Konsekwencje słabego rozpoznawania osteoporozy posterydowej

Monika Wysocka
14-04-2003, 00:00

Osteoproza posterydowa to problem dotyczący ogromnej liczby pacjentów, a wciąż niedoceniany. Lecząc chorobę podstawową pulmonolodzy, alergolodzy, dermatolodzy przepisują niezbędne steroidy, często zapominając o zaleceniu terapii zabezpieczającej przed ich ubocznymi skutkami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W Polsce problem osteoporozy jest niezwykle ważny co najmniej z kilku powodów: jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, mamy zbyt małą szansę na dostateczną dawkę promieni słonecznych (a tym samym na wytworzenie odpowiedniej ilości witaminy D3), na dodatek spożywamy zbyt mało produktów zawierających wapń.
?Od kilku lat zainteresowanie osteoporozą bardzo wzrasta, do tego stopnia, że obserwowany jest pozorny przesyt tematem. Jednak dyskusyjne jest to, czy informacji i szkoleń na ten temat jest faktycznie za dużo. Sądząc po liczbie prawidłowo prowadzonych przewlekle chorych leczonych sterydami - nie" - uważa dr Maria Rell-Bakalarska z Instytutu Reumatologii w Warszawie. Jej zdaniem, umyka uwadze niezwykle istotny problem pacjentów, którzy ze względu na chorobę podstawową muszą przez wiele lat (niekiedy do końca życia) przyjmować preparaty steroidowe. Tymczasem glikokortykosteroidy to leki, które ratują życie i często przedłużają je, mają jednak liczne działania niepożądane. Jednym z ważniejszych jest osteoporoza posterydowa.
Terapia główna bez zabezpieczenia
Glikokortykosteroidy stosowane są głównie w chorobach układu oddechowego. W tym przypadku tym łatwiej przegapić objawy uboczne, gdyż te choroby nie kojarzą się w żaden sposób ze schorzeniami kości. Ale steroidy są także stosowane w chorobach układu mięśniowo-szkieletowego, czyli w schorzeniach reumatycznych. Glikokortykosteroidy stosowane są również w chorobach układu nerwowego (w dużych dawkach), dermatologicznych oraz chorobach przewodu pokarmowego.
I choć steroidy to leki bardzo ważne w leczeniu choroby podstawowej i ich stosowanie jest bezdyskusyjne, konieczne jest jednak równoczesne leczenie zabezpieczające. Tymczasem wielu lekarzy w ogóle o tym nie pamięta.
W 2000 roku w Wielkiej Brytanii opublikowano wyniki badań, z których wynika, że tylko 5 proc. wszystkich pacjentów leczonych glikokortykosteroidami przyjmuje równocześnie leki zmniejszające ryzyko złamania (w Polsce jak dotąd nie przeprowadzano badań tego typu).
Inna postać osteoporozy, inne postępowanie
Glikokortykosteroidy mogą być podawane w postaci tabletek i wtedy łatwiej zauważyć ich niekorzystny wpływ na układ kostny, można też je przyjmować drogą wziewną, czego zupełnie nie łączy się z zagrożeniem osteoporozą. Tymczasem liczy się dawka kumulacyjna podawanego leku, który w tym przypadku w bardzo złożonym mechanizmie oddziałuje na układ kostny. Konsekwencją tego jest osteoporoza wtórna, dużo groźniejsza w swoim przebiegu niż osteoporoza menopauzalna.
W osteoporozie posterydowej proces utraty masy kostnej jest niezwykle szybki (największy w pierwszym roku terapii steroidami), trzy razy szybszy niż w osteopozie menopauzalnej.
?Z naszych obserwacji wynika, że złamania w przebiegu osteoporozy posterydowej występują przy wyższej masie kostnej. To jest bardzo niebezpieczne zjawisko, może się bowiem zdarzyć, że pacjent przyjmujący sterydy, nawet prowadzony przez lekarza w poradni osteoporozy, zostanie źle zdiagnozowany - inne są bowiem densytometryczne kryteria rozpoczęcia terapii antyresorpcyjnej dla tych pacjentów. Wynik badania densytometrycznego, nie kwalifikujący osoby bez prowadzonej steroidoterapii do rozpoczęcia leczenia osteoporozy, jest dla chorego leczonego przewlekle sterydami wskazaniem do podjęcia właściwej dla tej grupy pacjentów terapii antyresorpcyjnej (z zastosowaniem alendronianu). Dlatego każdy, kto przyjmuje przewlekle sterydy powinien być poddany zarówno profilaktyce, jak i odpowiednio wcześnie właściwej terapii i dla tych pacjentów powinny być inne kryteria oceny" - uważa dr M. Rell-Bakalarska.
Badania na grupie ok. 250 tys. osób przyjmujących glikokortykosteroidy i takiej samej grupie chorych, która tych leków nie przyjmowała wyraźnie pokazują, że wzrost ryzyka złamań obserwowany jest już po trzech miesiącach przyjmowania leku, przy dawce powyżej 2,5 mg. ?Dla porównania - kiedyś za bezpieczną uważano dawkę 10 mg, w tej chwili okazuje się, że nawet połowa tej dawki już stwarza zagrożenie dla układu kostnego" - mówi dr M. Rell-Bakalarska.
Jednak można zapobiec
O niekorzystnym wpływie glikokortykosteroidów na układ kostny powinni pamiętać jednak zarówno lekarze zlecający leczenie, jak i lekarze rodzinni. Tymczasem poziom wiedzy na ten temat wciąż jest daleki od zadowalającego, a standardy postępowania, ze względów finansowych, wciąż teoretyczne. ?Dlatego choć osteoporoza to ostatnio temat przegadany, wciąż trzeba przypominać i tłumaczyć, na czym ma polegać prawidłowe leczenie osteoporozy posterydowej" - uważa dr M. Rell-Bakalarska.
W pierwszej kolejności należy pamiętać, że pacjenci leczeni glikokortykosteroidami powinni być oceniani według innych kryteriów: inna wartość badania densytometrycznego jest dla nich normą, inny jest także tzw. próg interwencji terapeutycznej. Zdecydowanie łatwiej je przegapić. Dlatego niezależnie od wyniku badania densytometrycznego, które należy wykonać jeszcze przed rozpoczęciem przyjmowania glikokortykosteroidów, lekarz prowadzący powinien pamiętać o zastosowaniu profilaktyki. ?Konieczne jest podawanie odpowiedniej ilości wapnia. Pacjent leczony glikokortykosteroidami powinien otrzymywać powyżej 1000 mg wapnia dziennie. Szklanka mleka nie wystarczy. To o tyle ważne, że u tych chorych dochodzi do złamań w obrębie kręgosłupa oraz w obrębie szyjki kości udowej dużo wcześniej niż można się spodziewać" - mówi dr M. Rell-Bakalarska.
Jeśli pacjenci mają niedobory hormonalne, dobrze jest też uwzględnić hormonalną terapię zastępczą. Równie ważne wydaje się modyfikowanie czynników ryzyka. Należy pamiętać o obciążeniach rodzinnych i dziedzicznych, ale też o niezależnych, pozornie błahych czynnikach ryzyka, takich jak śliska podłoga, kable na podłodze, złe oświetlenie. Lekarz powinien też uświadamiać pacjenta i przypominać mu, że ćwiczenia fizyczne zmniejszają ryzyko złamań i zagrożenie osteoporozą.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Konsekwencje słabego rozpoznawania osteoporozy posterydowej
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.