Lifting wampirzy – tylko groźny z nazwy

  • Iwona Kazimierska
01-03-2017, 14:20

Ta kontrowersyjnie nazywana mezoterapia jest naturalnym, nowoczesnym i jednym z najbardziej bezpiecznych zabiegów medycyny estetycznej. O liftingu wampirzym opowiada dr n. med. Katarzyna Błaszkiewicz, specjalista w dziedzinie transfuzjologii klinicznej ze szpitala Żagiel Med w Lublinie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Lifting wampirzy to zabieg niechirurgiczny, który polega na wstrzykiwaniu w skórę pacjenta jego własnej krwi, a właściwie preparatu krwiopodobnego zwanego osoczem bogatopłytkowym. „Osocze jest jak koktajl bogaty w komórki, czynniki wzrostu i peptydy, który w naturalny sposób stymuluje odbudowę skóry, przyczyniając się tym samym do produkcji nowych komórek i tworzenia niewidocznych nowych naczyń krwionośnych pełniących funkcje odżywcze. Szczególnie stymuluje fibroblasty – komórki skóry właściwej odpowiedzialne za tworzenia kolagenu i elastyny. Żaden koktajl podawany zewnętrznie w mezoterapii nie zapewnia takiej regeneracji, rewitalizacji i odżywienia” – mówi dr Katarzyna Błaszkiewicz.

Zabieg trwa około godziny i dzieli się na trzy etapy. Zaczyna się od pobrania ok. 8 ml krwi pacjenta do certyfikowanego, jednorazowego zestawu z probówką, którą następnie poddaje się wirowaniu. W jego wyniku uzyskiwane jest osocze bogatopłytkowe. Jest ono wprowadzane w systemie zamkniętym (jałowym) do strzykawki. Podaje się je małą igiełką w te miejsca skóry, na rewitalizacji których najbardziej zależy pacjentowi. Mogą to być okolice twarzy, oczu czy ust, a także dłonie, szyja i dekolt. Ten rodzaj liftingu sprawdza się również w leczeniu łysienia androgenowego.

Zabieg będzie bezpieczny i przyniesie oczekiwany efekt, tylko gdy przeprowadzi go wykwalifikowany lekarz medycyny estetycznej.

Im młodsza pacjentka, tym mniej zabiegów jej skóra będzie wymagała. Do uzyskania zadowalających efektów potrzeba minimum trzech zabiegów w miesięcznych odstępach. Po nich można zastosować dawkę przypominającą, czyli jeden zabieg na rok. W przypadku osób pięćdziesięcioparoletnich należy wykonać więcej zabiegów, które mają doprowadzić do akceptowalnego spłycenia zmarszczek.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Lifting wampirzy – tylko groźny z nazwy
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.