Koordynator transplantacyjny: czasem zdarza się cud

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 07-10-2021, 08:30

Ciosem dla większości naszych pacjentów jest brak lub dyskwalifikacja dawcy rodzinnego, a brak dawcy niespokrewnionego jest dla wielu chorych po prostu wyrokiem śmierci - mówi Jeremi Szypnicki w rozmowie na temat pracy koordynatora transplantacyjnego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Jeremi Szypnicki jest koordynatorem ds. transplantacji komórek krwiotwórczych Instytutu Hematologii i Transplantologii w Warszawie.

Kim jest koordynator transplantacyjny i jakie są jego zadania?

Jest to osoba z wykształceniem medycznym i po ukończonym specjalistycznym szkoleniu podyplomowym, odpowiedzialna za organizację, nadzór i dokumentację procedury przeszczepienia narządów, tkanek czy komórek. Osobiście zajmuję się procedurą transplantacji szpiku, czyli krwiotwórczych komórek macierzystych. Jako koordynator działający w klinice współpracuję z koordynatorami w ośrodkach dawców szpiku (ODS). Nieco inaczej wygląda struktura sieci koordynatorów zajmujących się przeszczepianiem narządów. W tym przypadku koordynator w ośrodku transplantacyjnym działa wspólnie z koordynatorem pobierania narządów.

Jak wygląda pana codzienna praca?

Towarzyszę pacjentowi od początku do końca procedury związanej z transplantacją komórek krwiotwórczych. Pierwszym krokiem jest kwalifikacja chorego do zabiegu, która odbywa się podczas konsylium lekarskiego. Na tym etapie uczestniczę w kompletowaniu niezbędnych dokumentów. Następnie kontaktuję się z pacjentem, informuję go, że został zakwalifikowany do procedury przeszczepienia szpiku i umawiam go z lekarzem transplantologiem na omówienie proponowanego sposobu leczenia, związanych z nim szans oraz zagrożeń. Jako koordynator staję się łącznikiem pomiędzy chorym a zespołem transplantacyjnym, pracownią doboru dawców komórek krwiotwórczych, ośrodkiem kierującym oraz innymi instytucjami.

Chory i jego bliscy mają zwykle bardzo dużo pytań związanych z zabiegiem i pobytem na oddziale. Niektóre, nawet jeżeli z pozoru wydają się błahe, są dla pacjentów bardzo ważne, ponieważ od tego będzie zależał ich komfort i funkcjonowanie w warunkach szpitalnej izolacji przez najbliższe 6 tygodni. Na pierwszym spotkaniu przekazuję swój numer telefonu, ponieważ zdarza się, że niektóre pytania czy wątpliwości pojawiają się dopiero po jakimś czasie.

Pacjent po zakwalifikowaniu do przeszczepienia, wyrażeniu zgody na poszukiwanie i dobór dawców, zostaje wpisany na krajową listę oczekujących. Dotyczy to chorych, dla których dawcą nie może zostać osoba spokrewniona. Jako koordynator dowiaduję się, na jakim etapie jest dobór, informuję o tym chorego, lekarza prowadzącego oraz cały zespół transplantacyjny. Po znalezieniu odpowiedniego dawcy rozpoczynają się przygotowania do zabiegu. Ustalane są terminy badań dawcy oraz pobrania komórek, a tym samym data przeszczepienia szpiku. Przed zabiegiem do kliniki zawsze przesyłane są próbki krwi dawcy w celu wykonania niezbędnych badań. Następnie ustalany jest transport komórek macierzystych, co również leży w zakresie obowiązków koordynatora transplantacyjnego.

Po wykonanym przeszczepieniu koordynator powiadamia różnego rodzaje instytucje, w tym m.in. ośrodek dawcy, Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji „Poltransplant”, Europejskie Towarzystwo Przeszczepiania Krwi i Szpiku (European Society for Blood and Marrow Transplantation, EBMT) czy Światową Organizację Dawców Szpiku (World Marrow Donor Association, WMDA), o stanie biorcy, dalszym przebiegu leczenia oraz ewentualnych działaniach niepożądanych.

Zanim rozpocznie się procedura poszukiwania dawcy niespokrewnionego, najpierw sprawdzana jest możliwość pobrania szpiku od kogoś z najbliższej rodziny.

Tak, zwykle od rodziców, rodzeństwa lub dzieci. W przypadku dawców spokrewnionych wyróżniamy tych, którzy mają te same geny HLA (antygeny zgodności tkankowej) co pacjent (najczęściej jest to brat lub siostra) oraz dawców haploidentycznych, czyli takich, którzy w badanym zakresie genów HLA są zgodni z biorcą tylko w połowie (np. matka lub ojciec, rodzeństwo lub pełnoletnie dzieci).

Nie zawsze udaje się znaleźć dawcę.

Niestety, nie. To jest chyba najgorsza wiadomość, jaką koordynator transplantacyjny musi przekazać pacjentowi i jego bliskim. Ciosem dla większości jest już brak lub dyskwalifikacja dawcy rodzinnego, a brak dawcy niespokrewnionego jest dla wielu chorych po prostu wyrokiem śmierci. Czasem zdarza się jednak cud…

Na początku poszukiwań odbywa się tzw. dobór wstępny, który wskazuje, ilu jest potencjalnych dawców. Najczęściej jest ich kilkunastu czy kilkudziesięciu, ale zdarza się i kilkuset lub więcej w skali świata, ponieważ dawcy poszukiwani są nie tylko w polskich bazach.

Zdarzyło się, że podczas doboru wstępnego pojawił się tylko jeden czy dwóch potencjalnych dawców. Statystyki mówią, że w takiej sytuacji dopasowanie dawcy i biorcy na podstawie kolejnych parametrów oraz stanu zdrowia jest praktycznie niemożliwe. A jednak raz nam się udało i to w czasie światowego lockdownu związanego z pandemią, gdy praktycznie na całym globie wstrzymany był ruch lotniczy! Pamiętam, że musieliśmy zorganizować transport z Turcji… Pokonaliśmy jednak wszystkie trudności i zabieg się odbył.

Jak pandemia wpłynęła na organizację ośrodków transplantacyjnych, liczbę dawców i wykonywanych zabiegów?

Przed pandemią wszystko odbywało się mniej lub bardziej planowo. Wraz z jej wybuchem zaczęły się problemy m.in. z transportem lotniczym i przekraczaniem granic, co znacząco utrudniło pozyskiwanie szpiku z ośrodków zagranicznych. W naszym instytucie przed pandemią transportem komórek macierzystych, zarówno samochodowym, jak i lotniczym, zajmował się osobiście koordynator transplantacyjny. Obecnie wiele placówek, w tym nasza, w przypadku, gdy zachodzi konieczność sprowadzenia szpiku z zagranicy, korzysta z wyspecjalizowanych firm, spełniających wygórowane wymagania i standardy. Jest to związane głównie z tym, że częste podróże zagraniczne zwiększają ryzyko zakażenia SARS-CoV-2, w wyniku czego może dojść do przeniesienia przez koordynatora infekcji do ośrodka przeszczepowego, jak i koniecznością odbycia 14-dniowej kwarantanny.

Jeżeli chodzi o liczbę dawców i wykonywanych zabiegów, to z informacji przekazywanych z rejestrów wynika, że obawy związane z pandemią występowały i wciąż występują. Nie zaobserwowałem jednak, żeby znacząco zmniejszyło to liczbę dawców. Ogromna w tym zasługa ośrodków dawców szpiku, które rzetelnie informują swoich podopiecznych o zagrożeniach i możliwościach. W 2020 r. w Instytucie Hematologii i Transplantologii w Warszawie została wykonana bardzo zbliżona liczba przeszczepów w stosunku do roku 2019. Myślę, że rok 2021 zakończymy z nie gorszym wynikiem.

Koordynator transplantacyjny musi mieć szeroką wiedzę z zakresu medycyny, ale również psychologii klinicznej czy prawa. Jakich jeszcze predyspozycji wymaga pełnienie tej funkcji?

Przede wszystkim elastyczności, dopasowywania się do różnych sytuacji, komunikatywności, umiejętności rozmawiania z pacjentem oraz jego rodziną, zwykle w trudnym dla nich momencie życiowym. Koordynator transplantacyjny z jednej strony musi lubić pracę z ludźmi, radzić sobie w niespodziewanych, stresujących czy kryzysowych sytuacjach, a z drugiej — odnajdywać się w pracy biurowej i arkuszach kalkulacyjnych. Ważna jest przy tym dobra organizacja pracy.

Czy zdarza się, że biorca lub jego rodzina chcą nawiązać kontakt z dawcą?

Tak, ale bezpośrednio jest to niemożliwe. Dawcy i biorcy mogą skontaktować się tylko w sposób zanonimizowany za pośrednictwem koordynatorów transplantacyjnych. Można powiedzieć, że działamy jak poczta, przekazując listy biorców do dawców i odwrotnie. Jest to niezwykle wzruszające.

Do zadań koordynatora transplantacyjnego należy również kształtowanie wizerunku transplantologii klinicznej w społeczeństwie. Jaki jest on obecnie? Czy Polacy chętnie zostają dawcą szpiku?

Tak, świadczy o tym fakt, że mamy jeden z największych rejestrów w Europie. Myślę, że Polacy są świadomi, jakie korzyści niesie za sobą rejestrowanie się w bazach potencjalnych dawców szpiku oraz sama transplantacja. Przeszczepienia w Polsce mają długoletnią tradycję. Niestety, jednocześnie wciąż pokutują pewne błędne stereotypy, np. takie, że szpik zawsze pobierany jest podczas bolesnego zabiegu nakłucia kręgosłupa czy talerza kości biodrowej. Tymczasem obecnie w ponad 80 proc. macierzyste komórki krwiotwórcze pozyskiwane są z krwi obwodowej w procesie aferezy.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.