Kosztowna choroba refluksowa

Monika Wysocka
opublikowano: 13-12-2006, 00:00

Choroba refluksowa nie jest groźna, ale upośledza komfort życia i wydajemy na nią mnóstwo pieniędzy. Jej miernikiem są nie tylko zmiany organiczne, ale przede wszystkim pogorszenie jakości życia: przerywany sen, wstawanie w nocy, nieobecność w pracy (choroba refluksowa jest w USA najczęstszą po przeziębieniach przyczyną zwolnień) - mówi prof. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Gastroenterologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czy choroba wrzodowa nadal jest wiodącym problemem gastrologicznym?

Wręcz przeciwnie. Po wykryciu Helicobacter pylori na początku lat 80. ubiegłego wieku wiele się zmieniło - umiemy skutecznie diagnozować i leczyć chorobę wrzodową, potrafimy znacząco wydłużyć okresy remisji. Skuteczne leczenie sprawia, że pacjentów z typowymi wrzodami trawiennymi mamy mniej. Liczymy na to, że już niedługo także w Polsce doprowadzi to do spadku zachorowań na raka żołądka. Znacznie częściej trafiają do nas pacjenci z wrzodami polekowymi - po niewłaściwe stosowanych lekach przeciwbólowych, przeciwzapalnych, aspirynie. Ich nadużywanie skutkuje wrzodami dwunastnicy i żołądka, nadżerkami i innymi dużymi powikłaniami gastrologicznymi. Poza pacjentami kardiologicznymi czy reumatologicznymi, którzy z racji tych schorzeń muszą przyjmować przewlekle leki, wielu pacjentów zażywa leki przeciwbólowe bez wskazań. Dlatego, choć dysponujemy skutecznymi lekami z grupy inhibitorów pompy protonowej do leczenia uszkodzeń po niesteroidowych lekach przeciwzapalnych, staramy się kłaść duży nacisk na profilaktykę, by po prostu zapobiegać takim skutkom.

Jeśli nie choroba wrzodowa, to co jest obecnie największą bolączką gastrologów?

Choroba, która upośledza komfort życia, na którą wydajemy mnóstwo pieniędzy w skali kraju, a która nie jest chorobą groźną - to choroba refluksowa. Jej miernikiem są nie tylko zmiany organiczne, ale przede wszystkim pogorszenie jakości życia: przerywany sen, wstawanie w nocy, nieobecność w pracy (choroba refluksowa jest w USA najczęstszą po przeziębieniach przyczyną zwolnień).
Jej przyczyny nie są do końca znane, wiemy tylko, że może być ich wiele (m. in. przepuklina rozworu przełykowego, otyłość, nadciśnienie w obrębie jamy brzusznej, przewlekłe zaparcia, zaburzenia motoryczne). Refluks to zwrotne cofanie się kwaśnej treści żołądkowej do przełyku, co wywołuje jego podrażnienia albo uszkodzenia. Leczymy tę chorobę hamując lub redukując kwaśne wydzielanie.

Dysponujemy lekiem, który skutecznie likwidowałby te dolegliwości?

Najlepszy byłby lek działający na dolny zwieracz przełyku, ale niestety takich skutecznych i przede wszystkim, bezpiecznych preparatów na razie nie ma. Duże nadzieje wiązaliśmy z prokinetykiem Cisapride, ale został wycofany, bo okazało się, że ma zbyt dużo działań niepożądanych. Prowadzone są oczywiście badania kliniczne, ale nadal chorobę refluksową musimy leczyć od końca.

Kto powinien zajmować się pacjentami z dolegliwościami gastrycznymi?

I chorobę wrzodową, i refluksową może, a nawet powinien leczyć lekarz poz. Trudno żeby niemal jedną czwartą społeczeństwa - a takiej grupy dotyczą te dolegliwości - leczyli specjaliści. I tak czas oczekiwania na wizytę jest zbyt długi. W pierwszej kolejności należy zdiagnozować problem i nabrać pewności, że nie pomija się żadnej poważniejszej choroby, np. raka żołądka, któremu może towarzyszyć zgaga. Sama diagnostyka powinna być wykonywana przez specjalistów, natomiast później przewlekłe leczenie tych chorób może być już prowadzone przez lekarza rodzinnego. Wyjątek powinny stanowić przypadki, gdy występują objawy pozajelitowe lub gdy chory nie reaguje na konwencjonalne leczenie (choć takich pacjentów jest stosunkowo niewielu).

Czy lekarze pierwszego kontaktu faktycznie potrafią dobrze zająć się takimi pacjentami?

W teorii tak. Ale różnie to bywa. Na posiedzeniu internistów w roku ubiegłym pracująca ze mną lekarka przeprowadziła ankietę na temat znajomości kryteriów rozpoznania chorób czynnościowych, tzw. kryteriów rzymskich II. Okazało się, że znało je tylko 50-60 proc. ankietowanych. A to są przecież podstawy. Dlatego tak często zdarza się, że lekarze kierują do specjalistów każdego pacjenta, którego boli brzuch. Prawidłowe rozpoznanie niektórych patologii sprawia wciąż kłopot.

Do jakiego momentu lekarz poz może sam zajmować się problemami gastrycznymi swojego pacjenta?

Jeżeli objawy występują u pacjenta młodego (do 40 r.ż.), pojawiły się po raz pierwszy, nie ma żadnych objawów alarmowych, takich jak utrata masy ciała, niedokrwistość czy gorączka. Leczenie powinno się zacząć od przeprowadzenia testu z zastosowaniem inhibitorów pompy protonowej. Polega on na przepisywaniu pacjentowi na czas od 2 do 8 tygodni, w podwójnej dawce leków, które hamują kwaśne wydzielanie. Następnie stopniowo obniżamy dawkę, ustalając najniższą skuteczną i stosując ją stosunkowo długo. Jeśli po takiej terapii dolegliwości ustąpią, na tym można zakończyć leczenie, ewentualnie - w razie potrzeby - można zalecić leczenie podtrzymujące lub "na żądanie".

A kiedy sytuacja wymaga konsultacji specjalisty?

Kiedy objawy nie ustępują po leczeniu lub nawracają, jeśli pacjent przez długi czas wymaga wysokich dawek, skończył 40 r.ż. i boimy się, że mogą występować inne współistniejące choroby (np. zmiany rakowe, polipy) - takiego pacjenta powinno skierować się na gastroskopię i wtedy opiekę nad nim przejmuje gastrolog.
Niektórzy pacjenci, szczególnie ci po 40 r.ż., z występującymi objawami alarmowymi, takimi jak gorączka, spadek masy ciała, niedokrwistość lub nawracającymi epizodami refluksu, powinni mieć wykonane badanie endoskopowe, sprawdzające, czy nie ma nadżerek, owrzodzeń lub tzw. przełyku Baretta. Badaniem pomocnym w ustaleniu charakteru zmian jest gastroskopia. Pomimo objawów choroby, nie zawsze występują zmiany w śluzówce, dlatego refluks rozpoznajemy też na podstawie wywiadu i reakcji na inhibitory pompy protonowej.
U pewnej grupy pacjentów (np. z objawami pozaprzełykowymi lub chorych przygotowywanych do zabiegu operacyjnego) powinniśmy wykonać pH-metrię. Polega ona na badaniu poziomu kwaśności za pomocą cieniutkiej sondy założonej choremu przez nos na całą dobę. Wykonuje on wszystkie codzienne czynności i przy okazji zaznacza, kiedy ma dolegliwości, a specjalny monitorek podłączony do sondy mierzy wydzielanie kwasów w żołądku i przełyku. To badanie można ambulatoryjnie wykonać w większości ośrodków gastrologicznych, ale nie ma potrzeby, by przeprowadzać je u wszystkich osób z chorobą refluksową. Powinno być wykonywane szczególnie przy objawach pozaprzełykowych.

A jakie objawy pozaprzełykowe mogą świadczyć o chorobie refluksowej?

Wielu pacjentów ma objawy typowe dla chorób serca, przewlekły kaszel, chrypkę, astmę, częste zapalenia płuc, chore zatoki, próchnicę - te objawy należy kojarzyć z refluksem. Takie dolegliwości wywołuje ciągłe drażnienie kwasem. Często skojarzenie tych objawów z chorobą refluksową jest trudne i dopiero specjalistyczna diagnostyka pozwala ostatecznie rozpoznać chorobę. Dlatego lekarze innych specjalności, np. pulmonolodzy, alergolodzy, kardiolodzy powinni mieć świadomość, że także choroba refluksowa może wywoływać objawy typowe dla schorzeń z ich dziedziny.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.