Lekarze rodzinni w Białym Miasteczku: POZ nadal nie ma swojego miejsca w systemie

opublikowano: 16-09-2021, 13:06

Braki kadrowe, brak wyrazistego umocowania w systemie podstawowej opieki zdrowotnej, zrzucanie na barki specjalistów POZ coraz to nowych obowiązków biurokratycznych i wysoka średnia wieku lekarzy rodzinnych – oto główne problemy POZ, na jakie zwrócili uwagę eksperci zaproszeni do Białego Miasteczka.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

11 września odbyła się wielka wspólne manifestacja pracowników ochrony zdrowia. Po jej zakończeniu w pobliżu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów rozstawiło się Białe Miasteczko. Każdego dnia zaproszeni do niego eksperci podejmują tematy ważne dla systemu ochrony zdrowia i pacjentów, 15 września dyskutowano o podstawowej opiece zdrowotnej.

Lekarze rodzinni zwracają uwagę, że obowiązujące przepisy ograniczają realne działania profilaktyczne podejmowane na poziomie POZ, np. zlecanie wielu badań.
iStock

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ptok: jesteśmy gotowi do dialogu, ale nie z ministrem Niedzielskim

Ilu jest lekarzy rodzinnych?

Temat problemów trapiących podstawową opiekę zdrowotną wybrzmiał bardzo mocno w czasie pandemii COVID-19. Było to jednym z powodów powołania przez Adama Niedzielskiego zespołu opracowującego koncepcję reformy POZ. Na jego czele stanęła prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Niestety, wiele środowisk i ekspertów zwraca uwagę, że w ustalaniu składu osobowego zespołu pominięto np. pielęgniarki, a szczególnie położne. Obawiają się więc, że zabraknie ważnych dla tych zawodów postulatów w ostatecznych wynikach pracy zespołu. Także w ocenie lek. Michała Sutkowskiego z Kolegium Lekarzy Rodzinnych obszar prac wyznaczony zespołowi jest niewystarczający w stosunku do problemów i potrzeb POZ – trzeba się jednak cieszyć, że resort w ogóle pochylił się nad problemami specjalistów medycyny rodzinnej.

- Przez wiele lat cały system był niedofinansowany i źle zarządzany. Kulała organizacja, czego efektem jest nawarstwienie się wielu problemów. Może się to skończyć tak, że pacjent nie będzie miał już blisko domu i miejsca zamieszkania znajomego lekarza. (…) Przyjmujemy dziennie od 50 do 100 pacjentów dziennie, na każdego z nich mamy dosłownie pięć minut. Gdzie jest więc miejsce na profilaktykę czy edukację zdrowotną? Nie ma asystentów medycznych, jest za to mnóstwo papierologii. Brakuje również ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej – wyliczył lek. Michał Sutkowski.

Jak wskazał, coraz mniej jest także samych specjalistów medycyny rodzinnej, bo ok. 13 tysięcy. Istotnie, w 2021 roku była to jedna ze specjalizacji zaliczonych do kategorii deficytowych. Co więcej, młodym lekarzom rodzinnym trudno jest wejść do systemu. Michał Sutkowski skrytykował też fakt, że wiele wdrażanych do POZ pilotaży trwa zbyt długo.

PRZECZYTAJ TAKŻE: “Puls Medycyny dla specjalistów POZ” - nowy cykl webinarów

Fikcja profilaktyki

Lekarze rodzinni mają pod swoją opieką bardzo liczną i zróżnicowaną wiekowo oraz zdrowotnie populację pacjentów.

- To, ile czasu ma lekarz rodzinny na pacjenta, często zależy od pracodawcy. Zazwyczaj daje się nam 15 minut na chorego, ale to często pozostaje fikcją, bo zawsze są jacyś dodatkowi pacjenci – zwrócił uwagę lek. Michał Domaszewski.

Przypomniał też, że wprowadzenie teleporad do systemu POZ zainicjował sanepid i samo MZ – miało to być rozwiązanie, które zapobiegłoby zamykaniu przychodni, w sytuacji gdy lekarz POZ lub pozostali specjaliści zostaliby narażeni na kontakt z wirusem SARS-CoV-2.

- Rozporządzenia zmieniające przepisy dotyczące teleporad były zmieniane aż 8 razy. Dochodziło w efekcie do absurdalnych sytuacji – stwierdził.

Obecni w Białym Miasteczku eksperci zwrócili też uwagę, że obowiązujące przepisy ograniczają realne działania profilaktyczne podejmowane na poziomie POZ: lekarze rodzinni nie mogą bowiem zlecić rutynowych badań takich jak np. morfologia, jeśli nie ma ku temu wyraźnych wskazań zdrowotnych, czyli jeśli pacjent nie skarży się na pewne określone dolegliwości. Do dyspozycji lekarzy rodzinnych pozostają wprawdzie pakiety badań profilaktycznych, np. profilaktyka chorób układu krążenia (CHUK) lub od niedawna program Profilaktyka 40 Plus (a i tak liczba świadczeniodawców POZ biorących w nim udział nie jest wysoka). Lek. Michał Domaszewski dodał też, że niewielu pacjentów jest świadomych administracyjnych ograniczeń, przez które lekarze rodzinni nie mogą np. wykonać lub zlecić badań osobom przed prostymi zabiegami, np. usunięcia zaćmy. Co więcej, w koszyku świadczeń brakuje bardzo wielu procedur diagnostycznych, o które pacjenci pytają np. wielu badań z zakresu diagnostyki obrazowej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Co czwarty chirurg jest emerytem. Skąd się wziął kryzys kadrowy w polskiej chirurgii?

POZ na mapie potrzeb zdrowotnych. Największym wyzwaniem profilaktyka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.