Łukasz Szumowski: Warto tworzyć evidence based politics, szczególnie w ochronie zdrowia

opublikowano: 26-02-2020, 13:25

„Nie jestem hurraoptymistą, nie powiem, że jest fantastycznie, bo nie jest. Chwalę się jednak tym, co zostało zrobione” – mówi „Pulsowi Medycyny” prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski, minister zdrowia, numer jeden na liście osób, które miały największy pozytywny wpływ na rozwój systemu ochrony zdrowia w 2019 r.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Po raz kolejny znalazł się pan na czele Listy Stu najbardziej wpływowych osób w systemie ochrony zdrowia. Jak podsumowałby pan swoje dokonania w minionym roku? Z których jest pan szczególnie usatysfakcjonowany?

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski
Fot. Ministerstwo Zdrowia

Oceniając miniony rok, mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z kilku dokonań. Zacząłbym od onkologii, gdzie udało się wprowadzić wiele zmian. Uważam, że działania całego resortu zdrowia w tym obszarze w 2019 r. przyczyniły się do ogromnego postępu, zwłaszcza od strony najważniejszej, czyli pacjenta.

Po pierwsze, ruszył pilotaż Krajowej Sieci Onkologicznej – w pełni w dwóch województwach, a pod koniec roku w kolejnych dwóch. Na początku musieliśmy się zmierzyć z dużym oporem i wieloma głosami krytyki. Pojawiły się pytania: po co ten projekt, dlaczego w taki sposób chcemy organizować opiekę? Jak pokazały pierwsze wyniki pilotażu – efekty są rewelacyjne. Ponad 80 proc. pacjentów stwierdziło, że czekało na diagnozę i terapię wystarczająco krótko lub zaskakująco krótko. To pokazuje, że wreszcie udało się nam wprowadzić taką zmianę systemową, z której 80 proc. osób jest zadowolonych.

Po drugie, udało się skrócić czas oczekiwania na wizytę u specjalisty dla pacjentów z rakiem płuca z 2 miesięcy do 2 dni. To zmiana ważna z punktu widzenia pacjenta, choć niekoniecznie dostrzegalna przy ocenie całego systemu ochrony zdrowia. Dodatkowo udało się nam w pilotażu dwukrotnie zwiększyć liczbę pełnych badań histopatologicznych. Dla wielu pacjentów to są wyniki, które decydują o rokowaniach i przeżyciu.

Pilotaż sieci onkologicznej nie załatwił jednak bolączek wszystkich pacjentów.

Rzeczywiście, kolejną kwestią było zwiększenie o 25 proc. liczby leków refundowanych dla pacjentów onkologicznych.

Po trzecie, w niektórych obszarach wreszcie doprowadziliśmy wachlarz możliwości terapeutycznych do poziomu europejskiego. To nie jest tylko moja ocena, ale także organizacji pacjenckich. W onkologii ta sztuka powiodła się m.in. w raku piersi, raku jelita grubego, w nowotworach hematologicznych. Dzięki temu naprawdę polska onkologia poszła do przodu.

Po czwarte, zostało przygotowane rozwiązanie, które od lat postulowały pacjentki, czyli Breast Cancer Units. Nadal je dopracowujemy i wprowadzamy drobne poprawki, mające usprawnić funkcjonowanie tych ośrodków, ale mogę powiedzieć, że pierwsze są już zakontraktowane. Co więcej, szykują się kolejne unity – tym razem dla chorych na raka jelita grubego.

Wprowadziliśmy także świadczenie dotyczące profilaktycznej mastektomii i profilaktycznego usunięcia jajników u pacjentek z uwarunkowaniami genetycznymi. Również na to pacjentki czekały od lat. Pod koniec roku zakończyliśmy prace nad Narodową Strategią Onkologiczną (tuż po przeprowadzeniu tego wywiadu została ona przyjęta przez Radę Ministrów – przyp. red.). Prace nad tym dokumentem zainicjował prezydent Andrzej Duda. To ważny i bardzo praktyczny ruch, ponieważ określono tam bardzo konkretne działania w onkologii, które będziemy realizować. Onkologia była wiodącym tematem naszych prac w 2019 r. W roku 2020 zamierzamy wydać z NFZ ponad 11 mld zł na onkologię, a sama NSO to 5,1 mld zł z budżetu.

Na czym jeszcze skupił się resort zdrowia w 2019 r. poza onkologią?

Kolejnym ważnym działaniem była i nadal jest informatyzacja. Od stycznia 2020 r. zaczęły obowiązywać e-recepty. W tej sprawie było również wiele głosów sceptycznych. Mówiono, że musimy przygotować się na armagedon, że będziemy mieli katastrofę i zawalenie się systemu. Styczeń 2020 r. nadszedł i nic takiego się nie wydarzyło. Należy bardzo mocno podkreślić, że e-recepta jest obecnie największą e-usługą w Polsce. Od początku roku lekarze wystawili ponad 60 mln elektronicznych recept.

O naszych dokonaniach niech świadczą opinie innych. Minister zdrowia Niemiec przyznał w trakcie spotkania ze mną, że to, co zrobiliśmy z informatyzacją systemu ochrony zdrowia w Polsce, jest dla jego kraju nadal nieosiągalne. „W zdrowiu przeskoczyliście Niemcy z poziomem informatyzacji usług dla obywateli” – podkreślał. To najlepiej oddaje skalę zjawiska. To może wydawać się mało istotne dla przeciętnego człowieka, ale pamiętajmy, że z informatyzacją wiąże się również bezpieczeństwo lekowe. W końcu widzimy, jak i które leki się sprzedają, a także możemy ocenić ich dostępność. Co więcej, wiemy dokładnie, w której aptece, jaki lek został sprzedany. To jest także kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjentów. Korzystając z Internetowego Konta Pacjenta mogą zauważyć, kiedy przepisywane im leki dublują się czy też mogą wchodzić w interakcje. Na informatyzację składa się szereg działań, których pacjenci – będąc końcowym użytkownikiem – mogą nie dostrzegać. To bardzo duża rzecz, nieosiągalna przez lata.

Dzięki wdrożeniu e-zwolnień mamy lepszą wiedzę o kadrach. Wiemy wreszcie, ilu lekarzy pracuje aktywnie w zawodzie – to 149 tys. zarejestrowanych, którzy mogą wystawiać e-zwolnienia. Ta wiedza daje nam dane potrzebne do zarządzania kadrami.

Ważnym krokiem w stronę poprawy sytuacji kadrowej w ochronie zdrowia jest systematyczne zwiększanie liczby wydziałów i miejsc na studiach, zarówno lekarskich, jak i pielęgniarskich. Od 2015 r. przybyło 29 uczelni kształcących na kierunku pielęgniarstwo. Z kolei na kierunku lekarskim kształci 6 uczelni więcej niż w roku akademickim 2015/2016. Musimy systematycznie uzupełniać kadry, bo chociaż odsetek lekarzy w Polsce odpowiada średniej europejskiej, to niestety struktura wiekowa jest niesprzyjająca, bowiem wielu lekarzy jest w wieku przedemerytalnym. Myślę, że osiągnęliśmy pewną stabilizację zarówno w zawodzie pielęgniarstwa, jak i w lekarskim, gdzie notujemy odpowiednio 17-tysięczny i 11-tysięczny wzrost liczby wykonujących te zawody w Polsce.

W 2019 r. ruszyła również Agencja Badań Medycznych…

Rzeczywiście, kolejnym obszarem aktywności resortu – drobnym z punktu widzenia całego systemu, ale docelowo bardzo ważnym – jest Agencja Badań Medycznych. O skali jej działania świadczą liczby. Obecnie w ramach pierwszego konkursu mamy do rozdysponowania około 100 mln zł na granty. Zgłoszone do konkursu projekty osiągnęły wartość 1,2 mld zł, co pokazuje, jak dużo naukowców chciało aplikować o finansowanie na niekomercyjne badania i jak bardzo takie instytucje jak ABM są potrzebne. Myślę, że obecnie pokrywamy jedną piątą realnego zapotrzebowania w całym kraju.

Jakie jeszcze zmiany dokonały się w innych obszarach medycyny w minionym roku?

Ważnym dla nas tematem były zmiany w psychiatrii. Ostatnio dziedzina ta stała się tematem medialnym, ale dla Ministerstwa Zdrowia była jednym z priorytetów już co najmniej od roku, gdy rozpoczęła się reforma w psychiatrii dorosłych. Praktycznie zaczęliśmy ją przygotowywać od momentu, gdy zostałem powołany na stanowisko ministra zdrowia. W psychiatrii dorosłych zrobiliśmy już bardzo dużo. Wiele w tym zasługi dr. Marka Balickiego, którego ustanowilem pełnomocnikiem tej reformy i bardzo dobrze wypełnia to zadanie. Już teraz niektóre województwa, np. podlaskie, są objęte zupełnie nowym modelem opieki. Obecnie zaczynamy wprowadzać zmiany w psychiatrii dziecięcej i rok 2020 z pewnością będzie temu poświęcony.

Z kolei w kardiologii wprowadziliśmy w Polsce procedurę trombektomii mechanicznej – w odpowiedzi na zgłaszane od lat postulaty środowiska lekarzy i samych pacjentów. Ostatnio otrzymałem za to podziękowania od pacjenta, który z niej skorzystał, a który na co dzień pracuje z dziećmi. Zabieg trombektomii mechanicznej nie tylko uratował mu życie i zdrowie, ale też umożliwił szybki powrót do aktywności zawodowej. Okazuje się, że stworzona sieć nie tylko jest niezwykle sprawna, ale przede wszystkim daje realne efekty.

Drugą ważną zmianą w kardiologii było wprowadzenie jakiś czas temu pilotażu programu KOS-zawał, czyli koordynowanej opieki dla osób po zawale serca. W minionym roku powiedzieliśmy: sprawdzam! Muszę przyznać, że wyniki pilotażu były imponujące – udało się o 30 proc. zredukować śmiertelność pozawałową. To są niespotykane dotąd efekty i będziemy chcieli wprowadzić KOS-zawał jako standard obowiązujący w Polsce. To również pokazuje, dlaczego warto robić pilotaże. Oczywiście mam świadomość, że nie każdy się sprawdzi, ale jeżeli widzimy pozytywne efekty, to zdecydowanie jestem zwolennikiem rozszerzania rozwiązań na cały kraj.

Tu odzywa się we mnie naukowiec – jestem przekonany, że nie da się zweryfikować jakości pewnych rozwiązań bez przeprowadzenia eksperymentu. Badania medyczne robi się np. po to, by potwierdzić, czy dany lek działa. To się nazywa evidence based medicine. Myślę, że jest podstawa do tego, by tworzyć evidence based politics, w szczególności w ochronie zdrowia. Pilotaże programu KOS-zawał i Krajowej Sieci Onkologicznej są takimi badaniami klinicznymi w polityce zdrowotnej.

To wszystko brzmi świetnie, ale system ochrony zdrowia nadal ma potężne problemy.

Żeby była jasność, ja nie jestem hurraoptymistą, nie powiem, że jest fantastycznie, bo nie jest. Chwalę się faktami, jak np. reformą w psychiatrii, ponieważ wreszcie są wdrażane zmiany. A startujemy z kompletnej zapaści. Podobnie sytuacja wygląda w psychiatrii dziecięcej i w związku z tym cieszy nas każdy ruch do przodu. W tej delikatnej materii nie da się osiągnąć oczekiwanych efektów z dnia na dzień czy z miesiąca na miesiąc. Oczywiście, mamy jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Mam świadomość, że nadal jest dużo złych rzeczy do poprawy, ale też jest dużo dobrych już wprowadzonych.

Czy są problemy, które zaczęto rozwiązywać, ale wybrana metoda nie okazała się najlepsza?

Na poprawę funkcjonowania czekają SOR-y. Są modelowe oddziały, np. w Szpitalu Klinicznym w Gdańsku czy w Łodzi, gdzie czas oczekiwania pacjenta na pomoc wynosi zaledwie kilka godzin na najdłuższej linii (według triażu). Są też takie, gdzie czas oczekiwania wynosi kilkanaście godzin – te SOR-y wymagają poprawy. Na pewno korekty wymaga koordynacja między szpitalami. Już teraz daliśmy placówkom możliwość naprzemiennego dyżurowania.

To rozwiązanie miało istotnie ograniczyć koszty ponoszone przez szpitale, poprawić wyniki finansowe, nie wpływając na dostępność świadczeń dla pacjentów. Niestety, nie wszystkie podmioty chciały z tego skorzystać, co wynikało m.in. z bardzo dużego rozproszenia właścicielskiego. W sytuacji gdy w danym mieście każdy szpital ma innego właściciela, bardzo często placówki konkurują między sobą we wszystkich aspektach, zamiast współpracować i racjonalnie dzielić się obowiązkami i korzyściami. Tutaj nie udało nam się w pełni wdrożyć narzędzi i zapewne powinno dojść do kolejnych zmian, m.in. dotyczących koordynacji własności szpitali w Polsce.

Rok 2019 to także finał debaty „Wspólnie dla zdrowia”. Czy i w jakim stopniu nakreśliła ona kierunki rozwoju polskiego systemu ochrony zdrowia, a jej rekomendacje mogą być wdrożone w życie?

Zawsze podkreślałem, że nie chciałbym, by debata „Wspólnie dla zdrowia” była debatą dla samego rozmawiania o problemach. Cieszę się, że jej efektem są konkretne rekomendacje, które nie dość, że już częściowo wprowadzamy w życie, to jeszcze znalazły się w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości na obecną kadencję. To pokazuje ogromny i pozytywny wpływ debaty eksperckiej na politykę krajową. Cieszę się również, że wnioski z debaty zostały wykorzystane przez partie polityczne, kluby czy parlamentarzystów do realizowania polityki w obszarze zdrowia. To element wspomnianej wcześniej evidence based politics, czyli polityki realizowanej w oparciu o analizy, podpartej debatami, oczekiwaniami zgłaszanymi nie tylko przez polityków, ale przede wszystkim pacjentów, pracowników czy pracodawców. Debata „Wspólnie dla zdrowia” zwróciła uwagę na politykę senioralną. Już teraz wiemy, że demografia jest i będzie rosnącym wyzwaniem.

To jedno z wyzwań na 2020 r. Nad inicjatywą centrów 75+ pracuje obecnie pan prezydent Andrzej Duda, a my jako ministerstwo mamy właściwie gotowe rozporządzenia dotyczące dziennych domów opieki w każdym powiecie.

Drugim ważnym punktem była kwestia wzmocnienia badań profilaktycznych. Odpowiedź na ten postulat znajduje się również w programie politycznym Prawa i Sprawiedliwości – w postaci badań profilaktycznych dla 40-latków. Pod koniec lutego – w 100. dniu rządu – Ministerstwo Zdrowia zaprezentuje propozycje realizacji tego postulatu.

Czeka nas także przymiarka do zmiany algorytmu podziału środków NFZ na województwa, co było również jedną z rekomendacji. Wnioskiem z debaty było też wzmocnienie finansowania systemu ochrony zdrowia i wymyślenie nowych mechanizmów, wpływających na prozdrowotne postawy Polaków. Odpowiedzią na ten postulat ekspertów jest opłata cukrowa i opłata od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o małych objętościach, tzw. małpkach.

W perspektywie będziemy musieli również zmierzyć się z tematem ubezpieczeń komplementarnych. Do tej pory nie dotykaliśmy tej kwestii, ale w najbliższym czasie powinniśmy przymierzyć się do zaproponowania rozwiązań.

Które z działań resortu zaplanowanych na 2020 r. będą największym wyzwaniem?

Myślę, że z jednej strony będzie nim polityka demograficzna, z drugiej koordynacja funkcjonowania całego systemu – mam na myśli nie tylko sieci szpitali, ale również POZ i AOS. To jest gigantyczne zadanie, którego musimy się podjąć, aby skracać kolejki pacjentów do świadczeń na każdym poziomie. Wyzwaniem jest zniesienie limitów finansowania wizyt u specjalistów: kardiologa, endokrynologa, neurologa i ortopedy oraz wzrost wyceny świadczeń pierwszorazowych w AOS – tak by w wybranych obszarach, gdzie obecnie obserwujemy najdłuższe kolejki, wzmocnić finansowanie.

Czy znajduje pan czas, żeby odpocząć i zadbać o własne zdrowie?

Chętnie jeżdżę na rowerze, w 2019 r. nawet zdarzało mi się przyjeżdżać nim do pracy, choć nie tak regularnie, jakbym chciał. Nie udało mi się niestety wyjechać na żagle czy narty, bo nie było kiedy. Udaje mi się natomiast regularne trenowanie boksu. Mam świadomość, że powinienem bardziej promować zdrowy tryb życia. Ostatnio w trakcie konferencji towarzyszącej ogłoszeniu strategii onkologicznej siedzieliśmy z panem prezydentem i przy prezentacji wytycznych do długiego życia wymownie spojrzeliśmy po sobie. Brak stresu, znalezienie czasu na regularny wysiłek fizyczny, regularne spożywanie 5 posiłków dziennie, długi sen to założenia, które trudno jest realizować na takich stanowiskach jak nasze.

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski jest specjalistą chorób wewnętrznych, kardiologii i elektrofizjologii; od stycznia 2018 r. jest ministrem zdrowia, był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.