Koniec bezkarności piewców pseudomedycyny? „Będziemy się procesować"

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 06-01-2022, 09:00

Polskie Towarzystwo Mediów Medycznych (PTMM) to pierwsze w kraju stowarzyszenie, które ma weryfikować wiarygodność informacji medycznych w mediach. Osoby, które rozpowszechniają treści niepoparte dowodami naukowymi, mają otrzymywać upomnienia, pisma przedprocesowe i procesowe.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Polskie Towarzystwo Mediów Medycznych ma dyscyplinować osoby, które szerzą w mediach pseudomedyczne teorie.
Fot. Maja Herman

"Będziemy organizować zrzutki na prawników. I nie będziemy się bały. Nikogo i niczego. Dość terroru szafiarek, blogerek, modelek i dziwnocelebrytek. Jeśli nie dało się grzecznie, będziemy się procesować" - pisze psychiatrka i psychoterapeutka Maja Herman, prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych. Wraz z wiceprezeską PTMM - adwokatką i ekspertką w zakresie prawa medycznego, Karoliną Podsiadły-Gęsikowską - chce dyscyplinować tych, którzy szerząc nieprawdziwe informacje, działają na szkodę zdrowia publicznego.

Choć od jakiegoś czasu funkcjonuje rządowe narzędzie do zgłaszania medycznych fake newsów (można to zrobić poprzez ten formularz), fałszywe informacje dotyczące pandemii (i nie tylko) mnożą się w sieci w takim tempie, że rząd, specjaliści, dziennikarze czy po prostu internauci kierujący się wiedzą medyczną opartą na dowodach naukowych nie są w stanie na bieżąco reagować. - Przegrywamy wojnę w sieci - przyznaje w rozmowie z Interią Tomasz Karauda, lekarz oddziału chorób płuc Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Łodzi.

pulsmedycyny.pl: W internecie jest cała masa osób, które szerzą wiedzę medyczną niezgodną z EBM (od ang. evidence-based medicine, medycyna oparta na faktach). Ba, są nawet grupy tematyczne mające po kilkadziesiąt tysięcy użytkowników, gdzie propaguje się postawy antycovidowe, antyszczepionkowe czy tzw. paramedycynę, radzi innym, jak się mają leczyć. Wszystkim takim osobom PTMM będzie wysyłać ostrzeżenia?

Maja Herman: Nie wszystkim. Będziemy wykorzystywać znajomość psychologii. Chodzi mi głównie o zachowania stadne i tzw. proces grupowy. To coś, co zachodzi zarówno w przestrzeni realnej, jak i wirtualnej. Każdy z uczestników przyjmuje określone role. Mamy lidera, „kozła ofiarnego”, outsidera, oraz - w największej ilości - obserwatorów. Będziemy celować w osoby wiodące prym w takich grupach. „Zdezaktywowanie”, osłabienie lidera, powoduje spadek zainteresowania osób, które często ślepo podążają za tłumem, mają niedoprecyzowane stanowiska. To oczywiście wymaga od nas dużego zaangażowania, wnikliwego zapoznania się z treściami w danej grupie szerzącej antynaukowe informacje. Podsycając naszą ludzką cechę, jaką jest pewna predyspozycja do paranoi (gotowość do myślenia, że dokoła jest spisek, zagrożenie), ostrzegam - nikt, kto propaguje szkodliwe, pseudomedyczne treści, nie może czuć się bezpiecznie.

W Polsce mówi się o ponad stu tysiącach bioterapeutów, healerów, zielarzy, homeopatów, kręgarzy, hipnoterapeutów, radiestetów, irydologów, białych magów, szamanów… Uzdrowicielem może być praktycznie każdy - wystarczy zarejestrować w urzędzie firmę z kodem PKD 86.90.D (działalność paramedyczna). Z tym obszarem też Towarzystwo chce walczyć? Z legalnie działającymi firmami?

Od razu sprostuję, że jeśli chodzi o hipnoterapię czy ziołolecznictwo, są one zgodne z EBM, oparte na dowodach naukowych. Inną sprawą jest to, że stosują je często osoby bez odpowiednich kwalifikacji czy niezgodnie z przeznaczeniem. Co do całego obszaru paramedycyny - we wszystkim ważny jest umiar. Pamiętajmy, że każdy z nas ma wolną wolę. Jako przykład podam modlitwę. Wiele osób wierzy, że pomaga w zdrowieniu. Dopóty, dopóki jest to element wspomagający medycynę zgodną z EBM, nie widzę powodów, by z tym walczyć Wpisują się w to też wszelakiej maści wróżki, jasnowidzowie, bioenergoterapeuci. Chcesz? Korzystaj! Nasze Towarzystwo nie będzie zabraniać nikomu wydawać swoich własnych pieniędzy na tego typu usługi. Ale już wszelkie działalności nakłaniające, by nie stosować leków, sprawdzonych metod, pomocy lekarzy, a zdać się na bioenergoterapię, homeopatię czy inne niesprawdzone metody, będziemy reagować natychmiast.

Kto więc konkretnie będzie upominany za szerzenie niemedycznej wiedzy o zdrowiu?

Pierwszym z głównych celów PTMM jest uporządkowanie wiedzy o tym, jakie informacje są niemedyczne, a które są zgodne z EBM. Hipnoterapia to tylko jeden z wielu przykładów. Innym jest wspomniane ziołolecznictwo. Zioła to nie „czary mary”. Z drugiej strony brakuje informacji, że popularne ziółka mają również działania niepożądane. Przykład? Kozłek lekarski, zwany potocznie walerianą, zażywany na sen, uspokojenie, jeden z najczęściej stosowanych leków pochodzenia roślinnego w Europie. Zawiera walepotriaty, które są substancjami mającymi powinowactwo do receptorów benzodiazepinowych w mózgu. Dlatego popularna waleriana, choć wykazuje działanie uspakajające i przeciwlękowe, może wchodzić w interakcje z lekami o podobnym mechanizmie działania. Łączenie preparatów opartych na walerianie z lekami przeciwdrgawkowymi, przeciwdepresyjnymi, przeciwlękowymi czy neuropleptycznymi prowadzi do zwiększenia siły ich działania oraz nasilenia efektów ubocznych. Jednym z nich mogą być np. psychozy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. de Barbaro: z wątpiącymi w szczepienia trzeba rozmawiać. Także w mediach

Influencerzy często też zachwalają olejki CBD jako cudowne antidotum na depresję, zaburzenia lękowe, lepszy sen. Nie mówią jednak, że nie należy ich łączyć z lekami przeciwdepresyjnymi, nasennymi i przeciwpsychotycznymi, że mogą wchodzić w szkodliwe interakcje z niektórymi antybiotykami, lekami nasercowymi, inhibotorami pompy protonowej, lekami antykoncepcyjnymi, a nawet z popularnym ibuprofenem.

Wracając do pytania o monitorowanie osób, które szerzą niezgodą z nauką wiedzę o zdrowiu: ważne będzie, kto przekazuje taką informację, ile będzie tego typu sygnałów. Ostatnio otrzymaliśmy zgłoszenie, że jeden z tzw. medinfluencerów (osoba będąca specjalistą w zakresie medycyny i szerząca wiedzę medyczną) udostępnił post o korzystnym wpływie czerwonego wina na zdrowie. Informacja okazała się zgodna z EBM, ale niepełna, bo alkohol jednocześnie obciąża wątrobę i trzustkę, a także utrudnia wchłanianie witaminy D. Takich osób nie będziemy piętnować, ale sygnalizować im, by nie pomijały istotnych faktów.

Co z lekarzami, którzy szerzą wiedzę niezgodną z EBM? Też będą upominani? Wiemy, że takich nie brakuje, również z tytułami profesorów, doktorów. Czy nie będzie to wchodzenie w kompetencje rzeczników odpowiedzialności zawodowej?

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Będziemy pilnować szczególnie lekarzy edukujących i działających w sieci. Rzecznikom czy izbom lekarskim zarzuca się, że „nic nie robią”. To nie jest prawda. Internet jest jak wszechświat. Dzięki sieci kontaktów i znajomości realiów social mediów łatwiej będzie nam zbierać sygnały o nadużyciach. Władzom izb czy rzecznikom odpowiedzialności zawodowej będziemy zgłaszać najbardziej szkodliwe społecznie działania i liczymy na ich pomoc. Będziemy też zawiadamiać prokuratury. PTMM będzie swego rodzaju filtrem, działającym podobnie jak serwisy fact-checkingowe.

Dlaczego - w interesie zdrowia obywateli - wybrała pani akurat ten obszar działalności? Mamy przecież masę innych, nierozwiązanych problemów - chociażby profilaktyka, która „leży” od wielu lat zarówno na poziomie zachowań zdrowotnych Polaków, jak i w ujęciu systemowym. Mamy też uzależnienia, samobójstwa...

To ważne pytanie. W aktywności zawodowej - i tu mówię teraz o nas wszystkich - powinniśmy zajmować się sprawami, które nas interesują, fascynują. Unikamy w ten sposób syndromu wypalenia zawodowego, rozwijamy się, nasze działania są bardziej efektywne. Moje zainteresowania zawsze dotyczyły medycyny jako takiej, ale też szeroko pojętych mediów, socjologii w tym obszarze. Media społecznościowe to dla mnie fascynujące pole służące do interakcji z wykorzystaniem rozbudowanego zestawu narzędzi komunikacyjnych, które bardzo szybko ewoluuje. Mam też predyspozycje, by mówić o rzeczach trudnych w sposób zrozumiały dla większości osób, lubię edukować. Z połączenia tych elementów narodziła się idea powołania Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych.

Czy w dobie wolnych mediów weryfikacja prawdziwości określonych informacji nie powinna należeć do odbiorcy? De facto z prawdą mija się każda reklama, mniej lub bardziej wprowadzając odbiorcę w błąd. Nie boi się pani oskarżeń o cenzurę?

Ja już chyba niczego się nie boję, szczególnie w zakresie swoich kompetencji zawodowych. Nie mam zamiaru nikomu mówić „tak masz myśleć”, ale chcę pokazywać, co jest zgodne lub niezgodne z obowiązującą wiedzą medyczną i pozwalać - już bardziej świadomemu odbiorcy - wybierać. Nie zakładam nigdy, ze uratuję świat, ale jak skłonię choć jedną osobę do refleksji, to już będzie sukces.

PTMM ma już kogoś na celowniku? Jaki konkretnie paragraf posłuży jako "bat" na tych, którzy propagują szkodliwe treści w obszarze medycyny?

Mamy na celowniku cztery osoby, które akurat nie są związane z medycyną, ale „tworzą” treści o zdrowiu, krzywdząc wiele osób. Nie ma na to naszej zgody - działania będą zdecydowane, szykujemy pozwy. Jest kilka - naszym zdaniem skutecznych - paragrafów z prawa karnego. Póki co dla dobra sprawy nie zdradzamy, jakich.

W Polsce z tzw. medycyny niekonwencjonalnej - według danych GUS - korzysta grubo ponad milion Polaków. Może ci, co głoszą paramedyczne mądrości i sami chorzy nie mają złej woli, ale jest to reakcja na brak zaufania do lekarzy, kolejki, słabą komunikację z pacjentem, brak czasu na zaopiekowanie się jego wszystkimi potrzebami? Może trzeba uzdrawiać system, a nie walczyć z objawami?

Należy eliminować i przyczyny, i objawy. Problemów jest bardzo dużo, ale spokojna i systematyczna praca od podstaw przyniesie w końcu rezultat. Bardzo nie lubię nazwy „medycyna niekonwencjonalna”, bo dla naszych funkcji poznawczych to informacja o jakiejś gałęzi medycyny. A medycyna to nauka oparta na badaniach naukowych. Wszystko inne to ryzykowna szarlataneria.

Jakich największych trudności spodziewa się PTMM w swojej działalności? Jesteście przygotowani na hejt, nawet skomasowany?

Dopóki mamy wewnętrzna sieć wsparcia (spójność Towarzystwa) i sprawne mechanizmy obrony przed hejtem (narzędzia prawne, ale też poczucie humoru czy świadomość, że działamy w słusznej sprawie), z hejtem sobie poradzimy. Moim zdaniem najbardziej nieprzewidywalnym obszarem są algorytmy w mediach społecznościowych, w wyszukiwarkach. Mam nadzieję, że zadziałają na naszą korzyść. Jak wiemy, bywa z tym różnie, bo często pomagają właśnie fake newsom na zdobycie olbrzymich zasięgów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Czuczwar: nie wszyscy medycy są przekonani do szczepień. “Olbrzymi problem dla naszych środowisk”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.