Koszt zakażeń szpitalnych

Beata Lisowska
opublikowano: 05-10-2005, 00:00

Na całym świecie pobyt w szpitalu wiąże się z ryzykiem zakażenia szpitalnego. W innych krajach nauczono się radzić sobie z tym problemem, w Polsce jest wstydliwie przemilczany. Nie ma też wiarygodnych statystyk oraz rachunku kosztów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Polsce obowiązuje rozporządzenie nakładające na szpitale obowiązek rejestracji zakażeń szpitalnych, zawierające dokładne wskazówki, w jakiej formie i komu informacje te powinny być raportowane. Pewna wada tego systemu tkwi jednak w samym procesie rejestracji, który - zdaniem dr. n. med. Pawła Grzesiowskiego z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - nie wychwytuje w wiarygodny sposób przypadków zakażeń szpitalnych. System opiera się na monitorowaniu wyników z mikrobiologii, a tego typu badania wykonuje się w Polsce rzadko, więc większość przypadków "ucieka" ze statystyki.
Nie jest też tajemnicą, iż tego typu dane, nawet jeśli są rejestrowane w szpitalu, rzadko opuszczają jego mury. Zdaniem Haliny Wąsikowskiej z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, placówki medyczne wciąż ukrywają prawdę o skali problemu zakażeń szpitalnych. Obawiają się, by te informacje nie przedostały się do prasy i nie przylgnęła do tych placówek etykietka szpitali, w których ludzie umierają z powodu zakażeń.

Jak rejestrować?

Rejestrować i monitorować zakażenia szpitalne muszą tylko te placówki, które ubiegają się o akredytację lub certyfikat ISO. Na przykład w ramach procesu akredytacji powinny wdrożyć wiele procedur higienicznych dotyczących personelu i jego ochrony, a przede wszystkim monitorować zakażenia szpitalne. Wizytatorów z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia podczas odwiedzin w szpitalach interesuje, w jaki sposób radzą one sobie z problemem infekcji szpitalnych: jaką wdrażają antybiotykoterapię, w jaki sposób kontrolują rozchód leków, czy realizują receptariusz szpitalny, czy i ile wykonują posiewów. Pada też pytanie o to, co jest przyczyną zakażenia. "Jeżeli w oddziale pojawiają się np. gronkowce wielooporne, trzeba się zastanowić, czy przenoszą je pacjenci, czy personel, czy w szpitalu nie zużywa się zbyt dużo antybiotyków, które stymulują powstawanie szczepów wieloopornych, czy była zła profilaktyka i co należy zrobić, żeby uniknąć podobnych infekcji w przypadku innych pacjentów. Procedury w większości szpitali są opisane, ale często nieprzestrzegane. My sprawdzamy, w jaki sposób się ich przestrzega, by zapobiec ponownym zakażeniom czy zminimalizować je u innych chorych" - mówi Halina Wąsikowska z Ośrodka Akredytacji Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.
Gdy siedem lat temu rozpoczynano proces akredytacji, szpitale wykazywały zakażenia u 0,1-0,2 proc. pacjentów. "W tej chwili bezpiecznie jest mówić, że jednostka ma 2 proc. zakażeń szpitalnych. Jednak gdy odwiedzamy szpitale, zaczynamy rozmawiać z personelem i pacjentami, widzimy ich stan higieniczny, zużywany profil antybiotyków, okazuje się, że infekcji jest więcej. Niektórzy uważają nawet, że ulega im 15-20 proc. polskich pacjentów" - mówi H. Wąsikowska.
Akredytowane szpitale przyznają się do infekcji szpitalnych częściej, wykazując je u 5-6 proc. ogólnej populacji pacjentów.

Koszty poza kontrolą

Ale nawet placówki z akredytacją nie mają obowiązku liczenia kosztów zakażeń szpitalnych. Tymczasem zdaniem wielu specjalistów, sama rejestracja infekcji szpitalnych nie wystarczy, jeśli nie powiąże się ich z kosztami, które generują. A skoro same szpitale nie wiedzą, ile kosztują je zakażenia szpitalne, nie ma też kompleksowych danych ogólnopolskich.
Na palcach jednej ręki można policzyć placówki, które z ogólnych kosztów działalności wydzielają dodatkowe wydatki, poniesione z tytułu złej jakości, w tym zakażeń szpitalnych. Są to prywatne firmy medyczne, w przypadku których rachunek ekonomiczny jest prosty: bardziej opłaca się inwestować w jakość usługi, niż płacić ewentualne odszkodowania pacjentom.
Własną procedurę liczenia kosztów jakości stworzył np. NZOZ Krajmed Laryngologia i Chirurgia Plastyczna Nosa w Warszawie. Wdrażanie systemów projakościowych kosztuje tę klinikę niemało, a jak zapewnia lek. Andrzej Peńsko, dyrektor Krajmedu nie wymusiły tego wypadki w pracy, ale wizja placówki nowoczesnej i zapewniającej dobrą jakość leczenia. Firma wydaje 8 razy więcej na działania zapobiegające usługom o niewłaściwej jakości niż na ewentualne rabaty z tym związane. Ale dzięki temu żaden pacjent w okresie ostatnich kilkunastu miesięcy nie wystąpił z odszkodowaniem z tytułu zakażenia nabytego podczas hospitalizacji. "Jakość kosztuje. Jeżeli chce się wiedzieć, czy postępowanie związane z przeciwdziałaniem zakażeniom szpitalnym jest skuteczne, trzeba to po prostu liczyć. Kto nie liczy, nie wie, czy poniesione wydatki zwrócą mu się w postaci zmniejszenia liczby infekcji" - mówi A. Peńsko.

Zapobieganie powikłaniom tańsze

Jego zdaniem, nie warto czekać aż mleko się rozleje. Zamiast leczyć powikłania, warto im zapobiegać.
Andrzej Peńsko wyjaśnia to na konkretnym przykładzie. "Jeżeli mam pacjenta, któremu rana źle się goi po zabiegu, najpierw zastanawiam się, dlaczego ten proces przebiega nieprawidłowo i co zrobić, żeby usunąć ten stan. Wdrażam leczenie antybiotykami. Pacjent wyzdrowiał, ale nie usunąłem przyczyny. Muszę ją znaleźć: czy lekarz źle umył ręce, czy mam złą sterylizację, czy na sali operacyjnej było brudno? Przeprowadzam działania mające na celu znalezienie przyczyny (wymazy z rąk, wymazy z wszystkich miejsc na sali operacyjnej, kontrola sterylizacji), by następnie wprowadzić odpowiednie działanie: instruktaż dla lekarzy, remont sali operacyjnej lub naprawę sterylizatora. Ale na tym nie koniec. Teraz siądę i zastanowię się, co zrobić, by w przyszłości takie sytuacje się nie powtarzały. Muszę podjąć jakieś działania zapobiegawcze, np. zobowiążę pielęgniarkę epidemiologiczną do wykonywania kontrolnych wymazów z sali operacyjnej raz na miesiąc, żeby monitorować stan flory bakteryjnej i uprzedzić pojawienie się infekcji" - wylicza A. Peńsko.
Na każdym z tych etapów zarządzający powinien liczyć koszty każdego podjętego działania. Lekarze nie zdają sobie najczęściej sprawy z kosztów. Przykładem może być niewłaściwe stosowanie antybiotyków. "Nikt nie liczy, ile to kosztuje. Jak pacjent ma nadkażenie, to daje mu się następny antybiotyk - mówi A. Peńsko. - Tymczasem każde działanie powinno być powiązane z liczeniem jego kosztów. Szpitale i firmy medyczne, które mają wdrożone ISO, mogą rejestrować zakażenie szpitalne jako tzw. niezgodność i liczyć jego koszty, postępując zgodnie z procedurą niezgodności. Tak też dzieje się w Krajmedzie. Rozpoznanie niezgodności w systemie ISO pociąga za sobą konieczność jej usunięcia, czyli wdrożenia działań korekcyjnych.
Zdaniem A. Peńsko, koszty jakości mogłyby na swój własny użytek liczyć także publiczne szpitale, wiążąc tę procedurę z rejestracją pojawiających się zakażeń szpitalnych.
Ile kosztuje szpital organizacja systemu prewencji, próbował policzyć kiedyś Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i z tych wyliczeń wyszło mu, że w polskich warunkach to wydatek 50 tys. zł netto rocznie. Tyle kosztuje monitorowanie zakażeń, zakup komputerów, pensje lekarza i pielęgniarki pracujących w zespole kontroli zakażeń szpitalnych. Jednak, jak przyznaje Paweł Grzesiowski, łączny koszt stworzenia systemu w szpitalu jest dużo wyższy, bo obejmuje też dobrą sterylizację, dezynfekcję, wydatki na antybiotyki i zmiany w organizacji pracy lub zatrudnienie dodatkowego personelu.
Zdaniem Andrzeja Peńsko, szpitale publiczne nieuchronnie czekają takie wydatki. "Na razie pacjenci rzadko występują z roszczeniami, ale to się zmieni. To tylko kwestia ich dogadania się z prawnikami. I wtedy, kto wcześniej wdroży mechanizmy obronne, będzie miał ISO lub akredytację, będzie miał racjonalne procedury ograniczające ryzyko dla pacjenta, ten nie musi się obawiać, że przegra w sądzie" - uważa Andrzej Peńsko.

Koszty na świecie
Zdaniem Pawła Grzesiowskiego z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, koszty zakażeń szpitalnych na świecie zależą od zasobności systemu opieki zdrowotnej w danym kraju. Według różnych badań, koszty ponoszone przez szpital z powodu zakażenia podczas hospitalizacji rosną 2-3-krotnie.
Podczas badania wykonanego w Wielkiej Brytanii w okresie od kwietnia 1994 do maja 1995 roku, któremu poddano prawie 4 tys. pacjentów hospitalizowanych w różnych oddziałach szpitali okręgowych, porównano koszty wynikające z zarejestrowanych zakażeń szpitalnych. Co najmniej jedną lub nawet więcej infekcji nabytych podczas pobytu w szpitalu stwierdzono u 309 osób (7,8 proc. badanych). Zakażeni pacjenci wygenerowali średnio 2,9 razy wyższe koszty niż chorzy, którzy nie przeszli zakażenia, co stanowiło średnio 3154 funty w przeliczeniu na jedną badaną osobę.
Z danych National Health Service wynika, że około 321 tys. brytyjskich pacjentów rocznie nabawia się jednego lub więcej zakażeń w szpitalu podczas hospitalizacji. Dodatkowy koszt, który ponoszą szpitale z tytułu leczenia tych powikłań, wynosi około 930 mln funtów. To obrazuje skalę korzyści, które mógłby mieć system, gdyby choć części tych zakażeń dało się uniknąć.
W Belgii opublikowano w tym roku wyniki badania, które mówią o posocznicy (sepsie) szpitalnej, która wydłuża pobyt w szpitalu średnio o 21 dni, a koszt średnio o 12 853 euro w odniesieniu do pacjentów bez tego powikłania.
Według światowej literatury, najczęściej występują zakażenia układu moczowego oraz zapalenia płuc. Jednak najbardziej kosztowne są zakażenia krwi oraz zakażenia na oddziale intensywnej terapii (najwyższy koszt pobytu) oraz u pacjentów hematologicznych, w przypadku których zdarza się, iż bardzo droga kuracja, np. po przeszczepie szpiku, zostaje zaprzepaszczona w wyniku zakażenia szpitalnego. miertelność wśród pacjentów z zakażeniami szpitalnymi wynosi ok. 10 proc. Najczęściej umierają chorzy, u których zakażenie krwi oraz zapalenie płuc rozwinęły się podczas pobytu na OIT.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.