Lek. Michał Bulsa o ustnej części PES: Inne jest zarządzanie kadrami w sytuacji kryzysowej [KOMENTARZ]

Oprac. Emilia Grzela
opublikowano: 09-04-2021, 10:00

W sprawie Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oraz okręgowe izby lekarskiej wyraziły jasne stanowisko. Wzorem poprzednich sesji w 2020 r. (gdy maksymalna liczba zakażeń SARS-CoV-2 oscylowała wokół 8 tys., a nie jak obecnie przekraczała 30 tys.), należy zrezygnować z części ustnej PES. Przemawiają za tym względy czysto praktyczne — w sytuacji, gdy rozpędza się trzecia fala pandemii COVID-19, potrzeba jak największej liczby lekarzy w systemie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Lek. Michał Bulsa, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Tymczasem braki kadrowe, szczególnie na oddziałach covidowych o wysokim obłożeniu, już są odczuwalne. Pacjentów napływa tak wielu, że lekarze, mimo zaszczepienia przeciwko COVID-19, chorują po zetknięciu się z zakażonymi osobami. W większości infekcje przebiegają łagodnie, ale i tak powodują czasowe wyłączenie lekarzy z pracy.

W ocenie samorządu, część ustna PES powinna zostać odwołana, podobnie jak stało się to podczas dwóch poprzednich sesji egzaminacyjnych. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją kryzysową i zarządzanie kadrami powinno być do tych warunków dostosowane.

Argument Ministerstwa Zdrowia o braku podstawy prawnej do odstąpienia od części ustnej PES jest całkowicie niezrozumiały, zwłaszcza w obliczu decyzyjnego bałaganu w sprawie przeprowadzenia egzaminu. 16 marca dowiedzieliśmy o przesunięciu egzaminów na maj, a dzień później resort swoją decyzję zmienił. Jaka była w takim razie podstawa prawna do takiego działania? Ponadto nad zasadnością i sposobem organizacji PES Ministerstwo Zdrowia powinno pochylić się kilka miesięcy temu, to wtedy był właściwy czas na testowanie różnych wariantów — a nie dziś w trakcie kolejnego szczytu zakażeń SARS-CoV-2.

Musimy zdawać sobie sprawę, że PES to egzamin bardzo trudny i wymagający rozległej wiedzy. Połączenie przygotowań do niego i pracy w szpitalu jest po prostu niemożliwe. Choć bardzo szanuję konsultantów krajowych, którzy poparli stanowisko MZ, to jednak trudno mi zrozumieć ich decyzję. Warto pamiętać, że do ustnego PES w dużej części podchodzą lekarze już po zdaniu pisemnej części i kilku latach szkolenia odbywanego pod okiem kierowników specjalizacji.

Ponadto pewność co do tego, że organizacja PES nie niesie ze sobą żadnego ryzyka epidemicznego, jest złudna. W mojej opinii, ministerialne dane dotyczące poziomu wyszczepialności wśród kadry medycznej są mocno zawyżone. Dodatkowo fakt, że lekarz jest już zaszczepiony przeciwko COVID-19, nie oznacza, że nie transmituje wirusa — nie zostało to przecież naukowo potwierdzone.

ZOBACZ TAKŻE: MZ: dwie dawki szczepionki przeciw COVID-19 przyjęło ponad 121 tys. lekarzy

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.