Marek Tomków: system bardzo zyska na dodatkowych usługach świadczonych przez farmaceutów

  • Marzena Sygut
opublikowano: 16-05-2022, 16:13

Tempo wdrażania nowych świadczeń zdrowotnych wśród farmaceutów zawsze mogłoby być szybsze. Jeżeli jednak wyobrazimy sobie, że przez 20 lat farmaceuci nie mogli nawet mierzyć ciśnienia, a teraz dostają pakiet badań z lipidogramem, testami diagnostycznymi, możliwość szczepienia w aptekach, prowadzenia przeglądów lekowych, to jest to gigantyczny krok do przodu i tego już nikt nam nie zabierze - stwierdza Marek Tomków, wiceprezes NRA.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
FOT. Archiwum prywatne

pulsfarmacji.pl: Obowiązujące od 16 kwietnia 2021 r. zapisy Ustawy o zawodzie farmaceuty wprowadziły pojęcie opieki farmaceutycznej. Co wniosło to rozwiązanie? Czy zakres nowych uprawnień jest zgodny z postulowanymi przez NRA?

Marek Tomków: Ustawa o zawodzie farmaceuty, która weszła w życie rok temu, wprowadziła szereg zmian. Przede wszystkim kwestie fundamentalne, jak prawo odmowy wykonania polecenia przez farmaceutę, jeśli wkracza ono we wrażliwą strefę, jaką jest opieka nad pacjentem. Oprócz tego ustanowiła to, na co czekaliśmy od lat, czyli podstawy prawne do prowadzenia opieki farmaceutycznej. Kolejne elementy tej opieki, która powoli wchodzi w życie, są już sprawą techniczną. Bazą było przygotowanie prawa, a to już mamy.

Kolejna ważna rzecz, to wola dokonywania zmian, a jej przez wiele lat nie było. Gdy się pojawiła, została przekuta na konkretne normy prawne. Teraz jesteśmy już na etapie rozmów, jak rozwijać to, co jest wpisane w ustawie. Najlepszym przykładem jest chociażby przegląd lekowy, który w tej chwili wchodzi w formie pilotażu. Warto też podkreślić, że farmaceuci otrzymali prawo do świadczenia innych usług, niewymienionych w ustawie, jak szczepienia czy wymazy, a w ostatnim czasie również badania diagnostyczne. To pokazuje, że mamy zbudowany pewien potencjał prawny.

Oczywiście można się zastanawiać, czy moglibyśmy wykonywać jeszcze inne badania, inne czynności, jednak to jest sprawa wtórna. Są już podstawy, a katalog świadczeń będziemy rozszerzali. Poza tym jak pokazała pandemia, przeniesienia prawa czy umiejętności to tylko formalność. Wystarczy przypomnieć szczepienia przeciwko COVID-19 — uprawnienia do nich zostały praktycznie z automatu przeniesione na szczepienia przeciwko grypie. Ponadto dzięki pandemii i wprowadzanym szczepieniom czy wymazom rozwiązaliśmy mnóstwo problemów technicznych. Jeżeli ktoś przygotował zaplecze pod nowe świadczenia, to jest też gotowy do prowadzenia opieki farmaceutycznej. Wymagania dotyczące świadczenia tej usługi w aptece są zdecydowanie mniejsze, niż np. przygotowanie pokoju do szczepień.

Pandemia pokazała, że farmaceuci są gotowi na zmiany

Co jeszcze udało się rozwiązać?

Za sprawą pandemii i wprowadzenia nowych aktywności farmaceutów odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, na ile są oni przygotowani na zmiany. Przez 30 lat mówiliśmy, że chcemy rozszerzenia uprawnień, ale nie wiedzieliśmy, jak wielu farmaceutów jest gotowych na nowe zadania. Na przykładzie szczepień widzimy, że przeszkolonych zostało dziewięć tysięcy farmaceutów, czyli praktycznie co trzeci pracujący w aptece. Trzy tysiące z nich czynnie szczepiło pacjentów. To pokazuje, że zainteresowanie zmianami jest ogromne, a farmaceuci są gotowi na bardzo daleko idące świadczenia, typowo medyczne, jakimi są szczepienia.

Z drugiej strony, z powodu pandemii musieliśmy przejść kilka bardzo trudnych testów, począwszy od przeciążeniowych, gdy w pierwszej fali mieliśmy ogromny napływ pacjentów, po takie, gdy musieliśmy bardzo szybko przeorganizować lokale, chociażby do potrzeb szczepień czy wymazów. Trzeba było także w szybkim tempie uczyć się nowych umiejętności, nie tylko przerywania ciągłości skóry czy podawania szczepień ale też bliskich, prawie intymnych relacji z pacjentem. Farmaceuci bardzo dobrze poradzili sobie z tymi testami. Można więc było odrzucić cały szereg wyrażanych wcześniej obaw.

Krzyżowanie się uprawnień zawodów medycznych jest nieuniknione

Nabywanie nowych uprawnień przez farmaceutów spotkało się z oporem niektórych środowisk, chociażby diagnostów, którzy bardzo bronili dostępu do badań. Jak reagowaliście na te problemy?

Jest naturalne, że każdy zawód broni swoich uprawnień, zwłaszcza jeżeli ryzyko odebrania np. diagnostom badań było przedstawiane jako znacznie większe niż w jest w praktyce. Jeżeli farmaceuci przyjmują materiał z badań, które pacjent może sobie w wielu przypadkach, często gorszej jakości testem, wykonać w domu, to nie robią niczego, co by wywracało świat do góry nogami. Z drugiej strony, trudno sobie wyobrazić, że wystawiamy receptę w zagrożeniu zdrowia lub życia, bo takie mamy prawo w przypadku recepty farmaceutycznej, a nie możemy pacjentowi zbadać ciśnienia czy saturacji. Jesteśmy zawodem medycznym, specjalistami, którzy kończyli uczelnie medyczne, a przez lata musieliśmy ukrywać przed inspekcją farmaceutyczną, że czasami zmierzymy pacjentowi ciśnienie, bo to była czynność zabroniona. Trzeba też pamiętać, że dzisiaj krzyżowanie się uprawnień jest absolutnie nieuniknione. Czy to w przypadku pielęgniarek, które uzyskały prawo do wystawiania recept, czy w przypadku gabinetów lekarskich, które sprzedawały szczepionki będące produktem medycznym, czy też teraz, gdy farmaceuci zaczęli szczepić. Jeśli mówimy o relacjach z diagnostami, to nikt z nas nie ma zamiaru wkraczać na ich pole działania ani na podstawie uzyskanych wyników ustawiać terapii. Nasze badania mają charakter profilaktyczny, przesiewowy. Chodzi o wychwycenie nieprawidłowości, a mając taką wiedzę, pacjent zgłasza się na pełne badania do diagnostów. Robiąc przeglądy lekowe, my nie próbujemy bić się o pacjenta z lekarzem. To ma być nie konkurencja, ale współpraca, na której ma zyskać pacjent.

Jedne świadczenia weszły wcześniej, inne później

Obecnie wchodzi w życie przegląd lekowy. Uwzględniając tę nowość, jak pan ocenia tempo wdrażania opieki farmaceutycznej w Polsce? Odnoszę wrażenie, że robimy krok do przodu i krok wstecz.

Robimy duży krok do przodu i mały kroczek wstecz. To nie są kroki tej samej wielkości. Jeżeli przechodzi ustawa, przechodzą wymienione w niej czynności, określane jako świadczenia zdrowotne. To jest bardzo duży krok, na który czekaliśmy 30 lat. Dzisiaj Ministerstwo Zdrowia wycofuje się ze szczepień przeciwko grypie, co nie oznacza, że za miesiąc decyzja nie będzie inna i finansowanie nie zostanie przywrócone (tak też stało się w czwartek, 28 kwietnia br. wiceminister Piotr Bromber ogłosił, że resort zdrowia nie wycofuje się ze szczepień w aptekach - przyp.red.). Mamy za sobą 99 proc. pracy, gotowe normy prawne, przeszkolonych ludzi, know-how związany z innymi szczepieniami, przygotowane pomieszczenia.

Nie jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy rok temu, gdy resort prognozował, że jakiekolwiek szczepienia w aptekach zostaną wprowadzone za siedem lat.

Dlatego trzeba patrzeć, z czego startowaliśmy. Jeżeli chodzi o badania diagnostyczne, to miały być one wprowadzone wraz z ustawą Prawo farmaceutyczne w 2001 r. A przez 20 lat nie mieliśmy prawa mierzyć ciśnienia. Teraz zaś dostajemy pakiet badań z lipidogramem, testami - to jest gigantyczny krok do przodu i tego nikt nam nie zabierze.

Czy jesteśmy zadowoleni z tempa wdrażania nowych świadczeń? Powiem tak: w trakcie pandemii zmieniły się pewne priorytety. Na przykład wymazy, szczepienia (w tym przeciwko grypie) w ogóle nie były brane pod uwagę w najbliższym czasie. Nawet ich nie ma w ustawie o zawodzie. Doszła zmieniona definicja recepty farmaceutycznej, weszły recepty pro auctore i pro familia, których też wcześniej nie było w planach. Na pewno mogłyby być szybciej wdrażane przeglądy lekowe, mogłaby już funkcjonować recepta kontynuowana, która jest już w ustawie, czy dostęp do dokumentacji medycznej mógłby być zapewniony.

Spójrzmy jednak na to, ile udało się dokonać na przestrzeni ostatnich miesięcy, pamiętając, że zarówno Centrum e-Zdrowia, jak i Ministerstwo Zdrowia funkcjonowały w kompletnie nietypowym czasie. Niektóre rzeczy musiały czekać, bo wchodziły inne. To też jest często podkreślane, że jako NRA próbujemy wyłapywać szanse, które się pojawiają, nie upieramy się przy jakimś rozwiązaniu.

A czy droga, jaką obrało Ministerstwo Zdrowia przy opracowywaniu i wdrażaniu pilotażu przeglądów lekowych, jest dla rady zadowalająca?

Najważniejsze zadanie, jakie stoi w tej chwili przed pilotażem, to jak najszybsze jego wdrożenie, a potem zakończenie. Chodzi o to, żeby jego wyniki stały się podstawą do dalszej pracy, tym razem we wszystkich aptekach. Od tego procesu jest uzależnione wprowadzenie przeglądów lekowych jako świadczenia gwarantowanego. Dlatego w tej chwili nie ma się co zastanawiać, co można było zrobić lepiej. Trzeba myśleć, jak zrobić to najszybciej i najpełniej. Oczywiście w trakcie procedowania rozwiązań zgłaszaliśmy swoje uwagi, przede wszystkim odnośnie do farmaceutów dopuszczonych do przeglądów lekowych. Chcieliśmy rozszerzyć uprawnionych o specjalistów nabywających specjalizacje w Polsce. Ministerstwo Zdrowia nie przychyliło się do naszych postulatów, jednak uznajemy, że miało swoje racje w tym zakresie. Celem w tej chwili jest czas.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MZ do farmaceutów: nie wycofujemy się ze szczepień w aptekach. Będą zmiany ustawowe

Farmaceutka o pilotażu przeglądów lekowych: spełnienie aspiracji, by pomagać pacjentom

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.