Listy rezydentów nie trafiły do premier

opublikowano: 08-07-2016, 08:47

Krzysztof Bukiel, przewodniczący zarządu krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, nie kryje irytacji wynikającej z postawy Beaty Kempy - szefowej Kancelarii Premiera RP. Jego zdaniem praktykowane przez nią odsyłanie listów rezydentów do ministra zdrowia to wyraz lekceważenia postulatów środowiska medycznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

"Wyrażamy nadzieję, że tym razem nie potraktuje Pani naszego listu w sposób podobny do poprzednich. Byłaby to już bowiem nie tylko arogancja, ale wręcz prowokacja, a nawet bez niej pracownicy publicznej służby zdrowia „gotują się” i przygotowują się do wspólnego protestu"- napisał szef związkowców w liście adresowanym do Beaty Kempy.

Co wywołało oburzenie Krzysztofa Bukiela? Zdaniem związkowców w ciągu ostatnich paru miesięcy kilka organizacji związkowych, skupiających pracowników medycznych wystosowało do Pani Premier Beaty Szydło listy, w których prosiło o spotkanie w sprawie rozwiązania problemu niskich płac w publicznej ochronie zdrowia.

"Jeden z takich listów był wysłany przez dziewięć, działających wspólnie, ogólnopolskich organizacji związkowych, reprezentujących praktycznie wszystkie zawody medyczne. Trzy listy wysłał Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (w tej liczbie jeden z listów – Porozumienie Rezydentów OZZL). Podobne listy wysyłały inne pojedyncze organizacje. Na żaden z tych listów nie uzyskaliśmy odpowiedzi od Pani Premier"- wyjaśnił Bukiel. Podkreślił również, że nie wiem, czy Beata Szydło, do której listy były adresowane - wie o całej korespondencji. Niestety lekarze za każdym razem uzyskiwali odpowiedź od Beaty Kempy, która informowała ich o odesłaniu postulatów (w tym naszej prośby o spotkanie z Panią Premier)  do ministra zdrowia.

"Czy Pani Minister sądzi, że my nie rozróżniamy ministra zdrowia od Prezesa Rady Ministrów i nie wiemy jakie są kompetencje obu tych wysokich urzędników państwowych?  Dlaczego traktuje nas Pani jak „niepiśmiennych dokerów z XIX wieku”, których trzeba pouczać do kogo kierować jakie postulaty? Czy ma Pani świadomość tego, że taka Pani reakcja jest odbierana przez nas jako wyraz niezwykłego lekceważenia, wręcz arogancji obecnego rządu wobec pracowników medycznych. Trudno nam dostrzec jakąkolwiek różnicę w tym względzie między zachowaniem obecnego rządu i rządów poprzednich"- nie szczędził krytyki szef OZZL.

Krzysztof Bukiel zaznaczył jednocześnie, że listy kierowane były do premier świadomie i celowo- z uwagi na fakt, że kompetencje i faktyczne możliwości ministra zdrowia są zbyt ograniczone aby mógł on dokonać rzeczywistego przełomu w wynagradzaniu pracowników medycznych w Polsce. Zdaniem związkowców najlepszym tego dowodem jest niedawna ministerialna propozycja ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia.

"Zwracamy się zatem po raz kolejny, tym razem do Pani, nie do Pani Premier, do której nasze listy – najprawdopodobniej – i tak nie dochodzą, o zorganizowanie spotkania Prezesa Rady Ministrów z przedstawicielami związków zawodowych ochrony zdrowia w celu omówienia sposobu rozwiązania jednego z najważniejszych problemów publicznej służby zdrowia w Polsce jakim jest niesprawiedliwie niski poziom wynagrodzeń pracowników medycznych. Polacy nie powinni być przecież „tanią siłą roboczą” , jak to podkreślił Prezes PiS w czasie ostatniego kongresu tej partii. Nie ma powodów, aby to stwierdzenie nie odnosiło się do pracowników publicznej służby zdrowia w naszej Ojczyźnie"- ponowił prośbę.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.