Leczenie biologiczne w reumatologii i dermatologii. Często kwalifikujemy dopiero ciężko chorych

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 27-05-2022, 08:17

Na przestrzeni ostatnich kilku lat w leczeniu biologicznym w chorobach reumatologicznych i dermatologicznych dokonał się znaczący postęp. Nie oznacza to jednak, że pacjenci i lekarze nie czekają na kolejne zmiany, m.in. na dostęp do nowych leków czy zmianę kryteriów kwalifikujących do programów lekowych. Czy jest na to szansa?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Chorzy z reumatyzmem skutecznie leczeni lekami biologicznymi na długo pozostają aktywni zawodowo i społecznie.
Fot. iStock

O tym, co można poprawić jeszcze w opiece m.in. nad pacjentami z reumatoidalnym zapalenie stawów (RZS), łuszczycowym zapaleniem stawów (ŁZS) czy z atopowym zapaleniem skóry (AZS), rozmawiano w czwartek (26 maja) w trakcie posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia i innowacyjności w medycynie.

Pacjenci z chorobami reumatycznymi jako pierwsi otrzymali leczenie biologiczne

W trakcie spotkania wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, odnosząc się do terapii biologicznych m.in. w łuszczycy i chorobach reumatycznych, mówił, że weszły one do lecznictwa „przebojem”. Przypomniał, że to właśnie pacjenci z chorobami reumatycznymi mogli jako pierwsi w naszym systemie ochrony skorzystać z ich dobrodziejstwa. Dodał, że w początkowym okresie koszt terapii biologicznych był bardzo wysoki, ale z biegiem czasu, w związku z zakończeniem ochrony patentowej oryginałów, pojawiły się znacznie tańsze leki biopodobne, co też wpłynęło na możliwość ich coraz szerszego stosowania. – Aktualnie w chorobach reumatycznych są cztery takie programy lekowe z terapiami biologicznymi, z których korzysta ponad 11 tys. pacjentów – mówił Miłkowski.

Wiceminister zaznaczył, że ostatni rok przyniósł istotne zmiany w zakresie kryteriów dopuszczających do terapii chorych zarówno w programach reumatologicznych, jak i łuszczycowych, co znacząco poszerzyło dostępność pacjentów do leków biologicznych. W zeszłym roku na takie terapie wydano w sumie 132 mln zł.

Jest szansa na refundację kolejnych leków biologicznych

Wiceminister zapowiedział, że od lipca 2022 r. w tym obszarze pojawią się kolejne zmiany.

– Przygotowywana jest decyzja wprowadzająca kolejny inhibitor kinazy w kilku programach lekowych, w tym m.in. w leczeniu reumatoidalnym zapaleniu stawów - zapowiedział i wskazał, że kolejnych kilka leków jest też w procesie uzyskania decyzji refundacyjnej.

Prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowy w dz. reumatologii przyznała, że cieszy się ze zmian i poprawy dostępności leczenia biologicznego w reumatologii, ale zaznaczyła, że czeka na dalsze zmiany. Podkreśliła, że jest to ważne, bo z leczenia lekami biologicznymi korzystają pacjenci młodzi, którzy dzięki temu na długo pozostają aktywni zawodowo i społecznie. Bez skutecznego leczenia zaś stają się często inwalidami.

- Sporo już osiągnięto. Mamy coraz więcej dobrych leków. Zlikwidowana została bariera w postaci ograniczenia czasowego stosowania terapii biologicznych, co wcześniej powodowało, że wraz z remisją leki była odstawiane aż do czasu ponownego zaostrzenia choroby. To niweczyło wcześniej osiągnięty sukces terapeutyczny. Zmieniły się też kryteria kwalifikacyjne do programu lekowego w ŁZS. Wcześniej kwalifikowani byli pacjenci z bardzo dużą aktywnością choroby. Obecnie z tych leków mogą już korzystać osoby z łagodniejszym przebiegiem schorzenia - wyliczała konsultant krajowa.

Dodała, że dzięki temu obecnie można zahamować chorobę w momencie, kiedy pacjent jest jeszcze dosyć sprawny. - Te zmiany są bardzo ważne, ale nadal zależy nam na coraz szerszym dostępie do różnych leków, bo wszystkie choroby, z jakimi się mierzymy, są niejednorodne, mogą im towarzyszyć rożne inne schorzenia. Dobór odpowiedniej terapii musi uwzględniać wszystkie różnice, a im więcej dostępnych mamy metod leczenia, tym bardziej precyzyjnie możemy prowadzić chorego – podkreślała profesor.

Jakie są oczekiwania klinicystów i pacjentów?

Jak mówiła prof. Kwiatkowska, środowisko specjalistów i chorzy czekają na kolejne nowe leki, ale jednocześnie na dalsze zmiany dotyczące kryteriów kwalifikacyjnych m.in. dla reumatoidalnego zapalenia stawów. Jak podkreślała, w tej chwili Polska jest jedynym krajem w Europie, który kwalifikuje do programu dopiero bardzo ciężko chorych pacjentów. - Przetrzymujemy naszych podopiecznych na nieskutecznym leczeniu, aż się zaostrzy, by móc ich kwalifikować do skutecznych terapii. A chcielibyśmy, by do terapii byli kwalifikowane osoby już w średniej aktywności choroby - postulowała konsultant krajowa.

Poseł Patryk Wicher (PiS) przyznając, że sam zmaga się z łuszczycą, nad którą dzięki leczeniu biologicznemu udaje się panować, apelował, by taką szansę dostali też chorzy na wczesnym etapie choroby.– To bardzo ważne, by z leków biologicznych mogli korzystać ci pacjenci, u których choroba nie wywołała jeszcze powikłań i nieodwracalnych zmian. Dla systemu państwa też jest korzystne, by schorzenie zatrzymać, zanim wykluczy chorego z życia zawodowego i społecznego – podkreślał poseł i apelował w imieniu pacjentów, by również skrócić drogę do tych leków, wprowadzając część nich do aptek.

Wtórowała mu posłanka Elżbieta Gelert (KO), która też zwracała się do przedstawicieli MZ o podjęcie kroków ułatwiających dostęp do leków biologicznych dla tej grupy pacjentów. Posłanka podkreślała, że w kraju jest niewiele ośrodków reumatologicznych i dermatologicznych prowadzących terapie biologiczne - szczególnie brakuje ich w mniejszych miastach i powiatach, co istotnie ogranicza pacjentom możliwość skorzystania z takiego leczenia. Dlatego w jej opinii resort zdrowia powinien rozważyć możliwość wprowadzenie takich terapii poza ośrodkami specjalistycznymi.

MZ z dystansem do wprowadzania leków biologicznych do aptek

Maciej Miłkowski, odnosząc się do tych głosów, przekonywał, że wychodząc naprzeciw potrzebom pacjentów, znając problem ograniczonej dostępności specjalistów, Ministerstwo Zdrowia dopuszcza możliwość wizyt lekarskich i wydawania leków nawet raz na pół roku, zamiast co miesiąc. W jego opinii wprowadzenie leków biologicznych do aptek wraz z możliwością ich ambulatoryjnego podawania mogłoby nie być jednak tak korzystne dla pacjentów. Dlaczego? Jak wyjaśniał, obecny sposób realizacji programu daje pacjentowi poza samym dostępem do leku także stały monitoring nadzorowany przez odpowiedniego specjalistę. - W przypadku leczenia ambulatoryjnego w trybie aptecznym właściwie może ono być prowadzone np. przez ginekologa czy innego lekarza niemającego doświadczenia np. w reumatologii – tłumaczył.

Dagmara Samselska, przewodnicząca Unii Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę i ŁZS, prezes AMICUS Fundacja Łuszczycy i ŁZS, odnosząc się do upowszechnienia leczenia w ŁZS przyznała, że dużym problemem jest przerywanie terapii lub brak adekwatnego leczenie właśnie ze względu na ograniczenia w dostępności do specjalistów. Jak przekonywała, wyprowadzenie leczenia biologicznego do ambulatoriów być może sprawi, że lekarze, którzy w tej chwili takim leczeniem się nie zajmują, dowiedzą się o nim więcej i zaczną je stosować.

Hubert Godziątkowski,prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych podkreślił, że na dostęp do leczenia biologicznego nadal czekają nieletni pacjenci z atopowym zapaleniem skóry (AZS).

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Kwiatkowska: reumatologia potrzebuje zmian, dziś nowocześnie leczonych jest 3-5 proc. pacjentów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.