Krzysztof Bukiel: PRL wrócił… w zespole trójstronnym

MJM
opublikowano: 25-10-2021, 15:41

Po ponad 30 latach Polska Rzeczpospolita Ludowa wróciła. Może jeszcze nie w całości, ale w pewnym wycinku, w publicznej ochronie zdrowia. Wróciła w postaci tzw. zespołu trójstronnego ds. ochrony zdrowia - pisze w felietonie Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Archiwum

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, na stronie OZZL opublikował swój felieton, będący komentarzem dotyczącym obecnej sytuacji w ochronie zdrowia i protestu medyków. Przywołał w nim scenę z serialu „Szpital na peryferiach”. W jednej z nich „kolektyw” pracowników szpitala podejmował decyzję, czy młody lekarz może pojechać na szkolenie.

"Ta scena, mało istotna dla całej fabuły filmu, była jednak ważna propagandowo. Miała pokazać „nowe społeczeństwo” w nowym socjalistycznym państwie, gdzie stare podziały społeczne, hierarchie, autorytety, miały zniknąć, a ich miejsce zająć miał „kolektyw” pod światłym przewodnictwem (komunistycznej) partii. W ochronie zdrowia oznaczało to powstanie nowego zawodu „pracownika służby zdrowia”, dla podkreślenia, że wszyscy (lekarz, pielęgniarka, salowa, technik) są sobie równi i jednakowo ważni, tworzący jeden zespół“ - ocenił Bukiel.

Wyjaśnił, że jednym z przejawów tego procesu była np. likwidacja izb lekarskich jako konsekwencja uznania zawodu lekarza za przebrzmiały „fetysz”, a rolę izb przejąć miał związek zawodowy „pracowników służby zdrowia”.

Krzysztof Bukiel: PRL wrócił… w zespole trójstronnym

Po upadku „komuny” - kontynuuje Krzysztof Bukiel - przejawem jej „odreagowania” w ochronie zdrowia było m.in. powstanie szeregu związków zawodowych reprezentujących poszczególne zawody. Chciano w ten sposób zrealizować zasadę, która w PRL była zakazana: „nic o nas bez nas” - pisze Krzysztof Bukiel.

“I oto dzisiaj po ponad 30 latach PRL wróciła. Może jeszcze nie w całości, ale w pewnym wycinku, w publicznej ochronie zdrowia. Wróciła w postaci tzw. Zespołu Trójstronnego ds. ochrony zdrowia” - czytamy w felietonie przewodniczącego OZZL.

Jak wyjaśnił, zgodnie z postanowieniem ministra zdrowia, w tym gremium mają zapadać decyzje odnośnie do pensji minimalnych dla poszczególnych zawodów zatrudnionych w pomiotach leczniczych. To oznacza - kontynuuje - że w sprawie pensji np. lekarzy nie będzie negocjował (z rządem) związek zawodowy lekarzy, ale „centrala związkowa”, która skupia co najmniej 300 tys. członków.

W ocenie Krzysztof Bukiela pomysłodawcy tego rozwiązania poszli jeszcze dalej niż komuniści, bo nie ma znaczenia, ilu „pracowników służby zdrowia” skupia centrala związkowa, ale jaka jest ogólna liczba jej członków.

“Jeśli zatem skupia ona co najmniej 300 tys. członków, wśród których są: górnicy, metalowcy, hutnicy, pracownicy administracji, oświaty, opieki społecznej, handlu itd. jest ona - zdaniem ministra zdrowia – odpowiednia do reprezentowania np. lekarzy w ich negocjacjach płacowych z rządem, nawet jeżeli do tej centrali nie należy żaden lekarz, albo należy ich dwóch w całej Polsce” - wyjaśnił.

Dodał, że dzięki takiej konstrukcji „zespołu trójstronnego” i zastosowanej procedurze dochodzenia do porozumienia w jego ramach, minister przy negocjowaniu pensji poszczególnych zawodów może uciec od konfrontowania się z rzeczywistymi reprezentantami tych zawodów i prowadzić rozmowy z centralami, które łatwo ulegną ministerialnej perswazji.

“Tak właśnie stało się przy okazji ostatniej nowelizacji ustawy o płacach minimalnych, dzięki czemu minister Niedzielski przekonywał posłów, dziennikarzy i społeczeństwo, że osiągnął porozumienie z większością związków zawodowych (w ramach zespołu trójstronnego) i „dziwił się protestom” w tej sprawie“ - czytamy w felietonie.

Krzysztof Bukiel: Niedzielski nie porozumiał się z rzeczywistymi reprezentacjami zawodów medycznych

Podkreślił, że minister faktycznie porozumiał się z większością (bo z dwiema spośród trzech) centrali związkowych należących do zespołu, ale nie porozumiał się ze związkami, które są rzeczywistymi reprezentacjami zawodów medycznych: związkiem lekarzy, pielęgniarek i położnych, ratowników, techników medycznych, diagnostów, części fizjoterapeutów itp.

“Takie uciekanie od prawdy na krótką metę może dać panu ministrowi korzyści. Z pewnością jednak nie ustabilizuje sytuacji w publicznej ochronie zdrowia, nie zapobiegnie protestom i niepokojom, czego dowód mamy już teraz” - napisał Krzysztof Bukiel.

“Ministrowi się nie dziwię, że ucieka się do takich prymitywnych „sztuczek”, nie dziwię się OPZZ -owi, bo jest to związek, który „wyrósł” z tradycji uległości wobec rządzących, dziwi mnie tylko bardzo postawa Solidarności, która zrodziła się z buntu wobec takich zachowań, a dzisiaj sama je aprobuje, a nawet domaga się ich od rządzących. Nawiązując do znanego powiedzenia prezesa PiS można by powiedzieć: my dziś stoimy tam, gdzie kiedyś stała „Solidarność” a obecna „Solidarność” stoi tam, gdzie kiedyś stała CRZZ (centralna rada związków zawodowych – kontrolowanych przez komunistów) - czytamy.

Źródło: OZZL

PRZECZYTAJ TAKŻE: Drobniak: boimy się gwałtownego uderzenia niedoboru kadr. “Kamyczek ruszył lawinę”

Rozrasta się mapa zamykanych oddziałów w szpitalach. Medycy proszą o zgłoszenia

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.