Konstytucjonalista: w sprawie szczepień państwo nie może chować głowy w piasek

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 21-07-2021, 15:01

Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce to złożona kwestia prawna. Z jednej strony mamy wolność wyboru, z drugiej - przesłankę ochrony zdrowia publicznego. Ten dysonans nie powinien jednak skłaniać decydentów do chowania głowy w piasek - mówi portalowi pulsmedycyny.pl mec. Mirosław Wróblewski, konstytucjonalista i dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego w biurze RPO.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Coraz więcej krajów wprowadza dodatkowe "stymulanty" dla osób do tej pory niezaszczepionych na COVID-19 - i to nie tylko w postaci przysłowiowej marchewki, ale także kija. To m.in. obowiązek szczepień dla medyków, nauczycieli, zakazy wstępu do miejsc użyteczności publicznej, komunikacji.

Również w Polsce trwają rozmowy na szczeblu rządowym, jak skłonić obywateli do szczepień - do tej pory jednak bez konkretnych decyzji. Czasu jednak jest coraz mniej - rośnie udział niebezpiecznego wariantu Delta w nowo wykrywanych zakażeniach, a dynamika i statystyki szczepień nie napawają optymizmem: według danych z 20 lipca odsetek Polaków zaszczepionych co najmniej jedną dawką szczepionki na koronawirusa wynosi 46,4 proc., zaś dwiema dawkami - 39,44 proc. całego społeczeństwa. „Jeśli chęć Polaków do zaszczepienia się przeciw COVID-19 się nie zwiększy, to w ciągu dwóch-trzech tygodni akcja szczepień niemal się zatrzyma” - ocenił 19 lipca "Dziennik Gazeta Prawna".

PRZECZYTAJ TAKŻE: DGP: za 2-3 tygodnie akcja szczepień przeciw COVID-19 może się zatrzymać

- Sankcje to zawsze ostateczność. Państwo jednak nie może chować głowy w piasek. Na pytanie, jak skłonić Polaków do szczepień, wcześniej czy później trzeba będzie odpowiedzieć. Pamiętajmy, że czwarta fala koronawirusa i związane z nią ryzyko znacznego spowolnienia gospodarki także mogą poskutkować ograniczeniem niektórych praw obywatelskich, np. praw socjalnych - zwraca uwagę mec. Mirosław Wróblewski.

Konstytucja zakazuje ingerencji w istotę ochrony praw i wolności, ale...

- W mojej ocenie całkowite wykluczenie osób niezaszczepionych z dostępu do pewnych usług byłoby w Polsce niemożliwe, ponieważ konstytucja zakazuje ingerencji w istotę ochrony praw i wolności, a szczepienia przeciw COVID-19 są nieobowiązkowe. Równocześnie mamy przesłankę zdrowia publicznego. Każde prawo i wolność mogą być ograniczone konstytucyjnie na podstawie art. 31 ust. 3: "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw" - zwraca uwagę mec. Wróblewski.

Jak zaznacza mec. Mirosław Wróblewski, w przypadku COVID-19 trudno mówić o obowiązku szczepień dla całej populacji w Polsce - z różnych względów.

Jak zaznacza, ograniczenia dla niezaszczepionych czy wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw COVID-19 muszą mieć formę ustawową. Jednak ustawodawca musiałby wykazać, że takie zmiany są niezbędne, by zrealizować cel ochrony całego społeczeństwa przed zagrożeniem związanych z COVID-19. - To się bada także w mechanizmie oceny proporcjonalności: czy istnieją inne rozwiązania, które prowadzą do tego celu. Są nimi już dzisiaj stosowane restrykcje i obostrzenia - limity osób, dystans społeczny, maseczki - tłumaczy mecenas.

- Niestety ustawodawca unika rozpoznawania różnorodności tych sytuacji. A przecież w Radzie Medycznej mamy różne środowiska, organizacje pozarządowe, które mogłyby je wskazywać. Nakładanie ograniczeń drogą rozporządzeń jest ryzykowne. Po pierwsze - częste zmiany utrudniają lub wręcz uniemożliwiają efektywną kontrolę konstytucyjności, z drugiej - są już skargi konstytucyjne obywateli, dotyczące np. ograniczenia wolności zgromadzeń - mówi.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

W placówkach medycznych tylko osoby zaszczepione?

- W tej chwili analizujemy sytuację i zastanawiamy się, czy wprowadzić odgórnie unormowanie dotyczące odwiedzin w szpitalach przez osoby w pełni zaszczepione, czyli bezpieczne dla hospitalizowanych pacjentów. Bezpieczeństwo jest tu najważniejsze – powiedział 16 lipca wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wiceminister Kraska: mamy dziś problem z odwiedzinami w szpitalach

- Ograniczenie, by w ogóle nie wpuszczać niezaszczepionych do placówek medycznych, szłoby zdecydowanie za daleko. Nie można dla ratowania zdrowia i życia jednej grupy (pacjentów zaszczepionych - red.) ryzykować zdrowiem i życiem innych (niezaszczepionych pacjentów potrzebujących świadczeń medycznych - red.) Trzeba by ten obszar zróżnicować i "wyważyć" ustawą - komentuje mec. Wróblewski.

Tłumaczy, że jeżeli zakaz wstępu dotyczyłby tylko odwiedzin, to "wydaje się, że byłoby to rozwiązanie proporcjonalne". - Oczywiście także i tu należałoby doprecyzować, czy zakaz dotyczy np. rodzica, który już miesiąc nie widział chorego dziecka (prawo rodzica do wychowania dziecka, prawo dziecka do zdrowia psychicznego), albo osoby, która chce pożegnać umierającego bliskiego i czy szpital może zorganizować bezpieczne odwiedziny dla osoby niezaszczepionej, z użyciem np. środków ochrony osobistej - mówi.

A może obowiązek szczepień dla wybranych grup?

Jak zaznacza mec. Wróblewski, w przypadku COVID-19 trudno mówić o obowiązku szczepień dla całej populacji - z różnych względów.

- Owszem, mamy katalog szczepień obowiązkowych, ale dotyczy on osób niepełnoletnich. Z perspektywy społeczeństwa mamy w przypadku tych szczepionek i chorób, którym zapobiegają, ponadstuletnią wiedzę naukową. Koronawirus jest nowy, szczepionki - także. Badania oczywiście są przeprowadzone, ale mogą pojawiać się pytania, obawy, czy stan wiedzy, nauki, testów, pozwala na wprowadzenie obowiązkowości akurat tych szczepień. Mogą też rodzić się wątpliwości o skuteczność tej obowiązkowości - nie będzie łatwo przymusić ponad połowę Polaków do zaszczepienia się - tłumaczy konstytucjonalista.

- Z drugiej strony widać, że są kraje, które w przypadku określonych grup zawodowych się na to decydują. Trudno posądzać np. władze Francji, że chcą tym zrobić swoim medykom krzywdę - dodaje.

Mec. Wróblewski konstatuje, że na pytanie, jak skłonić Polaków do szczepień, wcześniej czy później trzeba będzie odpowiedzieć. Sugeruje, że być może także w Polsce warto zastanowić się nad obowiązkowością szczepień dla pewnych grup zawodowych.

- We Francji nieprzypadkowo wybrano medyków. U nas wyszczepienie tej grupy jest bardzo wysokie, ale są też inne zawody, w których występuje wysokie ryzyko transmisji wirusa na duże grupy ludzi. Być może da się ten cel zrealizować bez sankcji - np. poprzez akcje w zakładach pracy - kończy.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.