Krystyna Ptok, przewodnicząca OZPiP: Nie wykluczamy strajku generalnego

Komentarz Krystyny Ptok, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych
opublikowano: 09-12-2020, 11:07

Zarząd krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych podjął 9 listopada jednogłośną decyzję o rozpoczęciu przygotowań do wszczęcia sporów zbiorowych w całej Polsce. Jeśli dialog ze stroną rządową i poszczególnymi pracodawcami się nie poprawi, nie wykluczamy strajku generalnego. Dziś jest to jedyny sposób, pozostający w granicach prawa, na wyrażenie protestu przeciwko działaniom Ministerstwa Zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych

Środowisko pielęgniarek i położnych od początku pandemii COVID-19 informowało pisemnie premiera Mateusza Morawieckiego o pogarszających się warunkach pracy personelu pielęgniarskiego. Pisma były przekazywane przez Kancelarię Premiera do resortu zdrowia, ale nie niosło to za sobą żadnych realnych działań i prób porozumienia.

3 listopada na posiedzeniu zarządu krajowego OZZPiP obecny był minister zdrowia Adam Niedzielski. Rozmowy dotyczyły dodatku do pensji, przyznanego w 2015 r. przez ówczesnego szefa resortu prof. Mariana Zembalę, tzw. zembalowego przekazywanego w czterech transzach. Każda ze stron przedstawiła swoje argumenty, ale nie udało się osiągnąć porozumienia. OZZPiP stoi na stanowisku, że przyjęcie przepisów umożliwiających przekazanie tych środków do ogólnej puli wartości kontraktów zawieranych przez podmioty lecznicze z Narodowym Funduszem Zdrowia wywoła jedynie niepokoje środowiskowe i społeczne. Dotychczas były to „znaczone pieniądze”, które pracodawcy mogli przeznaczać jedynie na wynagrodzenia dla personelu pielęgniarskiego — i tak powinno pozostać. Poza kwestią wynagrodzeń, niezwykle niepokojący jest fakt likwidacji ministerialnego Departamentu Pielęgniarek i Położnych, którego utworzenie było efektem długoletnich działań i wielkim sukcesem środowiska. Niezadowolenie wzbudziło także wprowadzenie nakazu pracy dla personelu medycznego w jednej placówce zdrowotnej: odebrało to pielęgniarkom część dochodu, ale też zachwiało stabilnością systemu, który funkcjonuje tylko dlatego, że większość medyków pracuje w kilku miejscach jednocześnie.

Bezpośrednim powodem naszej decyzji o wszczęciu przygotowań do sporów zbiorowych na terenie całego kraju było to, co wydarzyło się w związku 
z przyjętą 28 października ustawą covidową. W myśl zawartych w niej przepisów wszyscy medycy pracujący bezpośrednio z pacjentami zakażonymi SARS-CoV-2 lub podejrzanymi o zakażenie otrzymają dodatki w wysokości 100 proc. wynagrodzenia. Wycofano się z tego w sposób w mojej ocenie kuriozalny i podważający zasadność całego procesu legislacyjnego oraz społecznych konsultacji. Ustawa została bowiem podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę, ale wstrzymano się z jej publikacją — strona rządowa jako powód podała pomyłkę parlamentarzystów. Najwyraźniej posłowie nie znają przepisów poddawanych pod głosowanie. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę obecny sposób stanowienia prawa, gdy stronie społecznej daje się kilka dni lub 24 godziny na zgłoszenie uwag do projektów ustaw lub w ogóle pomija się etap konsultacji społecznych, zgłaszając kolejne projekty jako poselskie.

Dwa rozporządzenia ministra zdrowia dotyczące dodatków za walkę z pandemią są nieprecyzyjne i dzielą środowisko. Przykładowo, należą się one personelowi zatrudnionemu na szpitalnych oddziałach ratunkowych, gdzie przyjmowani są pacjenci zakażeni SARS-CoV-2, ale na dodatki nie mogą już liczyć medycy pracujący na oddziałach, na które kierowani są chorzy na COVID-19. Przeciętnemu pracownikowi medycznemu trudno odnaleźć się w tym chaosie.

Ponadto, przyjęta klauzula dobrego Samarytanina to wydmuszka prawna, nie zapewnia pielęgniarkom ani innym przedstawicielom zawodów medycznych żadnej ochrony, ponieważ w sytuacji wątpliwej prokuratura i tak będzie musiała wszcząć postępowanie. Na pielęgniarkach nadal będzie więc ciążyło ryzyko odpowiedzialności karnej, cywilnej i zawodowej. Bardzo krytycznie oceniamy także zdjęcie większości ograniczeń w zatrudnianiu personelu medycznego spoza Unii Europejskiej. Ustawa o wzmocnieniu kadr medycznych niczego nie wzmocni.

W połowie grudnia oszacujemy, w jak wielu placówkach medycznych personel pielęgniarski wszedł z dyrekcją w spór zbiorowy. Wówczas zdecydujemy o dalszych działaniach. Naszym głównym postulatem jest poprawa warunków pracy, wzrost wynagrodzeń zasadniczych oraz powstrzymanie działań resortu zmierzających do zniszczenia polskiego pielęgniarstwa.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Czy pielęgniarki zaczną strajkowe domino?

Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych: Konieczna jest odrębna tarcza dla zdrowia

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.