Konsekwencje stresu w dobie pandemii COVID-19

Oprac. Monika Rachtan
opublikowano: 02-06-2021, 14:34

Ograniczenia związane z pandemią utrudniły kontakt z opieką zdrowotną pacjentom z chorobami przewlekłymi. Niewątpliwie potęgowało to u nich stres i tak obecny z powodu zagrożenia infekcją SARS-CoV-2.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Stres, szczególnie przewlekły, oddziałuje na cały organizm człowieka, może powodować zaburzenia funkcjonowania praktycznie wszystkich układów i narządów. O niektórych obszarach jego szczególnego wpływu rozmawialiśmy z lekarzami specjalistami podczas spotkania „Siła dialogu”. Zaproszenie do dyskusji przyjęli:

  • dr n. med. Sławomir Murawiec, specjalista w dziedzinie psychiatrii i psychoterapeuta z Centrum Medycznego Harmonia;
  • prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal, specjalista w dziedzinie chorób wewnętrznych, alergologii i zdrowia publicznego, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego;
  • prof. dr hab. n. med. Jerzy Ostrowski, specjalista w dziedzinie chorób wewnętrznych i gastroenterologii z Kliniki Gastroenterologii, Hepatologii i Onkologii Klinicznej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, kierownik Zakładu Genetyki Narodowego Instytutu Onkologii — Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie;
  • prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, specjalista w dziedzinie chorób wewnętrznych i diabetologii, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Psyche i soma w interakcji

Choroby dotyczące ciała i psychiki człowieka łączą się ze sobą na pewnym poziomie. Połączenie to może wynikać z czynników genetycznych, epigenetycznych, różnorodnych mechanizmów, takich jak: przysadkowo-nadnerczowa oś odpowiedzi stresowej, stan zapalny, mikrobiom jelitowy.

Dr Sławomir Murawiec zwrócił uwagę na przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych badanie, w którym w wybranej populacji oceniano wpływ stresujących wydarzeń życiowych na incydenty sercowo-naczyniowe, zwłaszcza u osób dorosłych, z wywiadem obciążonym depresją. Wyniki pokazały, że każde zdarzenie stresowe było związane z 15-procentowym wzrostem ryzyka wystąpienia incydentów sercowo-naczyniowych, a ten wpływ był silniejszy u osób dorosłych, które w przeszłości chorowały na depresję. W opinii dr. Murawca, podobne zależności mogłyby pojawić się w kontekście występowania u pacjentów lęku czy też zaburzeń snu Z kolei w chińskim badaniu zapytano 96 pacjentów po przebytej chorobie COVID-19, czy w czasie rekonwalescencji odczuwali objawy depresji. „U osób, które zgłaszały takie objawy, na podstawie retrospektywnej analizy wyników leukocytów, CRP czy interleukiny 6 stwierdzono, że w ich przypadku stan zapalny był bardziej nasilony w okresie choroby COVID-19. W tym przypadku także obserwujemy nakładanie się ze sobą elementów: stres, stan zapalny, COVID-19, depresja. Zatem wolno nam wnioskować, że są one ze sobą powiązane” — komentuje dr Murawiec.

Wzbierająca fala depresji

Szacunkowe dane wskazują, że w Polsce na depresję może chorować nawet 10 proc. społeczeństwa. Eksperci podkreślają, że stres związany z pandemią COVID-19, izolacja, brak kontaktów społecznych mogły spowodować w ostatnich miesiącach znaczące zwiększenie liczby osób z depresją. Niestety, w Polsce większość pacjentów cierpiących na tego rodzaju zaburzenia nie otrzymuje odpowiedniej pomocy medycznej.

Część z nich wstydzi się swojego problemu lub go lekceważy, część nie wie, do kogo zwrócić się po pomoc. Czy objawy „pandemicznej” depresji są jakieś swoiste? Zdaniem dr. Murawca, objawy depresji przed, w czasie i po pandemii pozostają niezmienne. Są to: smutek, przygnębienie, anhedonia, obniżenie napędu do działania, zaburzenia snu w postaci wybudzeń w nocy i spłycenia snu, lęk, napięcie, drażliwość.

„W praktyce znane nam są także inne rodzaje depresji. Występuje np. tzw. męska depresja, która może dotyczyć obu płci. Tu nie smutek jest najbardziej widocznym objawem, ale drażliwość, wybuchowość, ryzykowne zachowania, pracoholizm. Jest też depresja maskowana uśmiechem — spotykamy się z nią przeważnie w mediach, po śmierci samobójczej osoby znanej, która wydawała się radosna i pełna sukcesów, a w rzeczywistości głęboko cierpiała. Bywa również depresja maskowana różnego rodzaju zaburzeniami somatycznymi” — wyjaśnia ekspert.

Sytuacja pandemiczna znacząco przyczyniła się do tego, że pacjenci lekarzy różnych specjalności częściej zgłaszają objawy depresji. Czy specjaliści powinni kierować takie osoby do poradni zdrowia psychicznego? Według dr. Murawca, nie jest to konieczne, ponieważ depresję może rozpoznawać i leczyć każdy lekarz. Ważne jest sporządzenie dokładnej dokumentacji medycznej, zawierającej informacje z wywiadu dotyczącego objawów zgłaszanych przez chorego.

Dr n. med. Sławomir Murawiec
Dr n. med. Sławomir Murawiec

“Tzw. męska depresja, która może dotyczyć obu płci. Tu nie smutek jest najbardziej widocznym objawem, ale drażliwość, wybuchowość, ryzykowne zachowania, pracoholizm”.

Niezliczony wybór masek

W klasyfikacji depresji nie ma depresji maskowanej. Jest to jednak pojęcie użyteczne klinicznie, ponieważ opisuje sytuację, w której za objawami somatycznymi stoi inne schorzenie, w tym przypadku depresja.

„U pacjentów obserwujemy wiele objawów, które mogą maskować depresję. W przypadku masek dotyczących zachowania, najczęściej spotyka się okresowe nadmierne przyjmowanie leków przeciwbólowych i uspokajających oraz okresowe nadmierne spożywanie alkoholu. Częstym objawem masek psychopatologicznych są natręctwa oraz przewlekły lęk. Innym problemem są zaburzenia rytmu dobowego pod postacią bezsenności, wczesnego wybudzania się lub nadmiernej senności. Różnicujemy także maski bólowe, objawiające się bólami w klatce piersiowej, w jamie brzusznej, bólami głowy. Ostatni rodzaj masek, to maski psychosomatyczne pod postacią zaburzeń motoryki przewodu pokarmowego, trudności w spożywaniu niektórych pokarmów, świąd i rzekome reakcje alergiczne” — wymienia psychiatra.

Dr Murawiec dodaje, że w dobie pandemii wielu pacjentów, zgłaszających wymienione wcześniej objawy, doświadcza ich zaostrzeń i pogorszenia samopoczucia. „Zaostrzenia te nie wynikają ze zmiany przebiegu tych chorób czy ze źle prowadzonego leczenia, a właśnie są skutkiem nieleczonej depresji” — tłumaczy specjalista.

Pomoc farmakologiczna

W leczeniu depresji najczęściej są stosowane leki z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI). Jest to niejednorodna grupa leków przeciwdepresyjnych, hamujących reabsorpcję serotoniny przez neurony. Przedstawicielem tej grupy jest sertralina. „Zdecydowanie wykazuje ona działanie przeciwdepresyjne. Po rozpoczęciu terapii sertraliną pacjenci często mówią, że mają lepszy nastrój, są bardziej optymistyczny.

Zmiany związane ze stosowanie terapii są zauważalne, pacjenci stają się bardziej chętni do działania. Lek zapobiega także wybuchom złości, poprawia tolerancję stresu, ma też wyraźny aspekt przeciwlękowy” — mówi dr Murawiec.

Drugą grupą leków stosowanych w leczeniu depresji są selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (SNRI). Hamują one reabsorpcję przez neurony dwóch neuroprzekaźników: serotoniny i noradrenaliny. Przykładem leku z tej grupy jest duloksetyna. Dr Murawiec wyjaśnia, że leki z tej grupy, w porównaniu do leków z grupy SSRI, wykazują dodatkowo działanie przeciwbólowe i silniejsze działanie na napęd życiowy.

W grupie antydepresantów są również leki czteropierścieniowe, które są stosowane dodatkowo przy lekach SSRI i SNRI. Przykładem leku czteropierścieniowego jest mirtazapina, która wykazuje działanie uspokajające, przeciwdepresyjne i zapewnia poprawę w zakresie snu. W leczeniu lęku jedną z możliwości terapeutycznych jest stosowanie pregabaliny.

„Jest to lek, który znajduje zastosowanie u pacjentów „martwiących się na zapas”, których myśli wybiegają w przyszłość. Lek ten hamuje lęk bardzo szybko, jeśli jest precyzyjnie dobrany. Pregabalina ma szybki początek działania, nie wykazuje metabolizmu wątrobowego, nie pojawia się zatem ryzyko, że wejdzie w reakcję z innymi lekami, które przyjmuje pacjent. Działa również przeciwbólowo, jest skuteczna wobec objawów psychicznych, jak i somatycznych lęku” — tłumaczy dr Murawiec.

Prof. dr hab. n. med. Jerzy Ostrowski
Prof. dr hab. n. med. Jerzy Ostrowski

„Patomechanizmy dolegliwości czynnościowych nie są znane, choć uważa się, że wynikają z zaburzeń interakcji jelitowo-mózgowych na poziomach neurogennym, endokrynnym lub immunologicznym, modyfikowanych dysbiozą jelitową“.

Dolegliwości czynnościowe układu pokarmowego

Prof. Jerzy Ostrowski wskazał na udział przewodu pokarmowego w transmisji wirusa powodującego COVID-19. „Wirus SARS-CoV-2 wiąże się poprzez przezbłonowy kolec (białko S) białkowo-lipidowej otoczki wirusa do receptora ACE2, a następnie wnika do wnętrza komórki gospodarza przy udziale transbłonowej proteazy serynowej. Wysoka ekspresja receptora ACE2 występuje nie tylko w pneumocytach II rzędu, ale także w komórkach nabłonkowych przewodu pokarmowego, hepatocytach i cholangiocytach. Obok drogi kropelkowej i kontaktowej, prawdopodobnym szlakiem transmisji zakażenia jest droga fekalno-oralna” — wyjaśnia prof. Ostrowski.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Objawy jelitowe w przebiegu choroby COVID-19 mogą wynikać z inwazji wirusa i być konsekwencją uszkodzenia tkanek przez intensywną odpowiedź immunologiczna organizmu w postaci burzy cytokinowej. Uznaje się ponadto, że przyczyną objawów jelitowo-żołądkowych w przebiegu COVID-19 może być dysbioza przewodu pokarmowego. Prof. Ostrowski przytacza opinie ekspertów, iż jest mało prawdopodobne, aby następstwem choroby COVID-19 był rozwój poinfekcyjnego zespołu dolegliwości czynnościowych.

„Kiedy mówimy o dolegliwościach czynnościowych? Jeśli pacjent zgłasza wielomiesięczne, a niekiedy nawet wieloletnie dolegliwości i nie znajdujemy ich podłoża organicznego, np. w postaci wrzodów, nowotworu czy innych zmian. Dolegliwości czynnościowe mogą dotyczyć każdego odcinka układu pokarmowego” — przypomina gastroenterolog.

Dolegliwości dotyczące jelit (zgodnie z Kryteriami Rzymskimi IV) dzieli się na: zespół jelita drażliwego, zaparcia czynnościowe, biegunkę czynnościową, wzdęcia czynnościowe, nieokreślone zaburzenia czynnościowe jelit, zaparcia wywołane opioidami.

„Na dolegliwości czynnościowe dotyczące objawów brzusznych składają się: bóle brzucha i dyskomfort, wzdęcia i uczucie pełności, nadmierne gazy jelitowe, kruczenia i przelewania, zaburzenia rytmu wypróżniania. Na dolegliwości pozajelitowe natomiast składają się: bóle głowy, bóle mięśni, znużenie i przewlekłe zmęczenie, zaburzenia w oddawaniu moczu, zaburzenia seksualne, zaburzenia snu, zaburzenia lękowo-depresyjne” — wylicza prof. Ostrowski.

Dolegliwości czynnościowe układu pokarmowego występują we wszystkich populacjach na całym świecie. Częściej jednak diagnozuje się je w krajach rozwiniętych. Zakłada się obecnie, że od 1-20 proc. populacji w społeczeństwie cierpi z powodu objawów czynnościowych układu pokarmowego.

Leczenie objawowe musi wystarczyć

„Patomechanizmy dolegliwości czynnościowych nie są znane, choć uważa się, że wynikają z zaburzeń interakcji jelitowo-mózgowych na poziomach neurogennym, endokrynnym lub immunologicznym, modyfikowanych dysbiozą jelitową. Podstawą rozpoznania tych dolegliwości są objawy kliniczne, a o wdrożeniu badań diagnostycznych biochemicznych i obrazowych decyduje współwystępowanie objawów alarmowych” — tłumaczy prof. Ostrowski.

Ponieważ nie wiadomo, w jakim mechanizmie powstają dolegliwości czynnościowe, nie jest możliwe stosowanie leczenia przyczynowego i ich wyleczenie. U pacjentów stosuje się leczenie objawowe, którego celem jest opanowanie lub zmniejszenie nasilenia dolegliwości. Dobór leczenia zależy od tego, jakie objawy u danego pacjenta są dominujące.

„W przypadku, gdy dominującym objawem są uporczywe bóle brzucha bądź wzdęcia, to lekiem z wyboru jest antybiotyk niesystemowy, do którego dołącza się lek systemowy. Ja w swojej praktyce najczęściej posługuję się mebeweryną, ale dostępne są także inne preparaty: trimebutyna, alweryna.

U dużej części moich pacjentów stosuję także, jako leczenie przeciwbólowe, leki przeciwdepresyjne trójpierścieniowe, ale także inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny. Gdy objawem dominującym jest biegunka, najczęściej stosuję rifaksyminę i objawowo loperamid, natomiast gdy objawem dominują- cym są zaparcia — różnego rodzaju preparaty zawierające makrogole” — informuje prof. Ostrowski.

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal
Prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal

“W zeszłym roku problem alergii wziewnej na alergeny pochodne środowiskowe był dużo mniejszy. Maseczki częściowo chroniły naszych pacjentów przed ekspozycją na alergeny wziewne. Także lockdown i izolacja w domach sprawiły, że ta ekspozycja była niższa”.

Anafilaksja skupiła powszechną uwagę

Pandemia COVID-19 ograniczyła dostęp pacjentów do opieki zdrowotnej, co stało się szczególnie dotkliwe dla osób cierpiących na choroby przewlekłe, w tym m.in. na alergie. A jak ocenia prof. Andrzej Fal, alergia jest problemem powszechnym w naszej populacji. Szacuje się, że nawet 50 proc. społeczeństwa może wykazywać objawy uczulenia po kontakcie z określonym alergenem.

„Jednym z problemów jest uczulenie na jad owadów błonkoskrzydłych. W przypadku osoby silnie uczulonej istnieje nawet ryzyko zgonu. Jego przyczyną jest gwałtowna reakcja anafilaktyczna. W dobie pandemii COVID-19 anafilaksja stała się terminem znanym szerszej grupie społecznej. Wiedza ta została rozpowszechniona przy okazji wielu prowadzonych dyskusji na temat szczepień przeciwko SARS-CoV-2. Problem wstrząsu anafilaktycznego w wyniku podania szczepionki mRNA dotyczy bardzo nielicznej grupy osób. Badania pokazują, że taka silna reakcja może wystąpić zaledwie u 1 na 1 mln osób zaszczepionych. Warto także pamiętać, że w 90 proc. przypadków taki wstrząs jest możliwy do wyleczenia” — zaznacza prof. Fal.

W ostrej reakcji anafilaktycznej, bez względu na czynnik, który ją wywołał, leczeniem z wyboru jest domięśniowe podanie adrenaliny.

„Na rynku jest dostępnych kilka preparatów, każdy z nich ma swoje wady i zalety. Chciałabym zwrócić uwagę na preparat, którego podanie nie wymaga wcześniejszego przygotowania. Badania pokazują, że w momencie wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego aż 80 proc. pacjentów nie jest w stanie samodzielnie rozpakować i podać sobie adrenaliny, która zawarta jest w ampułko-strzykawce” — wyjaśnia alergolog.

Prof. Fal zwrócił także uwagę na ciekawe zjawisko dotyczące pacjentów zmagających się z alergiami sezonowymi. „Jak wykazały badania, w zeszłym roku problem alergii wziewnej na alergeny pochodne środowiskowe był dużo mniejszy.

Dlaczego tak się stało? Maseczki częściowo chroniły naszych pacjentów przed ekspozycją na alergeny wziewne. Także lockdown i izolacja w domach sprawiły, że ta ekspozycja była niższa. Ale w międzyczasie okazało się, że wzrasta liczba uczuleń na alergeny domowe — roztocza kurzu domowego, futra zwierząt” — dodaje profesor.

Najczęstszą chorobą alergiczną jest alergiczny nieżyt nosa. „Wytyczne ARIA z 2020 r. wskazują, że jego leczenie, bez względu na to, jaki patogen go wywołał, opiera się na glikokortykosteroidach i lekach anty-H1 drugiej generacji. Łączenie tych dwóch preparatów trwa od 2011 r. i dostarcza coraz więcej obserwacji oraz świetnych wyników leczenia” — mówi prof. Fal.

Prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak
Prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak

„Z początkiem pandemii pojawiło się wiele wątpliwości związanych z zasadami leczenia pacjentów z cukrzycą typu 2. Dotyczyły one szczególnie leczenia zaburzeń metabolicznych“.

Covidowe problemy w diabetologii

Diabetolodzy wskazują, że w czasie pandemii COVID— 19 zaznaczyły się szczególnie dwa problemy dotyczące chorych na cukrzycę. Są analogiczne do wyników badania polskich seniorów w dobie pandemii. Około 2/3 badanych zgłaszało utrudnienia w dostępie do opieki medycznej. Wykazano również, że 1/3 seniorów przerwała dotychczas stosowane leczenie lub porzuciła zalecenia lekarskie.

Prof. Leszek Czupryniak przypomina, że 90 proc. leczonych diabetologicznie stanowią chorzy z cukrzycą typu 2. Są to głównie osoby starsze, które dodatkowo zmagają się z nadwagą lub chorują na otyłość. „Cukrzyca typu 2 jest schorzeniem postępującym. Sytuacja tych pacjentów wygląda inaczej niż w przypadku chorych z zaburzenimi lipidowymi, u których stosowanie statyn lub fenofibratów w ściśle określonej grupie przynosi bardzo dobre i trwałe efekty” — mówi diabetolog.

Drugi problem stanowią pacjenci z cukrzycą typu 2, którzy zarazili się COVID-19. Na początku pandemii wielokrotnie mówiono, że cukrzyca może zaostrzać przebieg COVID-19. Doświadczenia lekarzy różnicują jednak pacjentów z cukrzycą typu 2. Według prof. Czupryniaka, pacjenci ze stabilną cukrzycą przechodzą COVID-19 raczej łagodnie. Wyzwanie stanowi leczenie chorych, którzy nie osiągają prawidłowych poziomów glikemii.

„Z początkiem pandemii pojawiło się wiele wątpliwości związanych z zasadami leczenia pacjentów z cukrzycą typu 2. Dotyczyły one szczególnie leczenia zaburzeń metabolicznych, związanych z tym schorzeniem. Najwięcej wątpliwości wzbudzały inhibitory konwertazy angiotensyny, ale także statyny czy fibraty. Okazało się jednak, że przerywanie tych terapii jest szkodliwe dla pacjentów, a nie ich dalsze prowadzenie. Z kolei w przypadku powszechnie stosowanej metforminy wykazano, że jej przyjmowanie znacząco zmniejsza ryzyko zgonu w grupie pacjentów z cukrzycą typu 2” — wskazuje prof. Czupryniak.

Tekst na podstawie dyskusji pt. „Konsekwencje stresu w dobie pandemii COVID-19, która odbyła się w ramach spotkań „Siła dialogu”. Partnerem wydarzenia była firma VIATRIS.

ZOBACZ TAKŻE: “Siła Dialogu”. Konsekwencje stresu w dobie pandemii COVID-19 [WIDEO]

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.