Lekarze: awaria w ZUS to preludium chaosu

JM
opublikowano: 12-11-2019, 09:34

Ostatnia awaria, jaka dotknęła Platformę Usług Elektronicznych ZUS, stała się przyczynkiem do dyskusji nad obowiązkowym wdrożeniem od 1 stycznia 2020 roku e-recepty. Zdaniem lekarzy rodzinnych z Federacji Porozumienie Zielonogórskie problemy z eZLA to tylko zapowiedź chaosu do jakiego może dojść przy wejściu w życie obowiązku wystawiania e-recepty.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Awaria PUE ZUS z 4 listopada sparaliżowała zdaniem lekarzy rodzinnych pracę w gabinetach. Okazuje się jednak że problemy zaczęły się dużo wcześniej bowiem już - 31 października interwencji w ZUS podął się  wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Tomasz Zieliński.

"Dowiedziałem się, że poprzedniej  nocy została wgrana duża zmiana wdrożeniowa do systemu ZUS, która „negatywnie wpłynęła na e-ZLA gabinetowe.” Potem dostałem informację, że problem został namierzony i fachowcy działają. Niestety, nie wiadomo ile czasu im to zajmie"- relacjonuje lekarz rodzinny z Lublina.

"U nas problemy z e-zla zaczęły się już pod koniec października.W poniedziałek 4 listopada prawie cały dzień były też trudności z wysyłką recept. Klikanie kilkanaście razy „wyślij” powodowało wybieranie zupełnie innej funkcji"- mówi Jarosław Krawczyk, szef Łódzkiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Lekarze przyznają, że ich cierpliwość została wystawiona na próbę, bo ZUS poinformował o konieczności przeprowadzenia prac serwisowych także w nocy, a w związku z tym o ograniczeniu w dostępie do portalu Platformy Usług Elektronicznych. Zdaniem ekspertów FPZ to nie pierwsza taka sytuacja i tylko w ciągu ostatniego miesiąca ZUS informował o ograniczeniach różnych funkcji swojego systemu kilkanaście razy.

E-recepta nie może funkcjonować jak eZLA

Zdaniem  byłego wiceministra zdrowia, a obecnie wiceprezesa FPZ - Marka Twardowskiego - warunkiem dobrze funkcjonującej e-recepty jest prawidłowo działający system.

"Tymczasem nadal jest on zawodny, jak widać na zaledwie dwa miesiące przed wejściem w życie tego rozwiązania. Jak pacjent zrealizuje e-receptę w razie awarii, gdy lekarz nie będzie mógł wprowadzić jej do systemu, a aptekarz nie będzie mógł jej w nim zobaczyć ani też potwierdzić wystawienia recepty u lekarza, np. po godzinach pracy przychodni? I co w sytuacji, gdy będzie to lek, który trzeba będzie podać natychmiast czy wręcz ratujący życie?  Kto weźmie odpowiedzialność za narażenia zdrowia pacjenta? Jest jeszcze czas, by to przemyśleć i wycofać się z rozwiązania, które jest po prostu niebezpieczne. Po doświadczeniach ostatnich awarii nasz postulat, by  równolegle do e-recept funkcjonowały recepty tradycyjne, pozostaje aktualny. Do tej pory np. w Szwecji, która wiele lat temu wprowadziła receptę elektroniczną – cały czas równolegle są honorowane recepty papierowe. W Niemczech każdy lekarz może generować trzy rodzaje recept: elektroniczną, papierową - drukowaną  oraz papierową ręczną"- wskazuje wiceprezes FPZ.

Kij nie pomoże wdrożeniu

Lekarze wskazali również, że zaplanowane w projekcie rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia kary od tysiąca do pięciu tysięcy złotych dla świadczeniodawców, którzy nie podłączą się do systemu P1 służącego do wystawiania e-recept, nie powinny być wprowadzane i również dobrze państwo powinno karać np. ZUS za problemy z jego systemem.

"Uważam, że w obecnej sytuacji, niedoboru lekarzy w publicznym systemie, ogromnej liczbie emerytów, którzy wciąż pracują, by opieka zdrowotna w Polsce się nie zawaliła, karanie lekarzy finansowo za niepodłączenie się do system informatycznego P1 to bardzo ryzykowne i łatwe do przewidzenia w skutkach posunięcie decydentów. Dlatego zrobimy wszystko, aby proponowane przez resort zdrowia zapisy rozporządzenia uległy zmianie" – mówi Marek Twardowski.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: JM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.