Koronawirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy niż grypa sezonowa

Monika Majewska
opublikowano: 15-03-2020, 13:18

Koronawirus SARS-CoV-2, mimo że powoduje objawy infekcji podobne do grypy sezonowej, jest całkiem innym patogenem. W przypadku COVID-19 - infekcji wywoływanej przez nowego wirusa - ciężki przebieg choroby odnotowuje się u ok. 20 proc. pacjentów. To znacznie więcej niż w przebiegu grypy sezonowej. Wyższy jest także wskaźnik śmiertelności w powodu COVID-19.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

11 marca 2020 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię COVID-19, alarmując o rosnącej liczbie przypadków zakażeń na świecie. Dzień później w Polsce zostało wydane rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące wystąpienia w naszym kraju stanu zagrożenia epidemicznego. Wybuch pandemii zbiegł się w czasie z okresem zwiększonej zachorowalności na grypę sezonową. Z meldunków epidemiologicznych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny wynika, że z miesiąca na miesiąc liczba zachorowań, hospitalizacji i zgonów z powodu grypy dynamicznie rośnie.

Koronawirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy niż grypa sezonowa
Zobacz więcej

Koronawirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy niż grypa sezonowa iStock

Koronawirus SARS-CoV-2: wskaźniki śmiertelności są wyższe niż w przypadku grypy

Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego (opracowanych na podstawie informacji WHO oraz europejskiego i amerykańskiego centrum ds. zapobiegania i kontroli chorób - ECDC i CDC) wynika, że obecnie wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19 wynosi 3,7 proc. Jest to średnia ze wszystkich państw, w których odnotowano przypadki zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. W poszczególnych krajach wskaźniki te są różne (np. we Włoszech wynosi ponad 6 proc.). Są one wyższe niż w przypadku grypy sezonowej, która - jak podaje WHO - przyczynia się do śmierci mniej niż 1 proc. chorych.

Według Światowej Organizacji Zdrowia do tej pory (stan na 13 marca 2020 r.) zgłoszono na całym świecie prawie 135 tys. zakażeń i 5 tys. zgonów. Najwięcej zainfekowanych osób jest w Chinach (ponad 80 tys. pacjentów), gdzie odnotowano także najwięcej przypadków śmiertelnych (ponad 3 tys.). Na drugim miejscu znajdują się Włochy, gdzie zarejestrowano ponad 15 tys. zakażeń i ponad 1 tys. zgonów. Następnym w kolejności krajem jest Iran, gdzie zostało zakażonych 9 tys. osób, a ponad 350 zmarło. Niewiele mniejszą liczbę infekcji odnotowano w Korei Południowej, gdzie zmarło ponad 60 osób.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus SARS-CoV-2: jaka jest liczba zakażonych i ofiar śmiertelnych [AKTUALIZACJA]

Grypa w Polsce: liczba zachorowań i zgonów także wzrasta

Z meldunków epidemiologicznych NIZP-PZH wynika, że od 1 września 2019 r. do 7 marca 2020 r. odnotowano w sumie ponad 3 mln zachorowań lub podejrzeń zachorowań na grypę. Tylko w lutym 2020 r. zarejestrowano 821 653 przypadki zachorowań.

W styczniu - ponad pół miliona, podobnie w grudniu 2019 r. Niewiele mniej, bo 432 352 przypadki odnotowano w listopadzie, a w październiku - 470 598. Początek obecnego sezonu grypowego, czyli wrzesień 2019 r., to prawie 300 tys. zachorowań na grypę.

Systematycznie wzrasta też liczba hospitalizacji z powodu grypy lub jej podejrzeń. We wrześniu 2019 r. z jej powodu skierowano do szpitala 515 osób, w październiku już 979. W listopadzie liczba hospitalizowanych przekroczyła tysiąc, a w grudniu - 1,5 tys. W styczniu 2020 r. liczba skierowań do szpitala wyniosła 2792. W ciągu kolejnego miesiąca wzrosła prawie dwukrotnie - w lutym hospitalizowano bowiem 5596 osób.

Wzrasta także liczba zgonów spowodowanych grypą. Od początku sezonu epidemicznego 2019/2020 zmarły w Polsce 43 osoby: 2 w listopadzie, 1 w grudniu, 10 w styczniu, 23 w lutym i 7 w pierwszym tygodniu marca. Dla porównania, w poprzednim sezonie grypowym - trwającym od 1 września 2018 r. do 7 kwietnia 2019 r. - odnotowano prawie 3,7 mln zachorowań i podejrzeń zachorowań z powodu grypy. Zarejestrowano także 143 zgony z powodu tej choroby - najwięcej od ponad pięciu lat. Zbliżona śmiertelność (124 zgony) była jedynie w sezonie 2015/2016.

Nie wiemy, jakie mogą być odległe powikłania infekcji wywołanej przez nowego koronawirusa [OPINIA]

Pod jakimi względami koronawirus SARS-CoV-2 jest groźniejszy niż grypa sezonowa, wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Andrzej M. Fal, specjalista chorób wewnętrznych, alergolog, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego:

Koronawirus SARS-CoV-2 jest krótko obecny w Europie, w szczególności w Polsce. Wszystkie środki profilaktyczne, które zostały podjęte, ograniczające aktywność publiczną, czyli zamknięcie szkół, teatrów, kin, odwołanie imprez masowych, niewątpliwie przyczyni się do zmniejszenia rozprzestrzeniania się zarówno wirusa grypy, jak i SARS-CoV-2. Należy jednak zwrócić uwagę na sytuację w Chinach, gdzie grypa też jest znaną chorobą, występującą co roku. W ciągu dwóch miesięcy od odnotowania tam pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, liczba zakażonych wrosła do 80 tys. osób, z których ponad 3 tys. zmarło, co wskazuje na dość wysoką zapadalność i śmiertelność.

Kolejna sytuacja dotyczy Włoch, gdzie na początku zlekceważono SARS-CoV-2 i potraktowano go jak inne "udomowione" koronawirusy, które wywołują zwykłą infekcję przeziębieniową. W ciągu dwóch tygodni od pojawienia się wirusa w tym kraju zarejestrowano 11 tys. przypadków zakażeń i śmiertelność z jego powodu sięgającą 6 proc. W przypadku corocznej grypy nie odnotowuje się tak wysokiej śmiertelności - sięga ona 0,3-0,5 proc. Dane te pokazują, jak potencjalnie niebezpieczny jest w tej chwili koronawirus SARS-CoV-2. Absolutnie nie należy z tego powodu panikować i demonizować nowego wirusa, natomiast wymaga on bardzo rozsądnego podejścia i podjęcia zdecydowanych działań w celu zatrzymania rozprzestrzeniania się patogenu. 

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus we Włoszech: gwałtowny wzrost liczby zakażonych i zgonów

Koronawirus SARS-CoV-2 nie zniknie z przestrzeni publicznej, jednak być może za pół roku, rok, nauczymy się z nim żyć. Być może organizm ludzki będzie produkować przeciwciała przeciwko temu wirusowi i zostanie opracowana szczepionka. Wtedy koronawirus nie będzie stanowił tak dużego problemu. Obecnie natomiast jest dużym zagrożeniem i profilaktyka, która jest stosowana, musi być zdecydowana i bardziej radykalna niż w przypadku znanej od stuleci grypy. Nie znaczy to, że możemy bagatelizować grypę, szczególnie infekcji wirusem A/H1N1. Pamiętajmy, że w sezonie 2018/2019, pomimo spadku zapadalności na grypę, z jej powodu zmarło ponad 140 osób.

Profilaktyka w przypadku każdej choroby jest dziedziną hipernakładową, co oznacza, że trzeba działać wielokierunkowo i w sposób nadmiarowy. Gdybyśmy wiedzieli dokładnie, jak rozwinie się epidemia i jakie skutki może nieść za sobą koronawirus SARS-CoV-2, można byłoby wybrać ograniczoną liczbę działań profilaktycznych. W związku z tym, że jest bardzo dużo zmiennych, które odpowiadają za rozwój epidemii (pogoda, ruch ludności, podatność poszczególnych subpopulacji, czas wprowadzenia szczepionki itd.), profilaktyka ta musi być wielotorowa.

Wspólną cechą obu wirusów jest to, że wywoływane przez nie infekcje przebiegają w podobny sposób Groźną ścieżką rozwoju obydwu infekcji jest zajęcie dolnych dróg oddechowych, czyli zapalenie płuc. Jednak w przypadku infekcji wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2 (COVID-19) ciężki przebieg choroby odnotowuje się w ok. 20 proc. przypadków - w zależności od populacji. Natomiast ciężki przebieg grypy dotyczy 3 proc. chorujących. Dane te pokazują, jak duże jest ryzyko rozwoju choroby do ciężkiej postaci i potencjalne zagrożenie zapaleniem płuc, mogącym doprowadzić do niewydolności oddechowej. To jest główne niebezpieczeństwo ze strony SARS-CoV-2.

Istnieje jeszcze inne zagrożenie. Odległe powikłania grypy są nam znane i jest ich niewiele. Nie wiemy natomiast, co może być trwałą pozostałością, odległym powikłaniem infekcji wywołanej przez nowego koronawirusa. Dodatkowo zainfekowany organizm jest osłabiony i podatny na inne infekcje. Niewykluczone, że zakażenie jednym wirusem może być ścieżką torującą infekcje innym wirusom.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak się chronić przed koronawirusem?

Leki na koronawirusa SARS-CoV-2: skuteczne mogą być już znane substancje

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Majewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.