Koronawirus w Polsce: Rząd wprowadza kolejne obostrzenia w związku z rozwojem pandemii

opublikowano: 04-11-2020, 14:36
aktualizacja: 09-11-2020, 15:05

Nauka zdalna również w klasach 1-3 szkół podstawowych, zamknięcie kin i teatrów, zamknięcie sklepów w galeriach handlowych - to niektóre zmiany, które wprowadza rząd w ramach walki z epidemią COVID-19.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Przed nami arcytrudny czas, pandemia nasila się, więc nasza odpowiedź musi być zdecydowana; dlatego kolejne restrykcje są bardzo potrzebne; chronimy tym samym służbę zdrowia i obywateli przed tragicznymi konsekwencjami pandemii - powiedział w środę premier Mateusz Morawiecki.

Premier Mateusz Morawiecki - konferencja prasowa 4 listopada 2020 r.
Adam Guz/KPRM

Na konferencji prasowej szef rządu podkreślał, że druga fala epidemii może być znacznie groźniejsza i dla Polski, i innych krajów niż przypuszczano wcześniej, a zdaniem ekspertów perspektywy dot. epidemii są nieznane.

"Zdaje się, że listopad będzie jednym z najtrudniejszych miesięcy, najtrudniejszych momentów w czasie pandemii, przed nami zatem arcytrudny czas, pandemia nasila się, więc nasza odpowiedź musi być zdecydowana. Dlatego kolejne restrykcje są bardzo potrzebne; chronimy tym samym służbę zdrowia, chronimy też obywateli, chronimy ludzi przed tragicznymi konsekwencjami pandemii" - powiedział.

"Dziś blisko 25 tys. przypadków (zakażeń koronawirusem w kraju) to za dużo, by mówić o jakiejkolwiek stabilizacji. Dlatego restrykcje są potrzebne" - podkreślił szef rządu.

Nowe restrykcje, które wprowadza rząd z powodu rozwoju epidemii COVID-19:

"Jeśli chodzi o przedszkola, to tam opieka pozostaje bez zmian - tak, jak do tej pory" - poinformował premier, pytany na konferencji prasowej o dalszą działalność żłobków i przedszkoli.

Zapowiedział też, że punkty usługowe w galeriach i te mające siedziby przy ulicach na razie nie będą zamykane.

"Generalnie czerpiemy tutaj z doświadczeń wiosennych. Po bardzo wnikliwej analizie, na tym etapie dopuszczamy jeszcze tego typu punkty usługowe. Podobnie, jak te które są zakładami usługowymi przy ulicach, jak zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, aczkolwiek w reżimie sanitarnym, który obowiązuje" - powiedział premier.

Dodał, że pozostaną one otwarte do czasu, kiedy "nie będziemy musieli ogłosić narodowej kwarantanny w zależności od tego, czy ten hamulec bezpieczeństwa, który dzisiaj wciskamy będzie wystarczająco skuteczny”.

Poinformował też, że nauczyciele otrzymają 500-złotowy bon na zakup sprzętu do nauki zdalnej. Przywrócony też zostanie dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 na wcześniej obowiązujących zasadach.

W opublikowanym 6 listopada w Dzienniku Ustaw rozporządzeniu Rady Ministrów ws. ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - inaczej niż w projekcie - sklepy meblowe nie znalazły się w wykazie placówek, które od soboty są czynne w galeriach. Z tego względu niektóre firmy zajmujące się sprzedażą mebli, m.in. IKEA, poinformowały, że ich sklepy stacjonarne od 7 listopada są do odwołania zamknięte.

W poniedziałek 9 listopada wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin przekazał, że odbył telekonferencję z branżą sklepów meblowych. Efekty tej telekonferencji to wypracowanie nowych, jeszcze wyższych standardów sanitarnych w sklepach meblowych, dlatego na posiedzeniu Rady Ministrów będzie rekomendował jak najszybsze otwarcie sklepów meblowych. Wcześniej Gowin informował, że resort rozwoju nie chciał zamykania sklepów meblowych, jednak przeważyło stanowisko resortu zdrowia.

Premier: krok za tą granicą, którą dziś wyznaczamy, jest tylko narodowa kwarantanna

"Chcemy skutecznie wdrożyć te nasze zasady. Jeżeli jednocześnie też uda się ograniczyć mobilność społeczną, jeśli rzeczywiście dojdzie do wygaszenia protestów społecznych - to tysiące istnień ludzkich może zostać uratowane" - mówił premier w środę na konferencji prasowej.

"To jest nasza podstawowa odpowiedzialność" - podkreślił.

Morawiecki stwierdził, że w Polsce "wciąż są duże rezerwy sprzętu". "Respiratorów wydanych zostało w ostatnich tylko dwóch tygodniach ponad tysiąc. W przypadku kolejnych tygodni mamy do wydania następny tysiąc respiratorów, a więc sprzęt jest" - zapewnił. "Łóżek na razie jest jeszcze wolnych 30 proc." - dodał premier.

"Nie możemy czekać na to, aż tych łóżek będzie wolnych tylko 3 proc., a respiratorów - tylko 2 proc. Chcemy, żeby ten bufor bezpieczeństwa był większy. Dlatego krok za tą granicą, tylko jeden krok za tą granicą, którą dzisiaj wyznaczamy, za tym hamulcem bezpieczeństwa, który dzisiaj mocno wciskamy, krok za tą granicą jest tylko narodowa kwarantanna, czyli całkowity lockdown i całkowite zamknięcie handlu, usług, również części zakładów po to, żeby powstrzymać najgorsze, czyli pęknięcie w całości służby zdrowia" - powiedział szef rządu.

Kiedy możliwy całkowity lockdown?

Informując o kolejnych wprowadzanych od soboty obostrzeniach, Morawiecki przedstawił możliwe dalsze ograniczenia.

"Jeżeli epidemia dotknie powyżej 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców, włączamy ten bardzo ostry hamulec bezpieczeństwa; jeżeli jednak przekroczy 70-75 przypadków na 100 tys., to będziemy musieli wdrożyć zasady narodowej kwarantanny – bardzo zasadnicze zakazy przemieszczania się, poruszania się i wszelkie zakazy, które umożliwią nam realizację scenariusza, który jest najbardziej potrzebny" – powiedział.

Dodał, że jeśli liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem będzie się utrzymywała na poziomie 25-50 na 100 tys., "to jest możliwość powrotu do zasad stref czerwonych", a przy 10-25 zakażeniach na 100 tys. będzie można przywrócić zasady obowiązujące w strefie żółtej.

"Oby jak najszybciej to nastąpiło, ale dzisiaj nie możemy tego zakładać" – zaznaczył, przywołując ostrzeżenia przed kolejnymi falami pandemii formułowane przez niemiecki Instytut Kocha i francuską Radę Naukową.

"Musimy się przygotowywać do życia, funkcjonowania, kształcenia, prowadzenia działalności gospodarczej w ramach zupełnie innego reżimu sanitarnego" – oświadczył, argumentując, że czterotygodniowy lockdown w Izraelu spowodował znaczny spadek przyrostu nowych zakażeń. "Te metody, wiemy to zresztą doskonale z naszego własnego doświadczenia z wiosny, działają" – dodał.

Adam Niedzielski: system jest na granicy wydolności, czas włączyć hamulec awaryjny

„Nasz system opieki zdrowotnej dochodzi, czy jest, na granicy wydolności. Oczywiście wykonujemy kolejne kroki, które służą jego rozbudowie, ale to jest czas, kiedy trzeba włączyć hamulec awaryjny” – powiedział uczestniczący również w konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

To nie jest moment na kłótnie i dyskusje światopoglądowe – akcentował minister, zaznaczając, że przyszedł czas, by nie tylko pytać, co państwo i system może zrobić dla nas, ale co my możemy zrobić, aby zahamować epidemię.

Podkreślił, że konieczne jest doprowadzenie do dynamicznego i drastycznego spadku liczby zachorowań.

„Nie możemy sobie pozwolić na realizację scenariusza, który polega na przyglądaniu się, co się dzieje krótkookresowo i dokładaniu obostrzeń kategorii lżejszej. To jest czas, żeby włączać hamulec awaryjny” – powiedział minister.

„Musimy wszyscy zdać sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy. To nie jest czas na niesnaski, to nie jest czas na kłótnie, to nie jest czas na dyskusje światopoglądowe, to czas na ochronę życia” – zaznaczył szef MZ.

„To jest czas, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co my, co każdy z nas może zrobić dla tego, by powstrzymać pandemię. (…) Powoli przychodzi czas, by zadać sobie pytanie, nie tylko o to, co państwo, co system opieki zdrowotnej może zrobić dla ciebie, ale też pytanie, co ty możesz zrobić, aby zahamować rozwój pandemii” – podkreślił minister.

Wskazał, że kluczowe jest pozostawanie w domach. „Zostańmy w domu po to, by ograniczyć kontakty, by nie dać okazji wirusowi na rozprzestrzenianie się. Wychodźmy tylko kiedy to niezbędne, kiedy to konieczne, bo musimy iść do pracy czy na zakupy. Ograniczmy nasze kontakty towarzyskie” – zaapelował Niedzielski.

ZOBACZ TAKŻE: Strategia 3.0, czyli nowe rozwiązania w walce z epidemią koronawirusa w Polsce

Szef resortu zdrowia zaapelował też do ozdrowieńców, żeby "włączyli się w akcję wolontariatu związanego z opieką nad seniorami" i żeby "zaczęli zgłaszać się do regionalnych centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa".

"Każdy z was może oddać krew na cele lecznicze. Leczenie osoczem jest w tej chwili metodą stosowaną w polskich szpitalach i apeluję do ozdrowieńców, żeby do tych centrów się zgłaszali. Warunki, jakie powinni spełniać, tj. przede wszystkim miesiąc po formalnym wyzdrowieniu, a oczywiście regionalne centra dokonają dalszej kwalifikacji przeprowadzając odpowiednie badania i testy. Ale to jest bardzo ważne, żebyśmy tę krew ozdrowieńców zbierali" - podkreślił Niedzielski.

ZOBACZ TAKŻE: Coraz więcej ozdrowieńców oddaje osocze, ale jeszcze bardziej rośnie zapotrzebowanie na nie

Prof. Andrzej Horban: znaczny wzrost liczby zachorowań może zwiększyć śmiertelność z powodu COVID-19 nawet do 10 proc.

Obecny na konferencji prof. Andrzej Horban, członek Rządowej Rady Medycznej ds. Epidemiologicznych, powiedział, że gdy dojdzie do znacznego zwiększenia liczby zachorowań, liczba chorych przekroczy możliwości systemu ochrony zdrowia, a śmiertelność może dojść do 10 proc. Podkreślił, że w warunkach dobrze działającej służby zdrowia śmiertelność koronawirusa to ok. 1 do 2 proc.

Zwrócił uwagę, że problem w zapewnieniu pomocy rosnącej liczbie chorych nie tkwi tylko w liczbie respiratorów.

"Proszę nie traktować respiratora jako cudownego środka na ozdrowienie, bo w warunkach sprawnie działającego oddziału intensywnej terapii mamy sześćdziesiąt parę proc. zgonów. Gdy na respiratorach będzie więcej ludzi, odsetek zgonów będzie dochodził do 90 proc. i więcej" – wskazał prof. Horban.

Zaapelował nie tylko o "wciśnięcie hamulca, ale też o zapięcie pasów bezpieczeństwa". "Zacznijmy się zachowywać tak jak na wiosnę, bo inaczej ten system przestanie być efektywny" – zaalarmował.

W środę 4 listopada Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 24 692 osób. Zmarły kolejne 373 osoby (57 z powodu COVID-19, a 316 z powodu COVID-19 oraz chorób współistniejących). To najwyższy dzienny bilans zakażeń i zgonów od początku epidemii w Polsce. ZOBACZ TAKŻE: COVID-19 w Polsce: liczba zakażeń koronawirusem i zgonów [AKTUALIZACJA]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: PAP, KM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.