikowano: 07-06-2021, 08:20

Ostatnie rozmowy strony związkowej z Ministerstwem Zdrowia dotyczyły nie tylko dodatków covidowych dla pracowników działalności podstawowej, ale przede wszystkim systemowych zasad wynagradzania.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA
O KIM MOWA

Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”

Co do dodatków covidowych, resort wybrał formę jednorazowej premii. Obawiam się, że tak spóźniony, choć potrzebny dodatek oraz nadal niejasne warunki jego przyznawania mogą nasilać konflikty w środowisku. Decyzję o przekazaniu na określonych warunkach personelowi pomocniczemu pracującemu z pacjentami covidowymi jednorazowego dodatku podjęły Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. NSZZ „Solidarność” od początku pandemii COVID-19 zwracała uwagę, że nieobjęcie tych pracowników żadną gratyfikacją jest krzywdzące i niesprawiedliwe.

W mojej ocenie, decyzja resortu w tej sprawie powinna zapaść znacznie wcześniej. Z moich informacji wynika, że szczegółowe warunki przyznania jednorazowej premii zostaną opublikowane przez ministerstwo w ostatnim tygodniu maja, natomiast dodatek będzie wypłacany w czerwcu.

W tej chwili trudno mi jednoznacznie stwierdzić, jakie kryteria powinien spełnić personel pomocniczy, aby otrzymać dodatek, poza wymogiem przepracowania 21 dni z pacjentem covidowym.

Co do zasad wynagradzania... Fundament i główną rolę w systemie ochrony zdrowia zawsze będą stanowili lekarze oraz pielęgniarki. Bezdyskusyjnie to pierwszy front, ale trzymając się tej militarnej nomenklatury, trzeba pamiętać o frontowym zapleczu.

Co więcej, w związku z rozwojem medycyny pojawiają się w systemie także nowe zawody, takie jak np. opiekun medyczny i asystent lekarza. Ponadto w medycynie nuklearnej pracują nie tylko technicy, ale i inżynierowie jądrowi, których trudno zaliczyć do zawodów medycznych, ale bez nich nowoczesne leczenie onkologiczne byłoby niemożliwe! Dlatego forsowany dziś przez niektóre środowiska podział na personel „biały i czarny” jest nie tylko przestarzały, ale ośmiesza głoszących. Zwłaszcza, że pracownicy medyczni i niemedyczni różnego szczebla wspierają się i uzupełniają w opiece nad pacjentem.

Głównym celem opracowanej nowelizacji jest zatrzymanie w zawodzie pracowników w tych grupach zawodowych, gdzie braki kadrowe są bardzo odczuwalne, a bez których żaden podmiot leczniczy nie mógłby funkcjonować. Dobrym przykładem takich zawodów są choćby rejestratorki medyczne czy fizjoterapeuci. To także docenienie tych, którzy zaczęli pracę w systemie kilkadziesiąt lat temu!

Zawsze jednak należy unikać popadania w przesadę: personel niemedyczny jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania systemu, ale są to pracownicy pomocniczy. Nie widzę, poza wyjątkami obejmującymi np. osoby zatrudnione w placówkach z obszaru psychiatrii, potrzeby opracowywania norm zatrudnienia w przypadku pracowników pomocniczych. Co do ścieżki awansu, to podnoszenie kwalifikacji jest zawsze indywidualną decyzją. Każda grupa zawodowa, mimo konieczności współpracy, ma sprecyzowane kompetencje i zakres działania.

Outsourcing w ochronie zdrowia był bardzo popularnym trendem w latach 2004-2015. Jako związkowiec uważam go za zło konieczne. Dotyczył zresztą nie tylko personelu działalności podstawowej i usług, ale również np. diagnostów laboratoryjnych. W mojej ocenie, przyniósł więcej szkód w merytorycznej działalności niż oszczędności finansowych. Dziś dyrekcje wielu placówek zrezygnowały z zatrudniania pracowników za pośrednictwem firm zewnętrznych, mimo rzekomych oszczędności, jakie to przynosi.

Podmiot leczniczy nie jest zwykłym przedsiębiorstwem, nastawionym wyłącznie na pomnażanie zysków. NSZZ „Solidarność” zrzesza także pracowników zatrudnionych przez największe firmy zewnętrzne. W ramach działalności Rady Dialogu Społecznego, choć nie tylko za jej pośrednictwem, podejmujemy różnorodne działania zmierzające do poprawy warunków pracy tej grupy: m.in. dotyczące wzrostu stawki godzinowej czy sposobu zatrudnienia. Uważam, że ostatnie lata przyniosły uporządkowanie tego obszaru.

Choć zawsze będę zachęcała grupy zawodowe do samoorganizowania się, to jednak nie do końca przekonuje mnie idea tworzenia związków zawodowych zrzeszających pojedyncze grupy. Paradoksalnie, może to osłabić siłę takich zawodów i sprzyjać zawodowym egoizmom, a nie poprawie warunków pracy i płacy wszystkich pracowników ochrony zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Dr n. med. Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie: Brak gratyfikacji dla personelu pomocniczego był rażącą niesprawiedliwością

Krystian Karol Krasowski, pomysłodawca i założyciel grupy Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia: Rząd nie traktuje nas jak partnerów do dialogu

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.