Krajobraz po pandemii: jakie wyzwania czekają psychiatrię?

Notowała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 22-04-2020, 13:13

„Za jakiś czas epidemia SARS-CoV-2 zacznie wygasać, ale z jej skutkami, m.in. gospodarczymi czy społecznymi, będziemy zmagać się jeszcze bardzo długo. Obecna sytuacja pokazała, że proces reformy psychiatrii, transformujący od modelu izolacyjnego w kierunku opieki środowiskowej, był krokiem w dobrą stronę” – mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Nie da się zaprzeczyć, że obecna sytuacja przyniesie zmiany wręcz cywilizacyjne, także na polu ochrony zdrowia. Już teraz w ekspresowym tempie rozwijają się wszelkie formy e-medycyny: lekarze wystawiają e-recepty i e-zwolnienia, porady są udzielane z pomocą tele - i wideokomunikatorów. Takich rozwiązań próbowano oczywiście już wcześniej, ale nigdy na taką skalę. Przetestowane niejako w bojowych warunkach, e-porady sprawdziły się na tyle dobrze, że najprawdopodobniej wpiszą się naturalnie także w krajobraz po pandemii. To będzie słuszne i zasadne także z punktu widzenia organizacji systemu ochrony zdrowia w Polsce, gdyż daje nadzieję na częściowe rozładowanie kolejek w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. I nie tylko w psychiatrii, gdyż dziś z teleporad z powodzeniem korzystają lekarze różnych specjalności. Jestem przekonany, że narzędzia informatyczne pozwalające na jeszcze skuteczniejsze świadczenie takich e-konsultacji będą się dynamicznie rozwijać. 

Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki

Obecna sytuacja pokazała także, iż proces reformy psychiatrii w Polsce zmierza w słusznym kierunku. Centra Zdrowia Psychicznego, które biorą udział w pilotażu, są finansowane w sposób ryczałtowy. Dzięki temu mają zapewnione stabilne finansowanie. Tego samego nie można powiedzieć o szpitalach i oddziałach psychiatrycznych, gdzie obłożenie łóżek z powodu zagrożenia koronawirusem SARS-CoV-2 nie przekracza jednej czwartej, góra jednej trzeciej. 

Często jestem pytany, czy po pandemii COVID-19 czeka nas epidemia zaburzeń psychicznych. Owszem, niemal wszyscy ludzie na świecie doświadczają dziś zbiorowego strachu z powodu koronawirusa SARS-CoV-2. To skutkuje nasileniem zaburzeń lękowych, zaburzeniami snu. To pierwsze globalne zagrożenie na tak dużą i namacalną skalę od czasów II wojny światowej. Z czasem jednak zaadaptujemy się do nowych warunków życia: pewnych ograniczeń, które prawdopodobnie zostaną z nami na długo. Sytuacja zacznie się normować, a emocje - opadać. Owszem, można spodziewać się w najbliższym czasie piku zaburzeń endogennych, jak schizofrenia czy zaburzeń afektywnych. Stanie się tak, gdyż pod wpływem silnego stresora, jakim jest obecna sytuacja, choroby te u osób z predyspozycjami ujawnią się po prostu wcześniej. Pandemia i związane z nią silny stres zadziałają jak mechanizm spustowy. 

Natomiast strach przed koronawirusem będzie wśród Polaków łagodniał. Gdy pojawia się zagrożenie, to pojawia się także reakcja adaptacyjna na nie. Zaczynamy analizować to, co słyszymy, stajemy się bardziej krytyczni. Niejako przyzwyczajamy się do sytuacji zagrożenia. To mechanizm wykształcony w trakcie milionów lat ewolucji. Gdy adaptacja się dokonuje, strach maleje. 

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Notowała Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.