Lewica: 77 oddziałów położniczych zagrożonych wygaszeniem

EG, Pap
opublikowano: 10-01-2020, 13:23

Jednym z efektów premiowania za jakość świadczeń i liczbę odebranych porodów, zapowiadanego w zeszłym roku przez prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, będzie likwidacja prawie 80 oddziałów położniczych - wskazały podczas konferencji prasowej posłanki Lewicy. W opinii lewicowego ugrupowania znacznie obniży to dostępność opieki okołoporodowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

"Chcemy premiować oddziały położnicze, na których odbywa się ponad 400 porodów rocznie. Odpowiedni wskaźnik koncentracji jest gwarantem lepszej jakości świadczeń. Tego wskaźnika nie spełnia obecnie ponad 70 oddziałów, a po uwzględnieniu dodatkowego kryterium odległości - ok. 55 oddziałów położniczych" - mówił na spotkaniu z dziennikarzami w listopadzie 2019 r. Adam Niedzielski, prezes NFZ.

„Płacimy za wskaźniki koncentracji. Tam, gdzie jest przekroczony pewien próg zabiegów, pojawia się premia. Założenie jest takie, że zespół, który ma większe doświadczenie, jest gwarantem lepszej jakości. Tak płacimy np. w chirurgii onkologicznej czy endoprotezoplastyce” - wyjaśnił.

W praktyce oznacza to likwidację części oddziałów położniczych. Na problem ograniczonej dostępności do opieki okołoporodowej i ginekologicznej w niektórych regionach kraju zwracał także uwagę NIK. 

"W gminach wiejskich mieszka ok. 40 proc. kobiet noworodków. Niestety, ostatnia kontrola NIK ujawniła, że mają one w znacznym stopniu utrudniony dostęp do ambulatoryjnych świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych. Wynika to m.in. ze zbyt małej ilości poradni i nieskutecznego wdrożenia standardów opieki okołoporodowej" - pisaliśmy we wrześniu zeszłego roku o wynikach kontroli Izby.

PRZECZYTAJ: NIK: Kobiety mieszkające na wsi mają ograniczony dostęp do świadczeń ginekologiczno-położniczych

Krytycznie do pomysłu forsowanego przez NFZ odniosła się także Lewica. 

Posłanka Razem Marcelina Zawisza złożyła  interpelację do Ministra Zdrowia dotyczącą tzw. “małych” porodówek przeznaczonych do wygaszenia.

"W odpowiedzi dostałam długą listę zagrożonych placów. Okazuje się, że jest ich 77. To pogłębienie problemu zwijania ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach. Dla mieszkanek takich miejscowości likwidacja pobliskiego oddziału często będzie oznaczać poród domowy. Bo co zrobią te kobiety, które nie mają czym dojechać na porodówkę oddaloną o 60 km?" — mówiła

Marcelina Zawisza poinformowała też, że złoży do Ministra Zdrowia kolejną interpelację dotyczącą porodówek.

"Zwrócę się z pytaniem, czy szpitale w miejscowościach położonych najbliżej  zagrożonych porodówek, są przygotowane, żeby przyjąć więcej pacjentek. Będziemy walczyć o to, żeby wszystkie kobiety oczekujące na poród mogły czuć się bezpiecznie i rodzić w komfortowych warunkach" - powiedziała w trakcie konferencji prasowej.

W spotkaniu z dziennikarzami wzięły także udział Katarzyna Kretkowska z Sojuszu Lewicy Demokratycznej  oraz Katarzyna Kotula, posłanka Lewicy. Obie wskazały, że możliwość swobodnego wyboru miejsca porodu znajduje się w rekomendacjach Światowej Organizacji Zdrowia oraz przyjętych w Polsce standardach opieki okołoporodowej. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG, Pap

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.