Mądry lekarz nie pali papierosów

Agnieszka Katrynicz
opublikowano: 11-06-2012, 11:52

Takie hasło wisiało swego czasu w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej. „Ale mimo licznych akcji, ciągle za dużo lekarzy pali papierosy” — uważa prof. Tomasz Konopka z Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego UM we Wrocławiu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak pokazują badania, które zaprezentowano 31 maja br. podczas konferencji „Stomatologia 2012. Światowy Dzień bez Papierosa”, zdecydowana większość lekarzy nie pali. W ciągu ostatnich 5 lat palenie rzuciło prawie 40 proc. medyków. Nałogowcami pozostało 20 proc. lekarzy, z czego tylko 5 proc. uważa się za zatwardziałych palaczy i deklaruje, że nie zamierza rozstawać się z nałogiem. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych palący lekarze stanowią zaledwie 2 proc., w Portugalii jest ich 13 proc., a w Hiszpanii — 16 proc. Wygląda więc na to, że polscy medycy wciąż są na dole stawki. Jeszcze gorzej sprawa wygląda wśród pielęgniarek — ponad 30 proc. z nich nadal pali.


Okazuje się też, że trwaniu w nałogu sprzyja wybrana specjalizacja — najwięcej palaczy jest wśród chirurgów, ginekologów (sic!) oraz dentystów. Najmniej palącymi specjalistami są psychiatrzy. Podobnie jest z pielęgniarkami — najwięcej palaczek jest wśród tych pracujących na oddziałach zabiegowych.


Tymczasem — jak przypomniał Stefan Bednorz, przewodniczący Komisji Etyki Naczelnej Rady Lekarskiej — lekarz, który pali, jest niewiarygodny dla swojego pacjenta. I łamie Kodeks Etyki Lekarskiej, m.in. artykuły 2, 64, oraz 71 — mówiący o tym, że lekarz ma propagować postawy prozdrowotne. „Czas, by pytanie ›zapalisz?‹ stało się niemoralną propozycją” — uważa Stefan Bednorz.


Warto też przypomnieć, że już w 1993 roku Krajowy Zjazd Lekarzy wystosował apel do środowiska o podjęcie trudu zerwania z nałogiem. Jak pokazują statystyki, 43 tys. osób w Polsce umiera każdego roku przedwcześnie z powodu nikotynizmu. Prym wiodą nowotwory — warg, jamy ustnej, języka oraz płuca, które aż w 70-90 proc. dotyczą palaczy.


Dziesięć lat temu Ministerstwo Zdrowia uruchomiło program, którego celem jest ograniczenie skutków palenia. Tyle, że od tego czasu zlikwidowano większość poradni antynikotynowych (obecnie np. w Warszawie funkcjonuje zaledwie jedna). A o tym, że wszyscy ministrowie zdrowia po 1989 r. byli nałogowymi palaczami nawet nie warto wspominać.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.