Kształcenie lekarzy wojskowych niezagrożone

opublikowano: 04-10-2017, 00:00

Po letniej przerwie posłowie powrócili do prac sejmowych i na pierwszą debatę połączonych komisji zdrowia i obrony narodowej wybrano kwestię podległości Wydziału Wojskowo--Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wydawałoby się, że to sprawa zupełnie niekontrowersyjna, dotycząca wydziału kształcącego lekarzy pola walki, odrębnego od reszty uczelni, powstałej przecież z połączenia cywilnej Akademii Medycznej z Wojskową Akademią Medyczną im. gen. Bolesława Szareckiego. Jednak od dawna szeptano, iż trzeba to jakoś uporządkować, bo choć podchorążowie medycyny uczą się w Łodzi, to żołnierzami są w strukturach wrocławskiego Zmechu (Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych), co nie jest rozsądne ani tanie. 

Temat podjął klub PiS, przygotowując przez 9 miesięcy 3-artykułową ustawę, dającą ministrowi obrony władztwo nad wojskową częścią Uniwersytetu. W pierwotnej wersji uczynił to jednak w postawie „na baczność”, przyznając ministrowi prawo mianowania prorektora uczelni oraz dziekana i prodziekana „swojego” wydziału. I o to poszła cała awantura. Sprawa jest bardzo poważna, jeśli wziąć pod uwagę, że na jednym roku tego wydziału studiowało dwa lata temu jedynie 30 podchorążych, co zupełnie nie dawało szans na zaspokojenie kadrowych potrzeb wojska. Na 13 brygad Wojska Polskiego jedynie 7 miało pełną obsadę lekarsko-medyczną, a to już naprawdę nie przelewki, bo wojsku brakuje 800 lekarzy. Żeby było regulaminowo, to na każdym roku 6-letnich studiów powinno być co najmniej 120 podchorążych. Posłowie PiS nie kryli też, że chodzi o sypnięcie groszem z budżetu MON, aby tę kadrową dziurę trwale załatać. Toteż posiedzenie połączonych komisji miało być szybkie i bezproblemowe, bo zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i Ministerstwo Obrony nie miały co do projektu ustawy żadnych uwag. 

Nieoczekiwanie zgłosił je minister nauki Jarosław Gowin, uznając to rozwiązanie za celujące wprost w porządek konstytucyjny (zapis dotyczący autonomii uczelni), jak i w ustawę o szkolnictwie wyższym, a nawet przyszłe plany jej nowelizacji. Stało się to już podczas pierwszego czytania projektu i, jak nietrudno zgadnąć, wywołało w sali istny cyklon Irma, bo skoro rząd nie jest jednolity w swoim stanowisku, to czy opozycja może siedzieć cicho?

Pierwszoplanowymi postaciami polemik i podgrzewania emocji były posłanki Elżbieta Radziszewska z PO i Joanna Kopcińska z PiS, a pomiędzy nimi znalazł się nie tylko JM rektor łódzkiego uniwersytetu, ale także trzej wiceministrowie, którzy w przerwie obrad szybko zbliżyli stanowiska. Ale i tak w sali dało się słyszeć szepty, czy aby koalicja Zjednoczonej Prawicy posiada jeszcze zdolność rządzenia? Do wątpliwości merytorycznych swoje uwagi dołożyły Konferencja Rektorów i Biuro Analiz Sejmowych, co stało się sygnałem, by do tekstu ustawy wprowadzić poprawki. Uczyniła to na piśmie pos. Kopcińska, a przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz przegłosował. Najważniejsza poprawka — by nową władzę uniwersytetu w postaci prorektora uzgadniali z rektorem ministrowie zdrowia i obrony — była formą kompromisu. 

W sumie dobrze się stało, że ustawie odjęto nieco nakazowo-rozdzielczego sznytu, ale nastąpiło to w ostatniej chwili i nie rozładowało ogromnego napięcia obrad. Nie usunęło też wątpliwości konstytucyjnych i ustawowych, które zgłaszali m.in. posłowie PO Cezary Grabarczyk, Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz, ale ustawę z poprawkami przegłosowano, przygotowując naprędce do drugiego czytania. W tle zaś zamajaczył demoniczny minister Antoni Macierewicz, któremu w ferworze dyskusji zarzucono nawet zamach na świeckość tej uczelni. Pokazuje to, że zdarzenia na miarę cyklonu mogą się pojawiać nawet w dyskusjach nad mało kontrowersyjną ustawą, w dodatku hojnie dosypującą uczelni wojskowych pieniędzy. Co zresztą JM rektorowi obiecały obie strony sporu, ale już poza salą obrad.

Jerzy Papuga,komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego. 

 

 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.