Leki z grupy inhibitorów SGLT2 redukują groźne powikłania cukrzycy

opublikowano: 22-11-2017, 09:15

Jak wiadomo, cukrzyca stanowi jeden z głównych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego. Dodatkową komplikacją jest to, że u większości chorych na cukrzycę typu 2 równocześnie występują inne czynniki, zwiększające to ryzyko. Z powodu zdarzeń sercowo-naczyniowych umiera połowa chorych na cukrzycę typu 2. Czy innowacyjne leki mogą wpłynąć na zmniejszenie tego ryzyka?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Aby nie doszło do powikłań cukrzycy, chory powinien mieć przede wszystkim prawidłowo kontrolowane stężenie glikemii od momentu rozpoznania choroby. To byłaby sytuacja idealna. „Oczywiście tak nigdy się nie dzieje. Chorobę zawsze rozpoznaje się wtedy, gdy trwa już od jakiegoś czasu. Niekiedy dopiero zgon z przyczyn kardiologicznych bywa pierwszym „objawem” cukrzycy” — zauważa dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych CSK w Warszawie.

Powstrzymać kaskadę niekorzstnych zjawisk

Hiperglikemia uruchamia kaskadę niekorzystnych zjawisk, m.in. nasila stres oksydacyjny, prowadzący do rozwoju powikłań naczyniowych. „Wydaje się, że jedynym logicznym działaniem jest kontrola hiperglikemii. Trzeba spowodować, żeby owa kaskada się nie rozwijała — stwierdził dr hab. Czupryniak. — Najczęściej jednak pacjent już boryka się z rozwiniętą chorobą układu sercowo-naczyniowego, a więc na zapobieganie powikłaniom jest za późno”. 

Ponad połowa osób po 70. roku życia z nowo rozpoznaną cukrzycą ma już chorobę niedokrwienną serca, a po 60. roku życia — jedna trzecia z nich. „Nie mówimy w tym wypadku o prewencji pierwotnej, ale od razu o prewencji wtórnej. Cukrzyca pogarsza rokowania chorego, szczególnie we wczesnym okresie po zawale serca” — zaznacza dr hab. Leszek Czupryniak.

Co wykazało badanie EMPA-REG OUTCOME

Czy u chorych z niezadowalająco wyrównaną cukrzycą typu 2 (a więc u większości pacjentów) nowoczesne terapie hipoglikemizujące, np. inhibitory SGLT2, w porównaniu ze standardowym postępowaniem, zmniejszają ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych i zgonów? 

Obecna dekada przyniosła całą serię badań, które próbowały odpowiedzieć na to pytanie. „W wielu z nich tego rodzaju korzyści nie udokumentowano. Wreszcie pozytywny sygnał przyniosły wyniki badania EMPA-REG OUTCOME — stwierdził prof. dr hab. n. med. Maciej Małecki, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. — To badanie zostało przeprowadzone u pacjentów z cukrzycą typu 2, charakteryzujących się bardzo dużym ryzykiem sercowo-naczyniowym, u których badano niebezpieczeństwo wystąpienia incydentu sercowo-naczyniowego lub zgonu (empagliflozyna versus placebo)”.

To randomizowane badanie przeprowadzono w 42 krajach, z udziałem 11,5 tys. pacjentów ze znacznym ryzykiem sercowo-naczyniowym. Co bardzo ważne — niemal wszyscy je ukończyli. Uzyskano także prawie 100 proc. informacji, dotyczących punktów końcowych (zgon sercowo-naczyniowy, zawał bądź udar niezakończone zgonem). 

Badanie wykazało, że dołączenie empagliflozyny do dotychczasowej terapii zmniejsza o 14 proc. ryzyko wystąpienia pierwotnego punktu końcowego. Oceniano w nim dwie dawki leku: 10 i 25 mg. U wielu pacjentów cukrzyca trwała już ponad 10 lat, a połowa z nich otrzymywała insulinę, do której w trakcie badania dodano empagliflozynę. Działanie inhibitorów SGLT2, do których należy empagliflozyna, polega na hamowaniu reabsorpcji glukozy wraz z sodem i w wyniku tego procesu na zwiększaniu się jej wydalania.

Jak każdy inny lek, empagliflozyna wykazuje objawy niepożądane. W tym przypadku są to infekcje układu moczowo-płciowego. Doświadcza ich kilka procent pacjentów, aczkolwiek, jak zaznaczył prof. Maciej Małecki, rzadko jest to przyczyną konieczności przerwania terapii. Pozostałe skutki uboczne empagliflozyny, jak redukcja masy ciała oraz spadek ciśnienia tętniczego, działają na korzyść pacjenta, przyczyniając się — poza efektem hipoglikemizującym — do zmniejszenia ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych.

Ochrona nefronów

Zalecenia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego w zakresie stosowania inhibitorów SGLT2, są zbliżone do zaleceń amerykańskich towarzystw naukowych w tej kwestii: „Mówią one, że u pacjentów z chorobą układu sercowo-naczyniowego, przede wszystkim po zawale serca, powinno się rozważyć w pierwszej kolejności zastosowanie preparatów o udowodnionym korzystnym wpływie na ryzyko sercowo-naczyniowe, głównie powodujących zmniejszenie częstości zgonów z przyczyn kardiologicznych. Oprócz metforminy, efekt ten wykazano w przypadku niektórych leków z grupy agonistów receptora GLP1 i jednego leku z grupy inhibitorów SGLT2 — empagliflozyny” — podkreśla prof. Małecki.

Według prof. Małeckiego, inhibitory SGLT2 mogą niekiedy mieć swoje pozycjonowanie również w monoterapii, w przypadku braku tolerancji metforminy lub gdy istnieją przeciwwskazania do jej stosowania, a także w terapii skojarzonej — 2-3-lekowej.

Jednak pacjentów z cukrzycą typu 2 dotyczy nie tylko ryzyko sercowo-naczyniowe, ale też rozwoju cukrzycowej choroby nerek. „Ryzyko to jest tym większe, im później rozpoznajemy cukrzycę” — zwrócił uwagę prof. dr hab. n. med. Janusz Gumprecht z Oddziału Chorób Wewnętrznych,  Diabetologii i Nefrologii SUM w Zabrzu.

Oba obszary powikłań są zresztą ze sobą ściśle powiązane. I tu również może mieć zastosowanie empagliflozyna, hamująca proces uszkadzania nefronów. „W grupie dodatkowego ryzyka mamy utrzymaną protekcję zarówno nerkową, jak i sercowo-naczyniową. Możemy więc wysnuć wniosek, że pozostałe hiperfiltrujące nefrony są chronione przez stosowanie w terapii empagliflozyny. Lek ten, zmniejszając ciśnienie wewnątrzkłębuszkowe oraz ciśnienie filtracji przez błonę filtracyjną, istotnie wpływa na zachowanie równowagi, przede wszystkim w sprzężeniu cewkowo-kłębuszkowym, ale potem także w przełożeniu na cały układ naczyniowy” — stwierdził prof. Janusz Gumprecht.

W polskich warunkach barierę w stosowaniu nowoczesnych leków u wszystkich pacjentów potrzebujących takiej terapii może stanowić brak ich refundacji. Jednak niedawno empagliflozyna przeszła pomyślnie proces opiniowania przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, uzyskując pozytywną opinię Rady Przejrzystości. Polscy pacjenci są więc bliżej możliwości szerszego stosowania tego leku.

Piotr Nowicki

Źródło: Puls Medycyny

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.